Stosowana do odśnieżania sól niszczy zieleń przyuliczną; powoduje też korozję infrastruktury miejskiej - latarni, znaków drogowych czy barierek. Dlatego niektóre miasta będą tej zimy wypróbowywać inne metody walki ze śniegiem, np. posypywać drogi żwirem. Podobnie szkodliwe jest stosowaniechlorku wapnia. I wydatki, dla przykładu - w 2009 r. w Poznaniu zużyto 3,2 tys. ton soli. Wydatki na zieleń sięgnęły tego roku blisko 0,5 mln zł. W 2011 r. soli zużyto już 7,4 tys. ton - odtworzenie zieleni pochłonęło 2 mln zł. Aby chronić roślinność, często trzeba uciekać się do stosowania drogich rozwiązań, np. mat słomiano-foliowych, które zapobiegają przedostawaniu się zasolonego śniegu z dróg na pasy zieleni. Koszt zabezpieczenia jednego drzewa to ponad 130 zł. Sól niszczy też miejską infrastrukturę - powoduje korozję przydrożnych słupków, znaków drogowych, metalowych barierek, latarni czy ekranów dźwiękochłonnych, więc rosną też koszty remontów. Z używania soli chce zrezygnować Warszawa, podobnie Poznań. Miasta kalkulują środki. Obcięto środki na odśnieżanie. Mniej pieniędzy będzie też w Gdańsku. Jednak inne miasta, pomne ubiegłorocznych doświadczeń, zwiększyły zimowe budżety. Rekordzistą jest Białystok, który zaplanował na odśnieżanie 18 mln zł, prawie dwa razy więcej niż w zeszłym roku. Ubiegłoroczny budżet - 10 mln - był na wyczerpaniu już w grudniu, gdy wyjątkowo ostry atak zimy pochłonął aż 7 mln zł. W większości miast środki na walkę ze śniegiem są trochę wyższe niż w zeszłym roku - górka wynosi od 1 mln zł (Katowice, Wrocław) do 6 mln zł (Łódź). Jak się udało zaoszczędzić takie pieniądze? - Przy konstrukcji budżetu założyliśmy, że zima może być ostra i zaplanowaliśmy większą kwotę - wyjaśnia Karol Świetlicki z biura prasowego UM w Białymstoku.