
(Fot.: PD@N 390-30)
Portal POBOCZEM PL analizuje umiejętności kierowców i proponuje wręcz rewolucyjne rozwiązania. I tak np. tym, którzy starają się stosować prawoskrętny, proponują: Umiesz skręcać wyłącznie w prawo? No to dostajesz prawko z adnotacją "BL", czyli "bez lewoskrętów". Onieśmielają cię drogi szybkiego ruchu? "Baie" - "bez autostrad i ekspresówek". Ktoś nie cierpi jeździć nocą, bo w ciemnościach gorzej widzi i traci orientację - "td" ("tylko w dzień"). Ktoś nie daje sobie rady z osławionym wjazdem tyłem do garażu - zgłasza to na egzaminie, zostaje zwolniony ze sprawdzianu parkowania i dostaje prawo jazdy z informacją "jtp" ("jazda tylko w przód"). Oczywiście każde ograniczenie w uprawnieniach, wiązałoby się z odpowiednimi ulgami podczas egzaminów na prawo jazdy. Dokument bez jakichkolwiek adnotacji otrzymywaliby wyłącznie najlepsi, wszechstronnie sprawdzeni we wszelkich warunkach, po specjalnych kursach doszkalających. Takie prawo jazdy byłoby trudniej uzyskać niż platynową kartę kredytową, bo przecież niemal każdy kierowca wie, a przynajmniej powinien wiedzieć, że istnieje gdzieś granica jego umiejętności. Znajdą się zapewne malkontenci, twierdzący, że wprowadzenie proponowanego wielostronnego zróżnicowania typów prawa jazdy jest nierealne, ponieważ bardzo trudno byłoby je weryfikować i egzekwować. Przedsiębiorstwa komunikacji miejskiej sprzedają różnego rodzaju bilety tramwajowe. Niektóre z nich ważne są tylko na jedną linię. Czy posługując się takim biletem możemy jeździć wszędzie, dokąd sobie zamarzymy? Tak, aż do wpadki podczas kontroli. I jakoś to działa. Podobnie byłoby i w przypadku praw jazdy.