Osiem lat więzienia - taki wyrok otrzymał 25-letni Seweryn W. z Łomży, który przed rokiem jadąc samochodem, potrącił dziecko. Prokuratura chciała dla niego 15 lat więzienia. Do tragedii doszło przed rokiem na jednym z łomżyńskich osiedli. Samochód prowadzony przez mężczyznę wyjechał z dużą prędkością zza zakrętu wprost na dwóch chłopców. Jeden zdążył odskoczyć, drugi nie. Po potrąceniu kierowca wozu zatrzymał się, a potem cofnął i jeszcze raz przejechał po dziewięciolatku. Potem uciekł z miejsca wypadku - tak ustaliła prokuratura. Dlatego Seweryna W. oskarżyła o zabójstwo. Oparła się przy tym na wynikach sekcji zwłok, które miały dowieść, że chłopak zmarł dopiero po drugim manewrze. Sąd uznał, że nie można mówić o zabójstwie, tylko o wypadku drogowym ze skutkiem śmiertelnym. Sędziów nie przekonały opinie sekcji zwłok. Nie dało się jednoznacznie stwierdzić, że to właśnie podczas cofania ofiara doznała śmiertelnych obrażeń. Nie udało się też udowodnić, że kierowca liczył się z tym, że zabije dziecko. Potwierdził się tylko fakt, że Seweryn W. uciekał, bo był pijany.
Wyrok to osiem lat więzienia i dziesięć lat zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów. Orzeczenie nie jest prawomocne. Nie wiadomo jeszcze, czy odwołają się od niego prokuratura i oskarżony.
Wypadek drogowy, czy zabójstwo?
6 maja 2008