Rozmowy

Andrzej Łapa. Koniec placu manewrowego. Reforma czy gaszenie pożaru?

30 marca 2026

Andrzej Łapa. Koniec placu manewrowego. Reforma czy gaszenie pożaru?
Andrzej Łapa, instruktor nauki jazdy, autor petycji i wniosków dotyczących poprawy systemu szkolenia i egzaminowania kierowców w Polsce (fot. ze zbiorów Autora)

27 marca 2026 roku minister infrastruktury Dariusz Klimczak zapowiedział na antenie RMF FM to, czego część środowiska domagała się od lat, a inna część broniła jak twierdzy: likwidację egzaminu na placu manewrowym dla kategorii B. Resort ma gotowy projekt ustawy, którego szczegóły ma w najbliższym czasie przedstawić wiceminister Stanisław Bukowiec.

Zanim ktokolwiek zacznie krzyczeć, że to koniec bezpieczeństwa na polskich drogach, warto wiedzieć jedno: Niemcy, Francja, Szwecja, Finlandia, Czechy, Austria, Hiszpania, Irlandia, Włochy, Słowacja i Litwa egzaminu na placu manewrowym nie mają. I ich drogi nie płoną. Co więcej, to Polska, z placem manewrowym na egzaminie, regularnie plasuje się w czołówce krajów UE pod względem ofiar śmiertelnych na drogach. Warto o tym pamiętać, zanim odrzucimy tę zmianę z automatu. Nie zamierzam nikogo przekonywać, że likwidacja placu to jedyne słuszne rozwiązanie - to kwestia indywidualnych poglądów. Zamierzam natomiast pokazać, dlaczego debata wokół tej reformy zasługuje na coś więcej niż emocjonalne komentarze na forach internetowych. I dlaczego czas tej zapowiedzi budzi uzasadnione pytania.

Co właściwie zapowiedział minister? Zmiana jest częścią szerszej reformy systemu egzaminowania i szkolenia kierowców. Minister wskazał trzy kierunki: likwidację placu manewrowego na egzaminie praktycznym kat. B, przebudowę komisji przygotowującej pytania do egzaminu teoretycznego oraz zmianę jakości pytań w bazie egzaminacyjnej. Klimczak podkreślił, że egzamin powinien odzwierciedlać realne warunki drogowe, a nie, jak dotychczas, „sztuczne pytania teoretyczne, które bardziej dotyczą silnika albo pracy administracji".

Europa dawno podjęła tę decyzję. Minister powołał się na praktykę europejską i trudno mu odmówić racji w tym zakresie. Organizacja CIECA, czyli międzynarodowe zrzeszenie instytucji odpowiedzialnych za egzaminowanie kierowców, już w dwie dekady temu wskazywała, że plac manewrowy nie wpływa na podniesienie bezpieczeństwa ani jakość wyszkolenia kierowców.

Ministerstwo Infrastruktury zamówiło w listopadzie 2024 roku analizę porównawczą systemów egzaminacyjnych. Konkretnie w jedenastu krajach UE: Austrii, Czechach, Finlandii, Francji, Hiszpanii, Irlandii, na Litwie, w Niemczech, na Słowacji, w Szwecji i we Włoszech. W żadnym z tych krajów nie przeprowadza się egzaminu na placu manewrowym dla kategorii B. Polska pozostaje jednym z ostatnich krajów UE stosujących tę formę egzaminowania. To nie jest argument sam w sobie za likwidacją, ale powinien skłaniać do pytania: dlaczego uważamy, że wiemy lepiej od kilkudziesięciu krajów, które tę zmianę przeprowadziły bez katastrofy na drogach?

Czas poinformowania społeczeństwa, który budzi pytania. Prace nad reformą trwały, przynajmniej oficjalnie, od co najmniej jesieni 2024 roku. Interpelacje poselskie złożyli posłowie Różyński i Dziedzic z PSL-Trzeciej Drogi. Zamówiono analizę porównawczą. Komunikaty były enigmatyczne, ale kierunek był czytelny.

Nie sposób jednak nie zauważyć kontekstu. W grudniu 2025 roku do bazy egzaminacyjnej trafiło 180 wadliwych pytań, które wychwycili pracownicy PWPW, a nie urzędnicy ministerstwa. Po nowelizacji przepisów z 3 marca 2026 roku w bazie pozostały pytania niezgodne z aktualnym stanem prawnym. Komisja ds. pytań egzaminacyjnych potwierdziła 8 błędnych pytań i zidentyfikowała 21 poszkodowanych kursantów. Minister Klimczak początkowo zapewniał w Radiu ZET, że „nie ma błędnych pytań", by następnie w Sejmie przyznać, że problem istnieje i zapowiedzieć zmiany systemowe.

I oto cztery dni później, w piątek 27 marca, pada zapowiedź „głębokiej reformy". Czy to zbieg okoliczności? Prace trwały od dawna, ale ogłoszenie akurat w szczycie medialnej afery z pytaniami jest co najmniej zastanawiające. To nie zarzut, tylko obserwacja, która zasługuje na odnotowanie.

Przyznam szczerze, że sam w pierwszej chwili tego nie dostrzegłem. W euforii związanej z samą zapowiedzią reformy umknęło mi zestawienie dat i okoliczności. To dopiero koledzy z branży zwrócili mi uwagę na możliwy zabieg, że ogłoszenie mogło nie być przypadkowe. Nie twierdzę, że tak jest. Ale skoro już zostało mi to wskazane, byłoby nieuczciwe przemilczeć.

Co więcej, tempo wydarzeń jest zastanawiające samo w sobie. Już 31 marca, a więc zaledwie cztery dni po ogłoszeniu reformy, w Ministerstwie Infrastruktury ma odbyć się spotkanie z szerokim gronem podmiotów branżowych, które otrzymały zaproszenia. Tak szybka mobilizacja po latach zastoju? To albo bardzo dobra organizacja, albo znak, że decyzja zapadła wcześniej, a ogłoszenie było starannie zaplanowane. Jedno i drugie zasługuje na uwagę.

Gra w kotka i myszkę ze środowiskiem. Jednego nie rozumiem w całej tej sprawie: gry, jaką resort prowadzi ze środowiskiem szkoleniowym. Jeśli likwidacja placu manewrowego była przesądzona od dawna, to po co ta pozorowana aktywność wokół szczegółów, które za chwilę przestaną mieć znaczenie?

Złożyłem petycję o zniesienie wymogu „płynnej jazdy" podczas zadania drugiego na placu manewrowym. Rozpatrzona negatywnie, i to w sposób co najmniej budzący zażenowanie. Jednocześnie petycja o możliwości poprawy ustawienia lusterek po placu manewrowym została rozpatrzona pozytywnie - mimo że ministerstwo najwyraźniej wiedziało już, że cały plac idzie do likwidacji. Po co zatem te zabawy w drobne korekty systemu, który ma przestać istnieć?

Błędy logiczne w debacie publicznej. To, co dzieje się pod artykułami na portalach informacyjnych, jest niestety przewidywalne - entuzjazm i sprzeciw. Od przeciętnego czytelnika można to zrozumieć. Gorzej, gdy wchodzi się na fora branżowe dla instruktorów nauki jazdy i widzi dokładnie to samo: dychotomiczne myślenie, wpadanie w skrajności i te same błędy logiczne, które powielają osoby bez związku z branżą.

1. Błąd pierwszy: „Obniżanie wymagań". Zlikwidowanie placu manewrowego na egzaminie nie jest obniżaniem wymagań - jest ich przeniesieniem. Obsługa kontrolna pojazdu wynika z dyrektywy unijnej i prawdopodobnie pozostanie w jakiejś formie. Natomiast jazda po łuku może zostać zastąpiona manewrem z biegiem wstecznym wykonywanym w ruchu drogowym, czyli w warunkach znacznie trudniejszych niż sterylny plac z malowanymi liniami. Kto tak naprawdę obniża poprzeczkę? Ten, kto każe jechać po łuku na pustym placu, czy może ten, kto każe cofać na prawdziwej ulicy?

2. Błąd drugi: „Prawo jazdy z chipsów". To chyba najczęstszy argument i odpowiedziałem na niego już na samym początku tego tekstu. System z placem manewrowym najwyraźniej nie daje nam przewagi w bezpieczeństwie, za to z pewnością daje pozory skutecznego egzaminowania.

3. Błąd trzeci: „Likwidacja placu = brak nauki manewrów". To prawdopodobnie najważniejsze nieporozumienie w całej dyskusji. Likwidacja placu manewrowego na egzaminie nie oznacza, że instruktor nie może dalej prowadzić zajęć na placu! Szkolenie to jedno, egzaminowanie to drugie. Instruktor, który uważa plac za wartościowy element nauki, będzie mógł nadal z niego korzystać. Różnica polega na tym, że egzaminator nie będzie już oceniał kursanta na podstawie jazdy po łuku w  sztucznych warunkach, lecz na podstawie zachowania w ruchu drogowym. A to zasadnicza zmiana perspektywy.

4. Błąd czwarty: „Wypuszczają debili na drogi". Padają komentarze o „debilach wypuszczanych na drogi". Pomijając kulturę wypowiedzi, zatrzymajmy się przy meritum, bo to zdanie powinno uderzać w nasze środowisko bardziej niż w jakąkolwiek reformę. Jeśli na drogach jeżdżą osoby, które nie powinny mieć prawa jazdy, to kto za to odpowiada? My, instruktorzy. To my prowadzimy egzamin wewnętrzny. To my podpisujemy zaświadczenie o gotowości kursanta do egzaminu państwowego. Mamy narzędzia prawne, żeby zatrzymać osobę, która nie jest gotowa. Jeśli z nich nie korzystamy, to nie forma egzaminu państwowego jest problemem, lecz nasze własne standardy. I właśnie tutaj debata powinna się koncentrować, czyli na rzetelności egzaminów wewnętrznych, na standardach kształcenia instruktorów.

Czekamy na projekt. Pytań jest znacznie więcej niż o sam plac. Informacja o likwidacji placu manewrowego to medialna bomba i tak też została podana. Ale reforma ma być „głęboka" i obejmować cały system egzaminowania i szkolenia. Czekam więc na projekt ustawy z konkretnymi propozycjami, bo pytań jest znacznie więcej:

* Co pojawi się w zamian za plac?

* Czy egzamin praktyczny będzie dłuższy?

* Czy zostanie wprowadzony system oceniania punktowego, jak ma to miejsce w wielu krajach europejskich?

* Czy na egzaminie teoretycznym pojawi się zapowiadany symulator?

* Czy zostaną podwyższone wymagania dla instruktorów i egzaminatorów?

* Czy wreszcie pojawią się przepisy, które zobowiążą instruktora do realnej odpowiedzialności za przygotowanie kursanta, a nie tylko do złożenia podpisu na zaświadczeniu?

Projekt ustawy trafi do wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów. Przed nami cała ścieżka legislacyjna: opiniowanie, konsultacje publiczne, komisje sejmowe. Każdy etap daje możliwość zabrania głosu. Mam nadzieję, że wszyscy ci, którzy z taką pasją komentują pod artykułami na portalach informacyjnych, będą z równą intensywnością uczestniczyć w formalnych konsultacjach społecznych.

Łatwo napisać „głupota" w komentarzu pod artykułem. Trudniej przygotować merytoryczne stanowisko, poparte argumentami i doświadczeniem oraz przesłać je w ramach konsultacji publicznych. A to właśnie te stanowiska, nie komentarze na forach, kształtują ostateczny kształt przepisów.

Andrzej Łapa, instruktor nauki jazdy, autor petycji i wniosków dotyczących poprawy systemu szkolenia i egzaminowania kierowców w Polsce

OD REDAKCJI:

Od kilku miesięcy na stronie internetowej PRAWA DROGOWEGO@NEWS aktywna jest sonda dotycząca właśnie placu manewrowego. Odpowiedziało 3787 Czytelników. Zapytaliśmy: Czy plac manewrowy - element egzaminu państwowego na prawo jazdy  powinien zostać zlikwidowany w całości - 30% respondentów mówi TAK. 6% uważa, że zmiany powinny dotyczyć tylko likwidacji zadania jakim jest „jazda po łuku”. 33% - czyli lekka większość uważa, że powinien być zreformowany w zakresie określonych zadań i kryteriów.  24% respondentów twierdzi, że nie powinien być zmieniony. 6% nie ma zdania.

Zachęcamy do udziału w sondażu.

Czekamy także na szersze wypowiedzi - ślijcie Państwo na

adres e-mail: tygodnik@prawodrogowe.pl

KLIKNIJ: