13 kwietnia br. w Ministerstwie Infrastruktury odbyło się pierwsze spotkanie eksperckiej grupy roboczej, której celem ma być opiniowanie i konsultowanie propozycji rozwiązań legislacyjnych, tych bieżących, przyszłych oraz związanych z wdrażaniem dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2025/2205 z dnia 22 października 2025 r. w sprawie praw jazdy. Przy wspólnym stole usiedli przedstawiciele organizacji działających w ramach branży instruktorów i egzaminatorów, właścicieli osk, dyrektorów word.
To dobrze, że odbywają się konsultacje, że wypowiadane są propozycje, opinie, zgłaszane rozwiązania. Resort zaprosił reprezentantów 15. organizacji. I właśnie im proponujemy prawo do nieskrępowanej dyskusji na łamach PRAWA DROGOWEGO@NEWS.
Już opublikowaliśmy stanowisko Piotra Leńczowskiego, prezesa Małopolskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Kształcących Kierowców [kliknij]. Wczoraj wypowiedział się Michał Szypura, prezes Zarządu Polskiej Izby Gospodarczej Ośrodków Szkolenia Kierowców [kliknij]. Dziś opinia Andrzeja Łapy, instruktora nauki jazdy, który reprezentuje MSNKK. Kontynuujmy tę merytoryczną debatę. Redakcja PD@N
***
Plac manewrowy nie powinien być obowiązkowym elementem infrastruktury OSK kat. B!
Polska Izba Gospodarcza Ośrodków Szkolenia Kierowców, reprezentowana przez prezesa Michała Szypurę, przedstawiła Ministerstwu Infrastruktury swoje stanowisko w sprawie nowelizacji systemu egzaminowania i szkolenia, w którym jednoznacznie opowiada się za utrzymaniem placu manewrowego jako obowiązkowego elementu infrastruktury ośrodka szkolenia kierowców. Co więcej, postuluje wprowadzenie zasady „jeden plac manewrowy = jeden ośrodek"! W praktyce oznacza to, że każdy OSK miałby dysponować placem na wyłączność. Małopolskie Stowarzyszenie Nauczycieli Kształcących Kierowców stoi na stanowisku przeciwnym i uważa, że wymóg posiadania placu manewrowego w ramach infrastruktury OSK prowadzącego szkolenie wyłącznie w zakresie kategorii B jest nieuzasadniony, szkodliwy dla mikroprzedsiębiorców i sprzeczny z kierunkiem reformy, która powinna koncentrować się na bezpieczeństwie ruchu drogowego, a nie na zabezpieczaniu interesów dużych podmiotów rynkowych.
Warto w tym miejscu podkreślić, że Stowarzyszenie już 2 kwietnia br. zgłosiło Ministerstwu Infrastruktury postulat usunięcia placu manewrowego z wymogów infrastrukturalnych dla ośrodków szkolenia kierowców kategorii B i zamierza konsekwentnie ponawiać ten postulat w toku nadchodzących prac legislacyjnych.
Zanim przejdziemy do argumentacji, warto odwołać się do twardych danych i głosu praktyków. Ośrodki szkolenia kierowców z Jastrzębia-Zdroju i Raciborza (woj. Śląskie) od lat regularnie plasują się w czołówce zdawalności na egzaminie praktycznym kategorii B w całym województwie śląskim, a nierzadko w skali całego kraju. Dwa ośrodki z Jastrzębia-Zdroju nieprzerwanie zajmują najwyższe pozycje rankingowe na terenie województwa Śląskiego, a jeden z nich osiąga zdawalność instruktorów powyżej 90%, co przy średniej krajowej oscylującej wokół 35% stanowi wynik absolutnie wyjątkowy. Nie mówimy tu o pojedynczym, jednorazowym sukcesie, lecz o systematycznie utrzymywanych, bardzo wysokich wynikach, gdzie standardem dla ośrodków jastrzębskich jest zdawalność przekraczająca 60%. Kiedy zwróciłem się do tych ośrodków (specjalizujących się wyłącznie w kategorii B) z pytaniem czy plac manewrowy jest im niezbędny w ramach infrastruktury OSK i czy rozpoczynają na nim pierwsze zajęcia z kursantami, odpowiedzi były jednoznaczne: plac manewrowy jest im absolutnie niepotrzebny jako element obowiązkowej infrastruktury ośrodka, ponieważ lokalizacje, w których rozpoczynają szkolenie z kursantami, są zróżnicowane i dobierane indywidualnie. Część instruktorów wskazała, że dojazd od kursanta do ewentualnego placu byłby zbyt czasochłonny i nieracjonalny, a zamiast tego z powodzeniem wykorzystują nieuczęszczane drogi lokalne lub wewnętrzne, których nawet w gęsto zaludnionym województwie śląskim nie brakuje.
Mamy zatem do czynienia z sytuacją, w której jedni z najskuteczniejszych specjalistów w zakresie szkolenia na kategorię B w Polsce, osoby, które od lat osiągają wyniki wielokrotnie przewyższające średnią krajową, twierdzą, że obowiązkowy plac w infrastrukturze OSK jest zbędny, a mimo to organizacje zrzeszające często duże ośrodki, postulują jego utrzymanie, a nawet zaostrzenie wymogu poprzez zasadę wyłączności. Jeżeli eksperci, którzy dzień w dzień udowadniają swoją skuteczność, mówią, że plac nie jest im potrzebny do prowadzenia szkolenia na najwyższym poziomie, to na jakiej podstawie mielibyśmy ten wymóg utrzymywać?
Warto w tym kontekście odwołać się do doświadczeń zagranicznych, chociażby do systemu brytyjskiego, w którym nie tylko nie wymaga się od instruktora posiadania placu manewrowego, ale wręcz nie wymaga się obecności instruktora na pierwszych zajęciach. To rodzic lub opiekun decyduje o tym, gdzie i w jakich warunkach rozpocznie się nauka jazdy, i jak pokazuje praktyka, potrafią oni doskonale dobrać odpowiednie, bezpieczne miejsce do pierwszych ćwiczeń. Trudno zatem zaakceptować argument, że wykwalifikowany, profesjonalny instruktor nauki jazdy nie byłby w stanie samodzielnie wybrać odpowiedniego miejsca do rozpoczęcia szkolenia i musi być do tego zmuszony wymogiem posiadania placu manewrowego.
Postulat „jeden plac = jeden ośrodek" jest propozycją, która w sposób bezpośredni i jednoznaczny uderza w mikroprzedsiębiorców. Żaden mały ośrodek, żaden instruktor prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą, szkolący dwóch czy trzech kursantów jednocześnie, nie jest w stanie sfinansować zakupu lub wyłącznej dzierżawy placu manewrowego, a to oznacza, że jedynymi beneficjentami takiego rozwiązania byłyby duże ośrodki, które już dysponują odpowiednią infrastrukturą. Jest to działanie sprzeczne z deklarowanym kierunkiem reformy, której celem powinno być podnoszenie bezpieczeństwa ruchu drogowego, a nie regulowanie rynku w interesie wybranej grupy podmiotów.
Wymóg ten ponadto rodzi natychmiastowe pytania praktyczne, na które trudno udzielić sensownej odpowiedzi: jaka ma być minimalna powierzchnia takiego placu? 100, 200 metrów kwadratowych? Ile pojazdów szkoleniowych może na nim jednocześnie ćwiczyć? Jeden, dwa, pięć? Czy każdy kolejny pojazd wymaga dodatkowej powierzchni i jeśli tak, to ile dokładnie? Dochodzimy w ten sposób do sytuacji identycznej jak z salami wykładowymi, gdzie ogromna część ośrodków zleca prowadzenie zajęć teoretycznych podmiotom zewnętrznym, a sala wykładowa stoi pusta, generując wyłącznie koszty, które ostatecznie ponoszą kursanci.
Rozumiemy oczywiście perspektywę dużych ośrodków, które zainwestowały znaczne, nierzadko liczone w milionach środki finansowe w budowę i utrzymanie placów manewrowych, i nie chcemy, aby te inwestycje okazały się całkowicie stracone. Dlatego postulujemy, aby wymóg posiadania placu manewrowego pozostał w ramach SuperOSK. Niech ośrodek, który aspiruje do miana placówki o podwyższonym standardzie, wykazuje się posiadaniem takiej infrastruktury, co pozwoli uszanować dotychczasowe inwestycje. Place te będą zresztą nadal wykorzystywane w szkoleniu na kategorie C, D, A. Natomiast narzucanie tego wymogu zwykłemu ośrodkowi szkolenia kierowców prowadzącemu szkolenie wyłącznie w zakresie kategorii B, zwłaszcza w sytuacji, gdy zadania egzaminacyjne na placu (oprócz zad. 1) mają zostać zlikwidowane, jest działaniem pozbawionym merytorycznego uzasadnienia i służącym wyłącznie interesom dużych graczy kosztem małych przedsiębiorców oraz kosztem samych kursantów, na których przerzucane będą koszty utrzymania zbędnej infrastruktury.
Instruktorzy prowadzący jednoosobowe ośrodki, szkolący kilku kursantów miesięcznie, to bardzo często osoby, które wkładają w proces szkolenia największe zaangażowanie i troskę, ponieważ pracują na własny rachunek i ich reputacja bezpośrednio przekłada się na dalszą działalność, a nic nie motywuje do dbałości o jakość tak skutecznie, jak odpowiedzialność za własny biznes. Eliminowanie takich osób z rynku poprzez nakładanie wymogów infrastrukturalnych, których jedynym celem jest faworyzowanie dużych podmiotów, nie podniesie bezpieczeństwa ruchu drogowego - wręcz przeciwnie, możliwe że zuboży rynek o najbardziej zmotywowanych i oddanych szkoleniu praktyków.
Andrzej Łapa, instruktor nauki jazdy, Małopolskie Stowarzyszenie Nauczycieli Kształcących Kierowców