“Gazeta Wyborcza Olsztyn”: Kilkusetzłotowymi mandatami zostały ukarane dwie studentki, które przeszły przez ulicę na czerwonym świetle. - Tyle pieniędzy musi mi wystarczyć na przeżycie całego miesiąca - żali się jedna z dziewczyn. Policjanci uznali jednak, że kara finansowa lepiej zadziała niż upomnienie Dwudziestokilkuletnia Anna i jej koleżanka Katarzyna tuż po godz. 16 szły z os. Mleczne do Kortowa. Najpierw na zielonym świetle przeszły po pasach przez al. Warszawską przy starej pętli. Następnie na migającym zielonym sygnale weszły na przejście przez ul. Heweliusza. - Gdy schodziłyśmy z pasów, zapaliło się czerwone światło. Widziałam, że do Kortowa nie skręca żaden samochód i nie stwarzałyśmy żadnego zagrożenia na drodze - zapewnia Anna. - Na starą pętlę wjechał wtedy nieoznakowany radiowóz. Policjant poinformował nas, że mamy do wyboru dwie opcje: zgodzić się na wypisanie 250-złotowego mandatu, lub odmówić jego przyjęcia, a wtedy sprawę rozstrzygnie sąd. Studentki prosiły funkcjonariusza o litość. Liczyły, że skończy się na pouczeniu. - Mogłyśmy przejść przez ulicę kilkanaście metrów dalej, gdzie wszyscy chodzą, choć nie ma tam pasów i pewnie nie poniosłybyśmy wtedy żadnych konsekwencji. Jednak chciałyśmy zrobić to zgodnie z przepisami, a tylko przez nasze roztargnienie swoją podróż przez przejście zakończyłyśmy na czerwonym świetle - tłumaczy Katarzyna. - Nigdy w życiu nie dostałam mandatu. Upomnienie byłoby dla mnie wystarczającą nauczką. - Tłumaczyłam policjantowi, że moi rodzice są rolnikami, a 250 zł musi wystarczyć mi na przeżycie całego miesiąca. Nawet takie argumenty nie przekonały go. Czy policja rzeczywiście w każdej sytuacji musi być tak bezwzględna? - pyta Anna. - Co gorsze, nawet nie jestem pewna, czy popełniłyśmy wykroczenie, bo przecież weszłyśmy na przejście w momencie, gdy migało jeszcze zielone światło. Jedna z olsztyńskich policjantek nieoficjalnie przyznała nam, że funkcjonariusz sam może zadecydować, czy ukarze kogoś mandatem, czy tylko pouczy. - Przede wszystkim chodzi o ustalenie szkodliwości czynu. W tym wypadku widocznie nie uznał argumentów studentek. Policjant też jest przecież tylko człowiekiem - mówi. - Niestety, studentki przyjmując mandat, przyznały się do winy. I nie ma już od tego odwrotu. Mieczysław Wójcik, zastępca komendanta miejskiej policji w Olsztynie, nie chce oceniać zachowania funkcjonariusza, który wypisał mandat studentkom. - Nie mogę tego zrobić, bo nie było mnie wtedy na miejscu i nie wiem, czy kobiety nie stwarzały żadnego zagrożenia - mówi.
I tłumaczy, że w okresie jesienno-zimowym, zwłaszcza o zmroku, piesi są mało widoczni na drodze. - Dbanie o ich bezpieczeństwo jest naszym priorytetem. Na odprawach informujemy funkcjonariuszy, aby zwracali szczególną uwagę na takie wykroczenia - mówi. - Nie robimy tego bez powodu. Od początku roku na olsztyńskich drogach giną tylko piesi. Wśród ofiar śmiertelnych nie ma ani kierowców pojazdów, ani ich pasażerów.
Przez ulicę na czerwonym świetle
24 listopada 2008