Przegląd prasy

Szkoły jazdy nie mają umów z kursantami

8 września 2008

Szkoły jazdy nie spisują z kursantami umów - twierdzą kontrolerzy Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. - To nadmiar biurokracji - bronią się właściciele szkół jazdy. UOKiK skontrolował 11 szkół jazdy działających na terenie województwa świętokrzyskiego. Aż do 10 miał zastrzeżenia. Główny zarzut inspektorów dotyczył tego, że szkoły nie spisują umów z kursantami i nie przestrzegają regulaminu. Podobnie jest w całym kraju. Z raportu UOKiK-u wynika, że tylko kilkadziesiąt szkół w całej Polsce podpisuje takie dokumenty. Powszechne są natomiast tzw. umowy ustne. - To za mało. Korzystający z usług szkoły jazdy powinien podpisać umowę pisemną, bo jeśli dojdzie do jakiejś niejasności czy konfliktu, ustna może nie wystarczyć. Tak samo, jak to jest z biurem turystycznym czy ubezpieczycielem - uważa Mariusz Burchart, wojewódzki inspektor Inspekcji Handlowej. Jego zdaniem umowa między szkołą i kursantem powinna zawierać deklaracje obydwu stron. - Np. ile godzin zajęć teoretycznych i praktycznych przewiduje kurs, do czego jest zobowiązany słuchacz - tłumaczy Burchart. Andrzej Chudy, właściciel kieleckiej szkoły jazdy, już odpowiedział na zastrzeżenia urzędu. - Dla mnie umową jest karta zajęć. Tam jest wszystko: czyli jakie są zajęcia i w jakiej ilości - mówi. Nie ukrywa, że zalecenia pokontrolne UOKiK-u go zdenerwowały. - Jak coś jest nie tak, pojawiają się pretensje, to zmieniam instruktora - zapewnia. Jego zdaniem zawieranie umów pisemnych z kursantami byłoby dodatkową biurokracją. - W takim razie w każdym technikum czy liceum też należałoby podpisywać umowy, kupując chleb też. A nie robi się tego - tłumaczy Chudy.