Branża egzaminatorów nauki jazdy przechodzi ostatnio niełatwy czas. W mediach pojawia się bezmiar różnorodnych opinii na temat zdawalności itp. Redakcja PRAWA DROGOWEGO@NEWES tym razem na swoich łamach gości znanego nam w bardzo aktywnych działań w roku 2022 - Wojciecha Duszę [kliknij]. Tym razem jako Rzecznika Krajowego Stowarzyszenia Egzaminatorów [kliknij].
* * *
Pytanie Redakcji: W ostatnim czasie obserwuje się coraz więcej głosów dotyczących patologii w polskim systemie egzaminowania kandydatów na kierowców. Czy w Pana opinii problem ten istniał od zawsze, czy może teraz narasta?
Wojciech Dusza: Pani Redaktor, z wielkim zdumieniem obserwuję nasilającą się mowę nienawiści uderzającą w moją grupę zawodową. W przestrzeni medialnej można spotkać stwierdzenia, że 15% egzaminatorów to „patologia wśród egzaminatorów”. Bardzo przykro słucha się tak tendencyjnych opinii, które negatywnie wpływają na postrzeganie całego naszego środowiska. Jednocześnie tego typu viralowe hasła nastawione są bardziej na autopromocję autorów, niż na realną chęć rozwiązania problemu. Jeśli wszystkiemu jest winny „zły egzaminator” to dlaczego średnia zdawalność egzaminów teoretycznych wynosi tylko 70% a nie 100% skoro baza pytań jest jawna a egzaminuje de facto komputer. A może komputer jest zły?
Pytanie Redakcji: Czyli nie neguje Pan, że taki problem występuje?
Wojciech Dusza: Oczywiście, że w każdym zawodzie zdarzają się „czarne owce” i osoby, które nigdy nie powinny się w nim znaleźć. Myślę, że wśród dziennikarzy, policjantów czy sędziów jest podobnie. Twierdzenie, że 15% egzaminatorów to „ niekompetentni oprawcy”, nie jest wiedzą opartą na rzetelnych analizach, lecz subiektywną opinią, by nie rzec - wyssaną z palca demagogią. Nawet gdyby przyjąć, że w każdym WORD-zie pracuje jedna taka osoba, to liczba ta nie przekroczyłaby 3%.
Dodam, że w większości ośrodków nie znam „specjalisty” ze zdawalnością na poziomie kilku procent. Budowanie teorii na bazie wyjątku potwierdzającego regułę jest czystą manipulacją. Proszę pamiętać, że praca egzaminatora podlega cyklicznej kontroli, a wszelkie nieprawidłowości w ocenie mogą prowadzić do unieważnienia egzaminu przez organ nadzoru.
Pytanie Redakcji: Jakie są zatem - Pana zdaniem - przyczyny tak zróżnicowanej zdawalności wśród egzaminatorów, ale także pomiędzy poszczególnymi WORD-ami?
Wojciech Dusza: Zacznę od skali mikro. Zgodnie z obowiązującym stanem prawnym to egzaminator dobiera trasę egzaminacyjną. I tutaj sytuacja przypomina tę ze szkoły. Każdy z nas miał nauczycieli, którzy przychodzili na lekcje, czekając jedynie na dzwonek, by wyjść do domu. Ale był też drugi typ: nauczyciel-misjonarz. To ten, który powtarzał, że dzwonek jest dla nauczyciela, traktował swoją pracę jak misję i do dziś pamiętamy jego nazwisko.
Z egzaminatorami jest podobnie. Mam kolegów, którzy od kilku lat jeżdżą codziennie tą samą trasą wokół WORD-u: w prawo, w lewo najprostsze parkowanie, zawracanie itd. - następnie powrót. Istnieje jednak również typ fachowca ( jest ich zdecydowana większość ), który uważa, że rolą egzaminu nie jest bezrefleksyjne „odhaczanie ptaszków” w arkuszu podczas jazdy na pamięć „wokół komina”. Taki egzaminator nie wybiera oczywistych tras, lecz skłania kursanta do myślenia, reagowania na znaki i pojawiające się sytuacje w czasie rzeczywistym. Dodatkowo istotną rolę odgrywają trudne punkty, np. ulice przyległe do szkół czy dworców, gdzie w godzinach szczytu roi się od niefrasobliwych pieszych.
Jeśli zaś mówimy o różnicach między miastami, definiuje je głównie infrastruktura. W jednym mieście są tramwaje, w innym ich nie ma. Przestarzałe ciągi komunikacyjne generują znacznie więcej sytuacji kolizyjnych niż nowoczesne skrzyżowania turbinowe. Dochodzi do tego dynamika jazdy wymuszona przez wielkie metropolie. Dowodem na moje słowa jest zjawisko tzw. „turystyki egzaminacyjnej”.
Pytanie Redakcji: Jak wygląda nadzór nad pracą egzaminatora?
Wojciech Dusza: Praca ta podlega permanentnej kontroli. Po pierwsze, w każdym WORD-zie jest egzaminator nadzorujący, który monitoruje egzaminatorów i wydaje zalecenia pokontrolne. Po drugie, co sześć miesięcy każdy ośrodek jest kontrolowany przez pracowników merytorycznych z ramienia Marszałka Województwa, którzy mają prawo przerwać egzamin prowadzony niezgodnie z przepisami. Ponadto istnieje procedura odwoławcza, a każdy egzaminator ma w swojej świadomości art. 71 Ustawy o kierujących pojazdami, który przewiduje skreślenie go z ewidencji za wielokrotne przeprowadzanie egzaminu niezgodnie z ustawą.
Pytanie Redakcji: Czy możemy liczyć na działania naprawcze?
Wojciech Dusza: Już w 2022 roku sygnalizowałem - zarówno na łamach „PRAWA DROGOWEGO@NEWS”, jak i podczas spotkań z ówczesnym kierownictwem Ministerstwa Infrastruktury - pilną potrzebę nowelizacji archaicznego prawa dotyczącego szkolenia i egzaminowania. Niestety… ,,ziarno trafiło na skałę’’.
Nie zgadzam się z opinią jednego ze specjalistów od BRD, który twierdzi, że „przepisy nie przeszkadzają mu w przeprowadzaniu egzaminów, bo ponad prawem zawsze stoi zdrowy rozsądek” Taki sposób myślenia deprawuje młodych kierowców i daje im sygnał: „moja opinia jest ważniejsza niż prawo, bo to przecież głos rozsądku”. Może więc pojadę na czerwonym świetle? Przecież nic nie jechało. Należy zadać sobie fundamentalne pytanie: jaka jest w ogóle rola prawa i do czego prowadzi jego nadinterpretacja?
Pytanie Redakcji: Jak zatem uzdrowić tę sytuację?
Wojciech Dusza: Myślę, że jeśli komuś naprawdę zależy na bezpieczeństwie ruchu drogowego, powinien rozpocząć działania na rzecz nowelizacji prawa w zakresie szkolenia i egzaminowania, a nie szukać sposobów na omijanie obecnie obowiązującego. Od początku kariery obserwuję stopniowe dewaluowanie procesu egzaminowania oraz ustawiczne obniżanie wymagań poprzez np.: poszerzenie pasa ruchu w zadaniu drugim, zniesienie płynności jazdy podczas cofania na pasie ruchu dla pojazdów powyżej 3,5 tony, dopuszczenie do egzaminu pojazdów wyposażonych w kamery oraz czujniki cofania, asystenta ruszania czy automatycznie opuszczające się lusterka. Te ,,zabiegi’’ nie wpłynęły natomiast w ewidentny sposób na polepszenie zdawalności.
Jak widać… nie tędy droga. Możemy oczywiście wydawać prawa jazdy tak jak dowody osobiste, ale zadajmy sobie pytanie: czy chcielibyśmy później tą samą drogą wracać do domu?
Z Wojciechem Duszą, Rzecznikiem Krajowego Stowarzyszenia Egzaminatorów rozmawiała Jolanta Michasiewicz, redaktor naczelna PRAWA DROGOWEGO@NEWS