Rozmowy

Krzysztof Gietek. Instruktorska, też egzamiantorska drabina awansu zawodowego?

20 lipca 2026

Krzysztof Gietek. Instruktorska, też egzamiantorska drabina awansu zawodowego?
Krzysztof Gietek, kierowca, instruktor, nauczyciel, od ponad 40 lat w zawodzie (fot. ze zbiorów Autora)

Kontynuujemy publikację propozycji - zgłaszanych przez Czytelników tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS - a odnoszących się do opublikowanego i konsultowanego projektu nowelizacji ustawy o kierujących pojazdami i innych ustaw (UD 402) [kliknij]. Dziś propozycje doświadczonego, od 40 lat w zawodzie, kierowcy, instruktora i nauczyciela - Krzysztofa Gietka. To pomysł awansu zawodowego instruktora i egzaminatora:

- Dzień dobry. Jestem instruktorem nauki jazdy prawie od 40 lat. Moim pierwszym pomysłem był awans zawodowy jaki powinien obowiązywać osobę, która szkoli i egzaminuje.

Pierwszy okres kierowca staż w kierowaniu pojazdem. Następnie instruktor stażysta - szkoli pod okiem instruktora o wyższym stopniu awansu. Instruktor mianowany szkoli samodzielnie. Instruktor dyplomowany - może szkolić przyszłych instruktorów.

Egzaminator stażysta i tak dalej. Żeby zostać egzaminatorem dopuszczającym do pracy w zawodzie trzeba wykazać się stażem i doświadczeniem nabytym podczas lat pracy. A co robi ustawodawca obniża wykształcenie, staż, dopuszcza egzamin teoretyczny bez odbytego szkolenia. Czyli z tych działań wynika, że tak naprawdę szkolić może każdy. Może to być tata, mama, opiekun, albo ktoś... . Ale przy takim sposobie prowadzenia szkolenia trzeba wzmocnić rolę egzaminatora. Ma to być osoba, która sprawdzi czy osoba egzaminowana potrafi samodzielnie, bezpiecznie, zgodnie z przepisami i kulturą jazdy prowadzić pojazd. A co na to ustawodawca - obniżenie poziomu wykształcenia. Szemrane staże w kierowaniu pojazdem.

Dziś egzaminator który nie wyjeździł poza kursem nauki jazdy ani godziny samochodem ciężarowym lub autobusem egzaminuje. Przykład egzamin kategorii D (jestem obecny na egzaminie) uczeń oblewa bo w ruchu drogowym w szczytowym punkcie natężenia ruchu poruszał się z prędkością 30-40 km/h. Jeden jedyny błąd. Oblał bo go tak nauczyłem - jazda spokojna, bez zbędnego hamowania i przyśpieszania bo autobus ma 40 miejsc siedzących i 50 miejsc stojących, gdzie mama jedną ręką trzyma się uchwytu uczepionego do dachu pojazdu a drugą ręką trzyma bagaż albo dziecko. Gdzie autobus ma 20 cm zwisu (niskopodłogowy autobus miejski) i minimum 12 m długości. Jedynym rozwiązaniem obecnej sytuacji to dokonanie zmian kompleksowych zarówno w szkoleniu i egzaminowaniu. Albo idźmy dalej tym tokiem rozumowania likwidacja zaświadczeń o szkoleniu. Bo po co - niepotrzebne szkolenie teoretyczne, to jeździć może uczyć tata, mama itd. W tym przypadku należy położyć nacisk na egzamin państwowy. A może o egzaminowaniu nie powinien decydować instruktor i uczeń, ale starosta który w wyniku losowania wytypuje WORD gdzie ma się odbyć egzamin państwowy.

Krzysztof Gietek