Rozmowy

Kazimierz Opoka. Potrzebna jednolita metodyka szkolenia

24 lipca 2026

Kazimierz Opoka. Potrzebna jednolita metodyka szkolenia
Dr inż. Kazimierz Opoka, rzeczoznawca samochodowy i biegły sądowy, egzaminator kierowców, adiunkt Akademia Nauk Stosowanych w Nowym Sączu, Wydział Nauk Inżynieryjnych (fot. ze zbiorów Autora)

W mojej ocenie zasadniczy kierunek projektowanych zmian powinien koncentrować się na jakości procesu przygotowania osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami do świadomego, bezpiecznego i odpowiedzialnego uczestnictwa w ruchu drogowym. Istnieje potrzeba opracowania jednolitej metodyki szkolenia osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami.

W dniu 22 maja 2026 r., podczas konferencji zorganizowanej przez Małopolskie Centrum Doskonalenia Nauczycieli oraz Komendę Miejską Policji w Nowym Sączu pod hasłem „Na drodze do bezpieczeństwa. Obowiązki dyrektora i nauczycieli”, przedstawiłem wykład zatytułowany „Od schematu do realnych kompetencji - rola nauczyciela i instruktora w kształtowaniu świadomego kierowcy”.

Rozwijając temat wystąpienia, założenia metodyczne procesu szkolenia osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami odniosłem do koncepcji efektów uczenia się przyjętej w ustawie z dnia 22 grudnia 2015 r. o Zintegrowanym Systemie Kwalifikacji. Zgodnie z tą koncepcją efekty uczenia się ujmowane są w trzech wzajemnie powiązanych kategoriach:

* wiedzy - „zna i rozumie”;

* umiejętności - „potrafi”;

* kompetencji społecznych - „jest gotów do…”.

            W odniesieniu do szkolenia przyszłych kierowców wiedza obejmuje przede wszystkim znajomość i rozumienie przepisów ruchu drogowego, zasad bezpiecznego kierowania pojazdem, zagrożeń występujących w ruchu drogowym oraz czynników wpływających na zachowanie kierującego.

            Umiejętności dotyczą praktycznego wykorzystywania tej wiedzy, w szczególności prawidłowego wykonywania manewrów, właściwej obserwacji otoczenia, identyfikowania i przewidywania zagrożeń, oceny ryzyka oraz podejmowania decyzji adekwatnych do zmieniającej się sytuacji drogowej.

            Kompetencje społeczne odnoszą się natomiast do ukształtowania odpowiedzialnej, świadomej i zgodnej z zasadami etycznymi postawy kierującego wobec innych uczestników ruchu drogowego. Obejmują również gotowość do krytycznej oceny własnego zachowania, respektowania ograniczeń wynikających z własnych umiejętności oraz systematycznego doskonalenia sposobu kierowania pojazdem.

Takie ujęcie pozwala traktować przygotowanie do kierowania pojazdem nie tylko jako proces przekazywania wiedzy i nabywania sprawności technicznych, lecz również jako proces kształtowania dojrzałości decyzyjnej oraz odpowiedzialności za bezpieczeństwo własne i innych uczestników ruchu.

Celem szkolenia nie powinno być zatem wyłącznie przygotowanie kandydata do uzyskania pozytywnego wyniku egzaminu państwowego. Jego nadrzędnym celem powinno być przygotowanie człowieka do bezpiecznego, rozważnego i odpowiedzialnego uczestnictwa w ruchu drogowym każdego dnia, również w sytuacjach nietypowych, złożonych i niemożliwych do ujęcia w prostym schemacie egzaminacyjnym.

Uzasadniając potrzebę takiego podejścia metodycznego, przedstawiłem jako studium przypadku analizowane przeze mnie zdarzenie drogowe, w którym śmierć poniósł młody motocyklista. Wnioski wynikające z technicznej rekonstrukcji wypadku wskazywały, że kierujący przekroczył prędkość graniczną bezpiecznego przejazdu przez łuk drogi, w następstwie czego utracił panowanie nad motocyklem, zjechał na pas ruchu przeznaczony dla kierunku przeciwnego i zderzył się z nadjeżdżającym pojazdem. Był to jego pierwszy sezon motocyklowy po uzyskaniu prawa jazdy.

Przypadek ten skłania do postawienia pytania, dlaczego doszło do tak tragicznego zdarzenia. Motocyklista formalnie spełnił wszystkie wymagania: ukończył szkolenie, poznał przepisy i uzyskał pozytywny wynik egzaminu państwowego. Przebieg wypadku może jednak wskazywać, że nie zostały u niego w wystarczającym stopniu ukształtowane kompetencje związane z oceną własnych możliwości, rozpoznawaniem ryzyka, doborem bezpiecznej prędkości oraz przewidywaniem następstw podejmowanych decyzji. Przykład ten pokazuje, że formalne ukończenie szkolenia i zdanie egzaminu nie zawsze oznaczają rzeczywiste przygotowanie do samodzielnego oraz odpowiedzialnego uczestnictwa w ruchu drogowym.

W analizie zdarzenia drogowego szczególnie istotny jest etap, na którym wnioski wynikające z technicznej rekonstrukcji jego przebiegu, w tym dotyczące zachowania poszczególnych uczestników, odnoszone są do zasad i obowiązków wynikających z przepisów ruchu drogowego. Ocena taka wymaga całościowego rozpatrzenia sytuacji, a nie ograniczenia się do analizy pojedynczego zachowania oderwanego od miejsca, czasu i przebiegu zdarzenia. Należy wówczas uwzględnić między innymi:

* geometrię i topografię drogi;

* przebieg torów ruchu uczestników;

* ustalone miejsce kolizji pojazdów albo potrącenia pieszego;

* oznakowanie poziome i pionowe;

* widoczność i warunki atmosferyczne;

* natężenie i dynamikę ruchu;

* wzajemne położenie uczestników;

*możliwość rozpoznania zagrożenia i podjęcia reakcji obronnej;

* ograniczenia techniczne oraz psychofizyczne uczestników zdarzenia.

Analiza sytuacji drogowej wymaga zatem metodycznego połączenia wielu norm, zasad bezpieczeństwa oraz okoliczności faktycznych. Nie powinna sprowadzać się do prostego, „zero-jedynkowego” przypisywania zachowania do pojedynczego przepisu, bez uwzględnienia całościowego kontekstu sytuacji.

Aspekt ten przywołuję również jako argument przeciwko obserwowanemu niekiedy w środowisku instruktorów, a nawet egzaminatorów, schematycznemu sposobowi oceniania sytuacji występujących w ruchu drogowym. Przejawia się on między innymi w formułowaniu hipotetycznych pytań opartych na niepełnych założeniach, przykładowo: „co stałoby się, gdyby jeden uczestnik znajdował się w innym miejscu, a drugi poruszał się w odmienny sposób”. Udzielenie jednoznacznej odpowiedzi na tak sformułowane pytanie często nie jest możliwe, ponieważ zmiana jednego elementu sytuacji może prowadzić do zmiany całego jej przebiegu.

W mojej ocenie metodyka szkolenia przyszłych kierowców powinna w znacznie większym zakresie wykorzystywać analizę rzeczywistych lub odpowiednio opracowanych sytuacji drogowych, prowadzoną według metody „studium przypadku”. Pozwala ona kształtować umiejętność dostrzegania wzajemnych zależności pomiędzy zachowaniem kierującego, warunkami ruchu, infrastrukturą drogową, możliwościami pojazdu oraz zachowaniami innych uczestników.

Taka metoda może również uświadamiać przyszłemu kierowcy, że bezpieczeństwo nie wynika z jednorazowego wykonania określonego manewru, lecz z zachowania ciągłości obserwacji, przewidywania, ostrożności i dostosowywania sposobu jazdy do stale zmieniającej się sytuacji. Odnosząc tę tezę do mojego ponad dziesięcioletniego doświadczenia w egzaminowaniu kandydatów na kierowców w zakresie wszystkich kategorii prawa jazdy, mogę wskazać, że znaczna część negatywnych wyników egzaminów praktycznych wynikała nie z braku znajomości podstawowych zasad wykonywania manewrów, lecz z nieumiejętności właściwego reagowania na sytuacje powstające w następstwie rzeczywistych warunków ruchu drogowego. Kandydaci często potrafią wykonywać wcześniej przećwiczone czynności, lecz mają trudności z samodzielnym rozpoznaniem sytuacji, oceną ryzyka, podjęciem decyzji oraz dostosowaniem zachowania do zdarzeń, których przebieg nie odpowiada poznanemu wcześniej schematowi.

Nie jest możliwe przewidzenie, szczegółowe opisanie i normatywne uregulowanie wszystkich sytuacji, które mogą wystąpić w ruchu drogowym. Zachowanie uczestnika w sytuacjach nietypowych powinno być zatem oparte nie tylko na znajomości przepisów szczegółowych, ale również na rozumieniu ogólnych zasad ostrożności, bezpieczeństwa, ograniczonego zaufania, przewidywania zagrożeń oraz dostosowania sposobu jazdy do zmienności i dynamiki ruchu. Umiejętność stosowania tych zasad może zostać ukształtowana przede wszystkim podczas odpowiednio prowadzonego szkolenia praktycznego w rzeczywistym ruchu drogowym. Nie chodzi przy tym wyłącznie o zwiększenie liczby przejechanych godzin, ale przede wszystkim o zmianę sposobu ich wykorzystania: odejście od mechanicznego ćwiczenia tras i zadań egzaminacyjnych na rzecz świadomego analizowania sytuacji, uzasadniania podejmowanych decyzji oraz omawiania możliwych konsekwencji określonych zachowań.

Moje spojrzenie na proces szkolenia i egzaminowania oraz na konsekwencje błędów popełnianych przez kierujących wynika z trzech uzupełniających się perspektyw zawodowych.

Jako nauczyciel akademicki:

- dostrzegam znaczenie teorii oraz systemowych podstaw procesu kształcenia,

- obserwuję sposób rozumowania i podejmowania decyzji przez młodych ludzi,

- dostrzegam znaczenie kultury bezpieczeństwa oraz występujące w tym zakresie deficyty.

Jako egzaminator:

- obserwuję niedostateczną dokładność i schematyzm przygotowania części kandydatów,

- rozpoznaję zachowania wyuczone i odtwarzane mechanicznie,

- dostrzegam brak samodzielności decyzyjnej oraz trudności w reagowaniu na zmienne warunki ruchu.

Jako rzeczoznawca samochodowy i biegły sądowy:

- obserwuję rzeczywiste skutki błędów popełnianych przez uczestników ruchu,

- analizuję tragiczne zdarzenia, których w wielu przypadkach można byłoby uniknąć,

- dostrzegam, że część wypadków ma swoje źródło w niewłaściwych nawykach, błędnych przekonaniach i niedostatecznie rozwiniętej umiejętności oceny ryzyka, kształtowanych lub utrwalanych już na etapie szkolenia.

Połączenie tych trzech perspektyw prowadzi mnie do wniosku, że projektowane zmiany nie powinny ograniczać się do modyfikacji wymagań formalnych, liczby godzin szkolenia, zakresu zadań egzaminacyjnych lub zasad prowadzenia dokumentacji. Niezbędne jest przede wszystkim opracowanie spójnej metodyki przygotowania przyszłych kierowców, ukierunkowanej na osiąganie rzeczywistych efektów uczenia się w zakresie wiedzy, umiejętności i kompetencji społecznych.

Dr inż. Kazimierz Opoka, rzeczoznawca samochodowy i biegły sądowy, egzaminator kierowców, adiunkt Akademia Nauk Stosowanych w Nowym Sączu, Wydział Nauk Inżynieryjnych