Pomysł, by umożliwić uzyskanie prawa jazdy kategorii B już od 17. roku życia, choć za dwa tygodnie stanie się faktem, wciąż budzi emocje. Zwolennicy mówią o większej mobilności młodych ludzi, przeciwnicy - o ryzyku. Jednak niezależnie od stanowiska jedno jest pewne: dla instruktorów nauki jazdy, systemu szkolenia kierowców, a także dla samych zainteresowanych jest to istotna zmiana.
Siedemnastolatek vs osiemnastolatek - czy jest się czego bać?
Siedemnastolatek i osiemnastolatek to osoby formalnie bliskie dorosłości, ale z perspektywy psychologii rozwojowej wciąż znajdujące się w intensywnym procesie dojrzewania. Kora przedczołowa - odpowiedzialna za przewidywanie konsekwencji, kontrolę impulsów i planowanie - nadal się rozwija. W praktyce oznacza to, że młody kierowca może mieć dobrą znajomość przepisów i sprawnie operować sprzęgłem, ale w sytuacji nagłej presji silniej reagować emocjonalnie niż dwudziestokilkulatek. Różnica dwunastu miesięcy w rozwoju tego istotnego dla funkcjonowania przyszłego kierowcy obszaru nie stanowi zasadniczego problemu - w obu przypadkach jest to wciąż faza jego intensywnej ewolucji. Istota obowiązku jazdy z osobą towarzyszącą ma właśnie polegać na korygowaniu nieprawidłowych reakcji i kontrolowaniu niedoskonałego jeszcze sposobu podejmowania decyzji.
Z perspektywy instruktora…
Dla instruktora nauka 17-latka oznacza konieczność pracy nie tylko nad techniką jazdy, lecz także nad regulacją emocji, odpornością na presję rówieśniczą czy skłonnością do ryzyka. Już dziś wielu szkoleniowców podkreśla, że najtrudniejsze nie jest nauczenie parkowania, lecz nauczenie myślenia na drodze. W przypadku 17-latków ta proporcja może jeszcze bardziej przesunąć się w stronę nabywania przez nich kompetencji psychospołecznych.
Zapytałem kilkoro instruktorek i instruktorów, czy z ich perspektywy, zmieni się sposób szkolenia młodszych, niż dotychczas, kandydatów na kierowców. W wypowiedziach pojawił się wątek braku świadomości konsekwencji własnych działań wśród młodzieży, a także obawa, że po obniżeniu wieku kandydatów, problem ten może się jeszcze pogłębić. Zwracano również uwagę na możliwe trudności w zakresie koordynacji psychomotorycznej oraz ogólnie niższy poziom dojrzałości psychicznej adolescentów. Pojawiły się także głosy o spodziewanych - częstszych i intensywniejszych niż dotychczas - ingerencjach rodziców w proces szkolenia.
Z jednej strony 17-latek za kierownicą to nic nowego. Do 01.06.2002 r. 17-latkowie mogli uzyskiwać uprawnienia i jeździć „bez nadzoru”. Z drugiej, być może zasadne byłoby wzmocnienie etapu jazdy pod nadzorem osoby dorosłej poprzez dodatkowe szkolenia dla osób towarzyszących młodemu kierowców realizowane przez ośrodki szkolenia kierowców lub WORD-y, obejmujące przygotowanie osób towarzyszących do jazdy z młodym kierowcą, także pod kątem ich rozwoju psychicznego. Podobne rozwiązania funkcjonują w niektórych krajach europejskich.
Warto pamiętać, że rozwój człowieka nie jest jednorodny u wszystkich. Wielu siedemnastolatków prezentuje wysoki poziom odpowiedzialności i świadomości zagrożeń. Z moich dotychczasowych doświadczeń wynika, że wśród najmłodszych kandydatów na kierowców kategorii B1, A1, T, a nawet AM znajduje się wielu ambitnych, odpowiedzialnych i ponadprzeciętnie przygotowanych młodych ludzi, świadomych odpowiedzialności oraz ryzyka związanego z uczestnictwem w ruchu drogowym.
Reasumując, obniżenie wieku uzyskania uprawnień jest dobrym krokiem, lecz może wymagać podniesienia umiejętności psychologicznych i merytorycznych przez osoby towarzyszące młodemu kierowcy. Pozostałe ogniwa - poziom edukacji i weryfikacji umiejętności nie powinny napotkać z tego tytułu większych wyzwań.
Grzegorz Bucała,
egzaminator WORD Olsztyn, były instruktor nauki jazdy, psycholog i pedagog