Powszechnie nazywany „zieloną strzałką” sygnalizator S-2 to drogowy sygnalizator świetlny zezwalający na warunkową jazdę w prawo na czerwonym świetle, wymagający wcześniejszego zatrzymania się przed sygnalizatorem i ustąpienia pierwszeństwa innym uczestnikom ruchu (pieszym, pojazdom). Czyli gorący temat ożywionych medialnych dyskusji ostatnich tygodni. Przypomnijmy regulacje prawne pozostają bez zmian, nadal też za niezatrzymanie się przed zieloną strzałką grozi mandat w wysokości 100 zł i 6 tzw. punktów karnych. Więcej - za przejazd na czerwonym świetle utrwalony przez system RedLight mandat wynosi 500 zł i 15 punktów.
Dyskusje wokół zasadności przepisu wprowadzającego obowiązek stosowania się do zasad „zielonej strzałce” ostatnio coraz częściej kończą się postulatami zmiany w tym zakresie, a uzasadnienie dosyć zaskakujące „potrzeba dostosowania przepisów do powszechnych zachowań kierowców”. Przywoływane są tutaj oto badania (nie są znani autorzy tych badań, ani też reprezentacja na której były one prowadzone) potwierdzają, jakoby 88-90% kierowców ignorowało obowiązek zatrzymania się, a jedynie zwalniają, natomiast ewentualne wypadki z udziałem pieszych czy rowerzystów to liczba poniżej 1% wszystkich zdarzeń. Te same źródła sugerują potrzebę: poprawy płynności jazdy itd.
Oczywiście jest to jedna z wielu ważnych kwestii, choć zdecydowanie nie priorytetowa, ale równie zdecydowanie warta dyskusji.
Na początek przywołajmy wypowiedzi, które padły w programie emitowanym przez TVP3 Kielce [kliknij]. - Sygnalizacje świetlne mogą przejść istotne zmiany. Chodzi o zniesienie obowiązku zatrzymywania się przed zieloną strzałką do warunkowego skrętu w prawo. O taką zmianę od lat apelują kierowcy i instruktorzy nauki jazdy - także w Kielcach. To sytuacja dobrze znana z kieleckich skrzyżowań. Gdy zapala się zielona strzałka do warunkowego skrętu w prawo, wielu kierowców po prostu jedzie dalej, nie zatrzymując się przed sygnalizatorem. - Skoro z lewej strony mógłby nadjechać samochód, a my skręcamy w prawo, to jak? Muszę się zatrzymać. Żeby było bezpiecznie? Oczywiście, że tak - mówi jeden z kierowców. (…) - Praktycznie jedynymi kierującymi, którzy stosują się do tego oznakowania, są szkoły nauki jazdy, pojazdy egzaminacyjne oraz policjanci - radiowozy - podkreśla nadkomisarz Mariusz Bednarski z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach. - Jeżeli mamy załączoną strzałkę do warunkowego skrętu, to ani ruch pieszych, ani ruch poprzeczny pojazdów się nie odbywa. To nie zwiększa bezpieczeństwa i nie usprawnia ruchu - ocenia Sławomir Michta, instruktor nauki jazdy.
Może jest to martwy przepis, choć nie ma pełnej zgodności w tej kwestii. Czy resort infrastruktury chce go zmienić? I w jakim zakresie? Tu odpowiedź padła podczas jednego z porannych programów radia TOK FM [kliknij]. - Mówimy po pierwsze o dobrej widoczności dla wszystkich użytkowników ruchu drogowego na danym skrzyżowaniu. Mówimy o obszarze, na którym jest dopuszczalna prędkość do 50 kilometrów na godzinę - mówił wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec. (…) Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad rozwiązaniem pozwalającym na zniesienie obowiązku zatrzymywania się przed zieloną strzałką, która umożliwia warunkową jazdę w prawo na czerwonym świetle - przyznał w "Poranku TOK FM" wiceminister. Zastrzegł przy tym, że byłoby to możliwe tylko pod pewnymi warunkami. I powtórzył, że według ekspertów brak zatrzymania wcale nie wpłynie na mniejsze bezpieczeństwo, o ile zostaną spełnione konkretne warunki. I S. Bukowiec podsumował: - Na razie mamy analizy i ekspertyzy ekspertów. Teraz będziemy na ten temat rozmawiać. To, że mamy rekomendacje, nie oznacza, że od razu przepis zostanie wprowadzony. Tu nawet padła data, ale miałby to być rok 2028. (jm)
Czekamy na opinie naszych Czytelników: tygodnik@prawodrogowe.pl