Co roku w wypadkach drogowych ginie na świecie ponad milion osób. Znaczną część tych wypadków powoduje nadmierna prędkość. Reklama społeczna od dawna stara się więc "wyleczyć" co bardziej krewkich kierowców z przypadłości zbytniego dociskania pedału gazu. Ale szok się przeżył, więc trzeba próbować inaczej niż dotychczas. Portal reklamanta.pl przedstawia dwie godne uwagi metody terapii. Nazywa je następująco: I. (Bezkrwawa) Sugestywność (i tu: szybcy i martwi; dwa trupy – odbiór; nie byłbyś zazdrosny?) oraz II. Edukacja przez ironię (i tu: czar pobocza; szalejesz - malejesz; do (grobowej) dechy).
(273-23)
^Miejsce akcji: Nowa Południowa Walia (Australia). Czas akcji: wakacje 2007. Problem: młodociani piraci drogowi (17-25 lat). Rozwiązanie: pokazać, że palenie gumy, czy jazda na złamanie karku to próba stłumienia w sobie "męskiego kompleksu numer jeden". Stąd hasło kampanii: "Speeding. No one thinks big of you" ("Nikomu nie imponujesz wielkością"), któremu towarzyszy charakterystyczny gest wykonywany małym palcem, oznaczający szyderstwo z rozmiarów przyrodzenia samozwańczego rajdowca. Akcję zainicjował lokalny Zarząd Dróg, osiągając spory sukces. "Pinky" (ang. mały palec) została uznana kampanią roku, docierając ze swym przekazem do ponad 90-ciu proc. młodych mężczyzn, a gest "paluszkowy" został zaadaptowany towarzysko i jest solą w oku "ciężkostopych", o czym świadczy przypadek niejakiego Simona Jardaka. 400 dolarów kosztował go rzut butelką w samochód kobiety, która pokazała mu mały palec, co, jak wyjaśniał w późniejszym wywiadzie telewizyjnym, rozwścieczyło go bardziej niż gdyby zobaczył palec środkowy.