Ekspert wyjaśnia

„Sprzedam punkty karne”

26 lipca 2009

Pytanie: O co chodzi umieszczającym ogłoszenia w stylu "sprzedam punkty karne"?

Odpowiedź: Osoba umieszczająca takie ogłoszenie próbuje uniknąć odpowiedzialności za przekroczenie prędkości – wyjaśnia “Rzeczpospolita”. Druga osoba, która przyjmuje warunki ogłoszenia, przyznaje się do popełnienia tego wykroczenia. Wygląda to tak, że właściciel samochodu, który podczas przekraczania prędkości zostanie sfotografowany przez kamerę, otrzymuje zdjęcie z fotoradaru wraz z wezwaniem do zapłaty. Gdy zdjęcie jest mało czytelne, kierujący może próbować uniknąć odpowiedzialności tłumacząc, że w tym momencie jego samochód prowadził ktoś inny. Osoby dopuszczające się takich czynów mogą zostać pociągnięte do odpowiedzialności, o której mówi kodeks karny. Kupujący punkty może odpowiadać nie tylko za składanie fałszywych zeznań (art. 233 kodeksu karnego), ale i za wyłudzenie poświadczenia nieprawdy (poprzez podstępne wprowadzenie w błąd policjanta wystawiającego odpowiednie dokumenty). Taką odpowiedzialność przewiduje art. 272 kodeksu karnego. Za składanie fałszywych zeznań może też odpowiedzieć ten, kto sprzedaje punkty karne. Może on również ponieść odpowiedzialność za samo zamieszczenie ogłoszenia o sprzedaży punktów, bo może to zostać zakwalifikowane jako nawoływanie do popełnienia przestępstwa (art. 255 kodeksu karnego).

Według Komendy Głównej Policji, kierowcy, którzy sprzedają punkty, najczęściej padają ofiarą oszustów. Nie znają bowiem przepisów ruchu drogowego. Właściciel pojazdu ma prawny obowiązek wskazania, kto kierował autem. Jeśli nie pamięta, to zgodnie z przepisami, może się po prostu przyznać, że tego nie wie. Dostanie za to od 20 do 500 zł kary grzywny i żadnych punktów karnych - mówi mł. insp. Marek Kąkolewski z Biura Ruchu Drogowego KGP. Może skłamać, ale musi pamiętać, że za składanie fałszywych zeznań grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.

Słowa kluczowe kodeks karny punkty karne