Rozmowy

Andrzej Łapa. Plac powinien pozostać elementem szkolenia

6 lutego 2026

Andrzej Łapa. Plac powinien pozostać elementem szkolenia
Andrzej Łapa, instruktor nauki jazdy [kliknij] (fot. ze zbiorów Autora)

Redakcja tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS publikuje rozmowę z Andrzejem Łapą, instruktorem nauki jazdy, a jednocześnie autorem petycji do Ministerstwa Infrastruktury w sprawach dotyczących tej grupy zawodowej, systemu szkolenia i egzaminowania, czyli kwestii, które prowadzą do poprawy bezpieczeństwa na naszych drogach. Dziś rozmawiamy o placu manewrowym, o „jeździe po łuku”, ale też o hejcie itd. Zachęcamy do lektury.

* * *

Pytanie redakcji PRAWO DROGOWE@NEWS: Ministerstwo Infrastruktury z datą 17 stycznia br. odnotowało i opublikowało treść petycji - Pana autorstwa - nazwaną: Petycja w sprawie zmiany treści Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 24 listopada 2023 r. w sprawie egzaminowania osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami, szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez egzaminatorów oraz wzorów dokumentów stosowanych w tych sprawach (Dz. U. poz. 2659 oraz z 2024 r. poz. 56 i z 2025 r. poz. 696) [kliknij]. To ważne dla branży, która od miesięcy czeka nowelizacji tego aktu wykonawczego. W tym oczywiście decyzji w sprawie placu manewrowego. Od pewnego czasu na naszej stronie internetowej (www.prawodrogowe.pl) jest dostępna mała sonda z pytaniem o opinię co do przyszłości egzaminu praktycznego właśnie na placu manewrowym. Zadam więc i Panu pytanie: Czy plac manewrowy - element egzaminu państwowego na prawo jazdy:

1. powinien zostać zlikwidowany w całości (1044 głosy - 30%),

2. likwidacja tylko „jazdy po łuku” (227 głosów - 7%),

3. zreformowany w zakresie określonych zadań i kryteriów (1141 głosów - 33%),

4. nie powinien być zmieniany (845 głosów - 24%),

5. nie mam zdania (208 głosów - 6%).

Odpowiada Andrzej Łapa, instruktor nauki jazdy, autor petycji: W mojej ocenie plac manewrowy w obecnej formie należy zlikwidować jako element egzaminu państwowego. Kluczowe jest jednak rozróżnienie, ponieważ mój postulat, który często podnoszę dotyczy wyłącznie egzaminu, nie szkolenia. Plac powinien pozostać narzędziem szkoleniowym, gdzie kandydaci rozwijają podstawowe umiejętności manewrowania pojazdem.

Moje argumenty za likwidacją placu manewrowego (z naciskiem na kategorię B) z egzaminu wynikają m.in. z obserwacji. Jestem bardzo często w ośrodku egzaminowania i widzę, że zadania na placu często sprowadzają się do wyuczonych schematów - kandydaci wykonują manewr "na pachołki", według wyznaczonych punktów odniesienia, co nie przekłada się na rzeczywiste umiejętności. Paradoksalnie, w niektórych ośrodkach egzaminowania, gdzie możliwe jest podchodzenie do egzaminu nawet dwa razy dziennie, osoby otrzymujące negatywny wyniku z powodu przerwania egzaminu (np. uderzenie pachołka) na placu o godzinie 8:00, potrafią bezbłędnie zdać już o 11:00 tego samego dnia. To pokazuje, że plac nie pełni funkcji weryfikacyjnej w zakresie bezpieczeństwa. Przez te kilka godzin nie nauczyli się poprawnie wykonywać tego zadania.

Pytanie redakcji PRAWO DROGOWE@NEWS: Jak Pan skomentuje fakt, iż większość respondentów ocenia, iż plac powinien pozostać - albo niezmienny, albo zreformowany?

Odpowiada Andrzej Łapa, instruktor nauki jazdy, autor petycji: Wyniki sondy rzeczywiście pokazują, że większość respondentów opowiada się za utrzymaniem placu manewrowego w jakiejś formie, ale trzeba zauważyć istotny szczegół, aż 33% tej ankietowanych postuluje reformę zadań i kryteriów. To oznacza, że faktycznie większość ankietowanych dostrzega problemy w obecnym systemie.

Propozycje reform są różnorodne. Pojawiają się postulaty usunięcia pachołków z tyczkami i pozostawienia tylko trzech w tzw. kopercie, ograniczenia czasu wykonywania łuku przy jednoczesnej likwidacji obowiązku płynnej jazdy. Dyskutowana jest również likwidacja wzniesienia, które w erze współczesnych pojazdów wyposażonych w hill holder i automatyczne hamulce ręczne stało się bardzo często formalnością. Część głosów dotyczy doprecyzowania procedur - na przykład możliwości poprawy ustawienia lusterek przed wyjazdem na miasto, co obecnie zależy od uznania konkretnego egzaminatora.

Warto odnieść się też do tych 24% respondentów. Duża część twierdzi, że plac nie powinien być zmieniany, argumentując łatwością zadania. Zgadzam się, zadanie jest łatwe. Bardzo rzadko moi kursanci otrzymują wyniki negatywne na placu, ale to zasługa rzetelnego szkolenia.

Pojawia się argument, że plac weryfikuje, czy kandydat w ogóle powinien wyjechać na miasto. Ten argument jednak ujawnia głębszy problem systemowy, czyli nierzetelne przygotowanie kandydatów i wadliwie przeprowadzane egzaminy wewnętrzne przez ośrodki szkolenia. W prawidłowo funkcjonującym systemie instruktor powinien dopuszczać do egzaminu wyłącznie osoby przygotowane, a egzamin wewnętrzny powinien rzeczywiście weryfikować umiejętności kursanta. Wówczas odpadłaby potrzeba "dodatkowego filtra" w postaci placu.

Wszystkie umiejętności weryfikowane obecnie na placu mogą być sprawdzone w warunkach rzeczywistego ruchu drogowego, gdzie kandydat musi poradzić sobie z dynamicznym otoczeniem, innymi uczestnikami ruchu i rzeczywistymi warunkami drogowymi. To właśnie tam ujawniają się faktyczne kompetencje przyszłego kierowcy.

Pytanie redakcji PRAWO DROGOWE@NEWS: I tak przeszliśmy do kwestii „jazdy po łuku”. Tu tylko 7% odpowiadających mówi o likwidacji tego zadania. Możemy zakładać, że w grupie reformatorów całego placu są także ci, którzy mieli tu na myśli zmiany elementów w interesującym nas zakresie. Poproszę więc o poinformowanie naszych Czytelników o jakie zmiany postuluje Pan w swojej petycji.

Odpowiada Andrzej Łapa, instruktor nauki jazdy, autor petycji: Zanim odpowiem na pytanie dotyczące konkretnych postanowień mojej petycji, chciałbym zaznaczyć, że jest ona kompromisem między moim postulatem całkowitego usunięcia placu manewrowego a realiami planowanych zmian w Ministerstwie Infrastruktury. Sekretarz stanu Stanisław Bukowiec potwierdził w swojej odpowiedzi na interpelację nr 14849 [kliknij], że planowane są zmiany mające na celu położenie większego nacisku na część praktyczną egzaminu realizowaną w rzeczywistym ruchu drogowym przy jednoczesnym ograniczeniu elementów wykonywanych na placu manewrowym.

W ramach tego kompromisu zaproponowałem urealnienie zadania numer dwa na placu podczas egzaminu praktycznego kat. B, poprzez umożliwienie zatrzymywania pojazdu w trakcie jego wykonywania. Aktualny przepis wymaga płynnej jazdy pasem ruchu do przodu i do tyłu. Postulat likwidacji tego wymogu płynności jest zgłaszany przez wielu instruktorów. 

Pytanie redakcji PRAWO DROGOWE@NEWS: I tak, niezbędne jest uzasadnienie. Proszę je nam przybliżyć.

Odpowiada Andrzej Łapa, instruktor nauki jazdy, autor petycji: Wymóg płynnej jazdy jest nieadekwatny do praktyki stosowanej w rzeczywistym ruchu drogowym. Praktyczny przykład: gdy cofam w ruchu drogowym i zauważam, że zaraz uderzę w krawężnik lub inny pojazd, zatrzymuję samochód. To właśnie świadczy o prawidłowej ocenie sytuacji wokół pojazdu i podjęciu działania zapobiegającego kolizji.

Tymczasem na egzaminie, w identycznej sytuacji na placu manewrowym, kandydat jest karany za zatrzymanie pojazdu, nawet jeśli widzi, że zaraz uderzy w pachołek lub wjedzie kołem na linię. Paradoksalnie, zatrzymanie się w momencie zauważenia zagrożenia jest oznaką umiejętności prawidłowej oceny sytuacji i rozwagi kierowcy. To zachowanie powinno być powinno być uznawane za właściwe, nie karane.

Dlatego postulowana zmiana umożliwiłaby kandydatom zatrzymanie pojazdu, wykonanie korekty manewru i kontynuowanie zadania przy zachowaniu się w wyznaczonym pasie ruchu. Takie podejście lepiej odpowiada rzeczywistym sytuacjom drogowym, gdzie kierowcy regularnie wykonują korekty podczas parkowania czy cofania, co jest elementem bezpiecznego prowadzenia pojazdu.

Pytanie redakcji PRAWO DROGOWE@NEWS: Zaproponował Pan konkretne - nowe brzmienie - stosownego przepisu. Czyli?

Odpowiada Andrzej Łapa, instruktor nauki jazdy, autor petycji: „dla prawa jazdy kategorii AM*, B1, B – jazda pasem ruchu do przodu i do tyłu (w przypadku kategorii AM*, B i B1 w trakcie jazdy do tyłu obserwacja toru jazdy pojazdu zgodnie z techniką kierowania przez tylną szybę pojazdu i lusterka);". Koledzy instruktorzy wskazali, że w proponowanym zapisie brakuje limitu czasu wykonania zadania. Uważam jednak, że przy pozytywnej opinii Ministerstwo doprecyzowałoby ten element, stosując analogiczne rozwiązanie jak w przypadku kategorii prawa jazdy na pojazdy ciężkie, gdzie taki limit jest już określony. Takie są uroki działania samodzielnie, czasami czegoś się nie dostrzeże.

Pytanie redakcji PRAWO DROGOWE@NEWS: I pytanie zupełnie inne. W mediach społecznościowych ma Pan wielu oponentów. Najczęściej powodem ich wypowiedzi nie są merytoryczne oceny, a raczej wielość Pana wystąpień. Równocześnie nie ma zbyt wielu odważnych podejmujących jakiekolwiek działania. To przykre. Jak Pan daje sobie radę z takimi sytuacjami?

Odpowiada Andrzej Łapa, instruktor nauki jazdy, autor petycji: Takie komentarze raczej mi nie przeszkadzają. Zauważyłem już, że mam grono przeciwników, którzy niezależnie od tego, co zrobię lub napiszę, negatywnie komentują moje działania. Do tego się przyzwyczaiłem i to naturalna konsekwencja działania publicznie.

Są instruktorzy, którzy za plecami mówią, że mnie nie lubią, niektórzy nawet używają słowa "nienawidzą", ale kiedy mijam ich w ośrodku egzaminowania, patrzą w podłogę i nie odezwą się słowem. Gdy wysyłam numer telefonu z propozycją rozmowy, nikt nie dzwoni. Brakuje odwagi, by przenieść krytykę z internetu do bezpośredniej rozmowy. Często są to osoby wypowiadające się anonimowo. Nie ma sensu podejmować dyskusji, gdy nawet pod imieniem i nazwiskiem pojawiają się wypowiedzi niemerytoryczne, bez argumentów.

Bardzo często są to też osoby, które dużo mówią, ale nie podejmują konkretnych działań. Ja postanowiłem skupić się na działaniu, a nie tylko na dyskusjach. Trzeba też powiedzieć wprost, że wielu ludziom jest po prostu wygodnie w obecnym systemie. Na przykład złożyłem petycję o cyfryzację dokumentacji. Czemu był taki opór środowiska? Bo łatwiej oszukiwać przy papierowej formie dokumentów. Takich przykładów mogę mnożyć. Bardzo często osobom krytykującym jest wygodnie w aktualnym systemie, bo mają większe pole do nadużyć.

Natomiast osoby, z którymi można rozmawiać merytorycznie, bardzo często do mnie dzwonią. Byłem wręcz zaskoczony, ile osób skontaktowało się ze mną przez ostatnie dwa miesiące!

Pytanie redakcji PRAWO DROGOWE@NEWS: Zawsze na koniec podsumowanie. Nasze pytanie brzmi - w jakim zakresie planuje Pan dalsze działania?

Odpowiada Andrzej Łapa, instruktor nauki jazdy, autor petycji: Przede wszystkim ostatnio intensywnie składam wnioski o dostęp do informacji publicznej, aby stworzyć jak najszersze statystyki dotyczące funkcjonowania systemu szkolenia kierowców. Zależy mi na zbieraniu danych o zdawalności w poszczególnych ośrodkach egzaminowania czy liczbie stwierdzonych nieprawidłowości w ośrodkach szkolenia kierowców podziale na powiaty. Wszystko jest dostępne w ramach informacji publicznej, ale wymaga czasu i systematycznej pracy. Takie kompleksowe dane pozwoliłyby wykazać korelacje - na przykład między zdawalnością, liczbą skarg na OSK i nieprawidłowościami w ośrodkach. To mogłoby prowadzić do wartościowych wniosków. Wszystko robię samodzielnie, w ramach działalności społecznej, co naturalnie pochłania bardzo dużo czasu i kosztów, a budżet mam mocno ograniczony.

Równolegle staram się dotrzeć do osób, które mają realny wpływ na system szkolenia i egzaminowania kierowców. Widzę już pewne światełko w tunelu, chociaż nie mogę na razie zdradzić szczegółów. Działam na wielu płaszczyznach i moim celem jest dotarcie do decydentów, którzy mają rzeczywisty wpływ na kształt przepisów w Polsce.

Dziękuję bardzo za rozmowę. Dziękuję za poświęcony czas i liczymy na dalsze spotkania w tej formule. Życzę niemijających chęci i sił w działaniach na rzecz swojego środowiska.

Pytania zadała - Jolanta Michasiewicz, redaktor naczelna tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS

www.prawodrogowe.pl /facebook: PRAWO DROGOWE NEWS