(Fot.: PD@N 390-31)
Tygodnik ANGORA publikuje artykuł “Fotoradar bez atestu, kierowca bez mandatu”, a w nim relacjonuje przypadek 29-letniego kierowcy z Małopolski, który “znalazł przepis umożliwiający skuteczne uchylanie się od mandatów. Co więcej: przepis ten umożliwia w szczególnych przypadkach wymierzenie grzywny nie kierowcy przekraczającemu prędkość, a... kontrolującemu go policjantowi. _Boję się, że sądy w całej Polsce zostaną sparaliżowane przez kierowców, którzy będą kierować dziesiątki tysięcy odwołań od mandatów – mówi (Tygodnikowi “ANGORA” – przypr. red.) – Waldemar P. Puławski, warszawski adwokat specjalizujący się w sprawach bezpieczeństwa w komunikacji”. Odwołujący się o decyzji nakładający mandat kierowca ostatecznie po odwołaniu do Sądu Okręgowego w Krakowie (przy argumentacji, że policjanci nie okazali mu świadectwa legalizacji radarowego miernika prędkości, więc mandat został wystawiony z naruszeniem obowiązujących przepisów) wniosek o ukaranie został prawomocnie oddalony. Autor artykułu omawia przepisy ustawy z 11 maja 2011 roku Prawo o miarach. Redakcja ANGORY postanowiła sprawdzić, czy legalizacje mierników prędkości mają zastosowanie w praktyce. Sprawdzili, świadectwo legalizacji nie zostało im okazane. W konkluzji artykułu czytamy: “Każdego roku policja wydaje kilkanaście milionów złotych na zakup cywilnych samochodów do drogówki i urządzeń do ścigania kierowców. Im więcej ich będzie, tym więcej trzeba będzie wydać na ich legalizację. Na zwrot tych kwot będzie tylko jednen sposób: bardziej dotkliwe i częste kontrole drogowe i wyższe mandaty dla kierowców”.