Zima jak zwykle wszystkich zaskoczyła - bo przyszła w listopadzie… No cóż, zaskoczenie pewnie że akurat teraz a nie czerwcu?! Zaskoczeni drogowcy, bo na drogach lodowisko. Zaskoczeni kierowcy, bo nie wiadomo, czy to prowadzenie auta, czy jazda na sankach. Zaskoczeni przechodnie, bo chodniki wyglądają jak tor dla panczenistów.
O wymianie opon - jeśli nie masz wielosezonowych - nawet nie wiem, czy muszę wspominać… To trochę jak przypomnienie o używaniu kremu z filtrem UV w Egipcie w lipcu. Kto z tym by dyskutował?
Warto za to przypomnieć, że wymiana filtra kabinowego to coś, co może „uratować życie.” Klimatyzacja w aucie nie tylko chłodzi, ale i osusza powietrze. Oczywiście, jeśli wymieniliśmy filtr, bo jeśli nie, to po kilku dniach w ciepłym aucie zastanawiamy się, czy przypadkiem nie zamówiliśmy samochodu z opcją „zaparowane szyby” w standardzie. Warto zainwestować parę pln i jak wciśniemy przycisk A/C, zobaczymy wszystko jak na dłoni… bezcenne.
Jeśli wiecznie się spóźniasz, odradzam kurs „jazdy czołgiem”. Chodzi o samochód, w którym odśnieżono tylko mały fragment szyby, przez który można patrzeć jak przez peryskop. Daj sobie chwilę, by przygotować auto, żeby zimą ta czynność stała się ulubioną zabawą w odśnieżanie a nie grą w „znajdź fragment drogi, który widzisz”.
Mimo że statystyki pokazują że najwięcej wypadków ze skutkiem śmiertelnym ma miejsce latem, zwłaszcza w słoneczne dni - zimą to jednak nasze największe obawy. Zima wprowadza zmiany w naszym zachowaniu na drodze: więcej odstępów, wolniejsze przyspieszanie i łagodniejsze manewry. To dobrze, bo fizyka nie zna pojęcia „zimowa przerwa” i nie rozumie, czemu na wiosnę nagle o niej zapominamy. Pamiętajmy, że dwukrotnie większa prędkość oznacza czterokrotnie dłuższą drogę hamowania. A nie mówimy jeszcze o czasie reakcji, który dodaje kolejne metry do naszej „odległości od ściany” w razie wypadku.
Jeśli chodzi o daleką obserwację , to pamiętajmy, że zimą jest ona tak samo ważna, jak latem - latem wydaje nam się że zdążymy zareagować, zimą mamy większy respekt przed ograniczoną przyczepnością. Sygnalizujmy zamiary manewrów z wyprzedzeniem - lepiej nie „zaskoczyć” innych kierowców, bo to kończy się w sądzie, a nie w spokoju. Kto chce pisać oświadczenie o wypadku w czasie gdy na mróz i śnieg?
Zima to również czas, w którym niektórzy traktują pasy bezpieczeństwa jak zbędny dodatek do stylizacji „wyprawa w Himalaje”. A przecież pasy mają jedno zadanie: zapewnić Ci przejazd z punktu A do punktu B w jednym kawałku. Dlatego pasy mają być zapięte blisko ciała, a nie, jak to niektórzy robią, zapięte luźno i na brzuchu. W zimie, przy gwałtownym manewrze , szansa na wylądowanie w rowie rośnie, a pasy bezpieczeństwa mogą uratować nam życie (tak, dosłownie, uratować). Jeśli nie mamy ich dobrze zapiętych, „przenośna toaleta” od chirurga może stać się częścią wyposażenia na resztę życia. A to chyba nie jest opcja, której pragniemy na wiosenne spacery?
Co do jazdy środkowym lub lewym pasem, żeby tylko ich nie zmieniać…, to nie podnosi bezpieczeństwa. Wręcz przeciwnie - zmusza innych do manewrów, które kończą się gwałtownym hamowaniem, omijaniem i wyścigiem z czasem o ratunek.
Dystans to słowo klucz, które powinno być obecne w każdym momencie jazdy. Dystans do innych aut oraz do swoich możliwości i trochę do siebie. Pamiętajmy o tym cały rok nie tylko zimą. Na teraz dużo przyczepności i szerokości.
Tomasz Pacek, instruktor/trener techniki jazdy, członek Zarządu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Instruktorów Techniki Jazdy z siedzibą w Warszawie