“Gazeta”: Dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Lublinie: - Nie rozumiem skarg mieszkańców. Mieszkają w mieście, to normalne że jeżdżą samochody. Mieszkańcy bloków przy ul. Niepodległości poskarżyli się redakcji, że pod ich oknami od trzech lat codziennie jeżdżą setki "L-ek" i samochodów egzaminacyjnych. - Czy raz na jakiś czas nie można zmienić tras, tak aby nasze osiedle trochę odetchnęło? - pytali. Pytanie to redakcja zadała dyrektorowi WORD Ryszardowi Pasikowskiemu. - Porozmawiam z egzaminatorami i poproszę ich, żeby zmienili swoje przyzwyczajenia - zapewnił. Próbował też uzasadnić sytuację: - Codziennie przeprowadzamy ponad 350 egzaminów, gdzieś musimy jeździć. - Gdy napisaliście o tym w "Gazecie", przez dwa dni był spokój. Nie przejechał ani jeden samochód z dużym "L" na dachu. Ale zaczęło się znowu. Co na to dyrektor Pasikowski? - Ulice są ogólnodostępne, nie można nikomu zabronić po nich jeździć. Rozmawiałem z podwładnymi, ale nie mogę zabronić egzaminatorom jeździć po konkretnych ulicach. Nie mogę też ich ukarać, bowiem przeprowadzenie egzaminu z jazdy miejskiej należy do ich obowiązków. Mogę jedynie jeszcze raz zwrócić im uwagę, jednak niczego nie gwarantuję. - A czy w Lublinie nie ma lepszych miejsc do organizowania egzaminów? - zapytaliśmy. - Osiedla są szczególnie cenne, bo tylko tam znajdują się skrzyżowania równorzędne, a są one ważne w procesie szkolenia kierowców - wyjaśnia Pasikowski.