Narkotyk lub leki uspakajające zamiast piwa czy wódki? Około 150 tysięcy polskich kierowców przyznało się, że przynajmniej raz w roku prowadzili samochód odurzeni narkotykiem. Ilu jeździło po zażyciu leków obniżających sprawność – nie wiadomo. Z Iloną Buttler z Instytutu Transportu Drogowego rozmawia redakcja Portalu Drogowego Edroga:
Redakcja: Dobry samochód, świetna widoczność i znakomita droga nie zagwarantują bezpiecznej jazdy, jeżeli kierowca zapomni o trzeźwości umysłu i sprawności ciała. Przysłowiowy już “podwójny gaz” jest drugą po nadmiernej prędkości, przyczyną wypadków. Ale czy tylko alkohol “otępia” kierowców?
Ilona Buttler (ITS): – Mamy całą grupę czynników, które mogą obniżać sprawność. Pierwszy z nich, najpopularniejszy, to alkohol, z którym wojujemy prawie od zawsze. Mamy pewne sukcesy, ale daleko nam do tego, aby stwierdzić, że wygraliśmy tę walkę. W tej chwili są nowe zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym – to narkotyki. Trzeci problem, który jest praktycznie białą kartą, to działanie leków na sprawność kierowcy. Wiemy, że populacja się starzeje i wiele osób będzie musiało zażywać leki, aby dobrze funkcjonować, ale nie wiadomo, jaki wpływ leki będą miały na bezpieczeństwo. I jeszcze temat, o którym mówimy zwłaszcza przy okazji dużych wypadków autokarów lub ciężarówek – zmęczenie. To jest konglomerat czterech czynników, z którymi musimy sobie poradzić.
Redakcja: Kierowcy o “alkoholowym wydechu” tłumaczą się, że wypili jedno piwo. Policjanci twierdzą, że to wręcz standardowa odpowiedź na pytanie: “Czy piła pani, pan alkohol?”. Alkomat bardzo często i szybko weryfikuje podobne usprawiedliwienia...
Ilona Buttler (ITS): O wiele trudniej jest z narkotykami. Praktycznie w tej chwili nie wiemy jaka jest skala tego problemu. To co pojawia się w mediach jest tylko publicystyką. Jedynym badaniem, które było przeprowadzone w Polsce jest badanie opinii społecznej wykonane przez Instytut Neurologii. W nim między innymi jedno z pytań brzmiało: “Czy prowadziłeś samochód pod wpływem narkotyku w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy?”. Okazało się, że przyznało się do tego około 1 % osób. To wydaje się mało, ale jeżeli uświadomimy sobie, że mamy 15 milionów kierowców, to daje nam to liczbę 150 tysięcy osób, które przynajmniej raz w roku prowadziły pojazd pod wpływem narkotyków. – Ale to tylko część zagadnienia. Te osoby zażyły, one wiedzą, ale problem polega na tym, że nie wiemy jaki jest wpływ narkotyków na ich sprawność. Porównajmy to z działaniem alkoholu – w tym przypadku mamy jedną substancję, a w narkotykach mamy nawet tysiąc, o bardzo różnorodnym działaniu, różnie się wchłaniających i usuwających z organizmu. Pewne elementy niektórych narkotyków pozostają w organizmie do trzydziestu dni. Tak samo jest z lekami, przy czym skala tego zjawiska jest zdecydowanie większa...
Redakcja:Choćby dlatego, że w kraju nie brakuje lekomanów, a z pewnością świetnych lekarzy amatorów – sami się diagnozujemy i sami zażywamy dostępne nam leki.
Ilona Buttler (ITS:Można powiedzieć, że jesteśmy lekomanami, ale też to, że nie jedynymi w Europie. W programie DRUID, w którym uczestniczę reprezentując Polskę, tylko podczas pierwszego etapu prac sklasyfikowano ponad dziewięć tysięcy różnych medykamentów, które powinny być przeanalizowane pod kątem ich wpływu na bezpieczeństwo. – Portugalia ma ogromny problem z benzodiazypinami czyli składnikiem leków uspakajających. Prawie dwadzieścia procent populacji ma kontakt z tą substancją, więc może to być spory problem...
Redakcja: Jak duże jest to zjawisko – jak wiele osób zasiada za kierownicą po lekach?
Ilona Buttler (ITS): Skala jest jeszcze nierozpoznana. My w naszych badaniach pytamy, ile osób zażywa leki. I co się okazuje? Zdecydowanie więcej zażywa leki niż narkotyki, a nawet niż pije alkohol. Wiele osób zażywa lekarstwa bez jakichkolwiek konsultacji z lekarzem, w dawkach, które mogą być niebezpieczne. To temat do badań i analiz, które stoją przed zespołem DRIUD. Być może zespół wypracuje podstawy do wspólnej w tym zakresie polityki UE.
Redakcja: W niektórych sklepach na półce obok słodyczy są ustawione medykamenty. Wystarczy po nie sięgnąć, jak po cukierek. Może ograniczyć dostępność leków?
Ilona Buttler (ITS): Myślę, że nie będzie koncepcji ograniczenia dostępu do leków, choćby ze względu na działania przemysłu farmaceutycznego. Raczej koncepcja i propozycja zespołu DRUID będzie zmierzać w kierunku właściwego i czytelnego oznakowania leków, tak jak to jest we Francji. Czerwony samochodzik będzie oznaczał: niebezpieczeństwo, nie powinniśmy prowadzić samochodu. Pomarańczowy – należy skonsultować się z lekarzem; biały samochodzik to znak, że lek jest bezpieczny. Teraz tak naprawdę nie wiemy jak jest, nie czytamy dokładnie ulotek. Lekarze nie są przyzwyczajeni do tego, aby zwrócić uwagę na ten problem.