
(PD@N 443-15policja)
Policja drogowa jest wyposażana w coraz nowocześniejszy sprzęt do walki z piratami drogowymi. Dzisiaj trafiają do rąk policjantów supernowoczesne lasery pn. Ultralyte, które mięrzą prędkość z odległości nawet tysiąca metrów, nadto nie ma tu znaczenia czy pomiar odbywa się z przodu, czy tyłu pojazdu. Działanie Ultralyte oparte jest na pomiarze odległości i czasu powrotu wysłanej wiązki lasera. Nie mają tu znaczenia warunki atmosferyczne, specjaliści twierdzą także, iż są niewykrywalne dla tzw. antyradarów. W całej Polsce jest ich w już sumie około 400.
Jak sprawiają się w praktyce? Oto relacja dla “Gazety pl Trójmiasta” rzecznika KPP w Lęborku: właśnie stoję z patrolem drogówki na krajowej "szóstce", żeby w praktyce zobaczyć, jak to działa. Nie uwierzy pan, w ciągu 10 minut na niedozwolonej prędkości wpadło już trzech kierowców - cieszy się aspirant Daniel Pańczyszyn. Zadowoleni są także policjanci z Bytowa, którzy wyposażeni w Ultralyte polują na piratów od dwóch tygodni. Rzecznik tamtejszej policji nie chce jednak mówić o konkretnych liczbach. - Trudno powiedzieć, o ile wzrosła nam liczba mandatów za prędkość. Szczerze mówiąc, nie liczyłem tego. Najważniejsze, że pomiary są teraz bardzo dokładne, tolerancja błędu pomiaru prędkości to plus minus 1 km na godz. Ale też dużo bezpieczniej się z takim sprzętem laserowym pracuje - policjant ma więcej czasu na zatrzymanie przekraczającego prędkość samochodu - mówi aspirant Jarosław Juchniewicz. Janusz Staniszewski: - Laserem można namierzyć konkretny samochód z kolumny, także od tyłu oraz z bardzo dużej odległości, bo nawet z tysiąca metrów. Urządzenia starego typu robiły pomiary z odległości 50-100 metrów i często funkcjonariusz był zmuszony pomachać "lizakiem" w ostatniej chwili, co mogło się źle skończyć dla niego i dla kierowcy. Teraz jest czas, żeby się do tego przygotować i ustawić bezpiecznie na poboczu.