Zapowiada się ciężki rok dla piratów drogowych - policja przestanie obsługiwać fotoradary, będzie częściej na drogach w nieoznakowanych samochodach, może dawać wyższe mandaty i prowadzić więcej takich akcji jak "Zero promila". Szuka też sposobu na poprawę bezpieczeństwa pieszych – informuje kielecka “Gazeta Wyborcza”. Rozmowa z naczelnikiem Jarosławem Kopciarą
Marcin Sztandera (“Gazeta Wyborcza”): Jak Pan ocenia ubiegły rok?
Jarosław Kociara (naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach): Był trudny, szczególnie końcówka. Brak śniegu i mrozu nie zniechęca pieszych do wychodzenia z domu po zmroku. I efekty, niestety, widać - mamy kilkunastu zabitych. Przy ostrej zimie pewnie nie byłoby tylu tragedii.
Marcin Sztandera (“Gazeta Wyborcza”): A pracę drogówki jak Pan ocenia?
Jarosław Kociara (naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach): Na czwórkę. Było dobrze, bo 18 osób mniej zginęło na drogach niż rok wcześniej. Ale to nadal aż 238 ofiar i nie mamy sposobu na pieszych, których ginie bardzo dużo. To dla nas spore wyzwanie.
Marcin Sztandera (“Gazeta Wyborcza”): Sporo osób to ofiary pijanych kierowców albo piratów drogowych...
Jarosław Kociara (naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach): To też bardzo ważny problem. Powiem więcej, jesteśmy bardzo zdeterminowani, żeby ograniczyć liczbę kierowców, którzy jeżdżą po alkoholu. Ale tu już mamy sprawdzone pomysły.
Marcin Sztandera (“Gazeta Wyborcza”): Jakie?
Jarosław Kociara (naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach): Ja po prostu nie wierzę w statystyki, z których wynika, że w jakimś powiecie np. nie ma pijanych kierowców, bo rzadko ich zatrzymujemy. Dlatego w nowym roku będziemy jeszcze częściej wysyłać spore siły z grupy wsparcia w takie powiaty jak kazimierski, gdzie na co dzień np. jest dwóch policjantów drogówki, bo efekty od razu są widoczne. A ponadto efekt jest tam większy, bo zazwyczaj mówi się o naszej wizycie przez kilka miesięcy.
Marcin Sztandera (“Gazeta Wyborcza”): Jak po zatrzymaniu starosty kazimierskiego?
Jarosław Kociara (naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach): To dobry przykład. Poza tym zamierzamy częściej prowadzić takie akcje jak "Zero Promila", którą najpierw nagłośniono w mediach, a potem przeprowadziliśmy zmasowane kontrole. Mimo to w ciągu tygodnia akcji zatrzymaliśmy wyjątkowo dużo pijanych kierowców.
Marcin Sztandera (“Gazeta Wyborcza”): Akcja "Zero promila" odbiła się rzeczywiście szerokim echem. Ale nie obawia się Pan, że podobne akcje spowszednieją i z czasem niewiele wniosą?
Jarosław Kociara (naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach): Nie. Jesteśmy bardzo zdeterminowani, a ta akcja pokazała jakiś kierunek.
Marcin Sztandera (“Gazeta Wyborcza”): A co z piratami przekraczającymi prędkość?
Jarosław Kociara (naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach): Mamy 13 nieoznakowanych radiowozów, a będą kolejne. Użycie takich aut to najlepszy sposób na powstrzymanie najszybciej jeżdżących. Poza tym wykorzystujemy je coraz efektywniej, na dwie zmiany, więc myślę, że będzie lepiej i coraz mniejsza grupa kierowców będzie ryzykowała.
Marcin Sztandera (“Gazeta Wyborcza”): Z drugiej strony są stacjonarne fotoradary.
Jarosław Kociara (naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach): Tu sytuacja się jeszcze poprawiła i nie mam na myśli tylko nowych urządzeń. Od 1 styczna obróbką zdjęć ma się zająć Inspekcja Transportu Drogowego. Trwa właśnie docieranie procedur i fotoradary jeszcze obsługuje policja, ale w perspektywie oznacza to odciążenie policjantów i możliwość skierowania większych sił na drogi. Poza tym w listopadzie zmienił się taryfikator, więc i mandaty są wyższe.
Marcin Sztandera (“Gazeta Wyborcza”): Dlaczego w takim razie największym wyzwaniem są piesi?
Jarosław Kociara (naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach): Bo najtrudniej do nich dotrzeć, zwłaszcza do starszych, których najwięcej ginie. Nie pomagają ani apele odczytywane w kościołach, ani rozdawanie ulotek czy odblasków. Na dodatek, patrząc na mapę, nie można wskazać szczególnie niebezpiecznych miejsc, bo do takich wypadków dochodzi w miejscach niemal przypadkowych. Bo kto by się spodziewał pieszego idącego środkiem drogi na odludziu.
Marcin Sztandera (“Gazeta Wyborcza”): Co trzeba zrobić?
Jarosław Kociara (naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach): To proste. Trzeba uświadomić pieszym, że nie są jedynymi użytkownikami drogi i że mogą być słabo widoczni. Przecież przy światłach mijania pieszego widać z zaledwie 40 metrów.
Marcin Sztandera (“Gazeta Wyborcza”): A jak to zrobić? Przecież policjanci o tym mówili już w kościołach, za pośrednictwem mediów...
Jarosław Kociara (naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach): To rzeczywiście znacznie trudniejsze. Na pewno będziemy dalej prowadzić akcje profilaktyczne, czyli ostrzegać za pośrednictwem dzielnicowych, kościoła, szkół i urzędów. Będziemy o tym mówić wszędzie tam, gdzie będziemy mogli. Ale szukamy też kolejnych pomysłów. Niewykluczone, że zorganizujemy jakieś doświadczenie, pokazy, spróbujemy dotrzeć do osób starszych za pośrednictwem ich rodzin czy imprez straży pożarnej. To trudne zadanie, ale trzeba spróbować.