Roman Użdzicki pisze o instruktorze, OSK, egzaminator, WORD jako sprzedawcach usługi edukacyjnej. Podsumowując odpowiada na pytanie Czytelnika dotyczące możliwości powrotu do zawodu po „zatarciu skazania”. Konkluduje: - Skazanie zatarte nie może zatem rodzić żadnych konsekwencji prawnych ani ograniczać praw osoby, której skazanie uległo zatarciu. Osoba taka może legalnie twierdzić, że nie była karaną. Ale to trochę (a może nie tylko trochę) w tym przypadku słabe. Zachęcamy do lektury, do przemyśleń. Redakcja
* * *
Kto z was jest bez grzechu,
niech pierwszy rzuci w nią kamieniem
(z Ewangelii św. Jana 8,7)
Najistotniejszym jest to, że obowiązkiem sprzedawcy jest zawsze dostarczenie konsumentowi towaru zgodnego z umową w momencie jego wydania. Towar trafiając do rąk klienta powinien nadawać się do celu, do jakiego był przeznaczony i powinien zawierać wszystkie właściwości, które odpowiadają właściwościom podobnego towaru z tej kategorii. Czym zatem różni się rękojmia od gwarancji?
Rękojmia to jedna z dwóch możliwych podstaw do złożenia reklamacji.
Rękojmia za wady fizyczne i prawne to odpowiedzialność sprzedawcy - dotycząca zarówno rzeczy nowych, jak i używanych - względem klienta, wynikająca z ustawy, a nie z umowy stron. Należy podkreślić, że odpowiedzialność sprzedawcy za wadę - rękojmia oparta jest na zasadzie ryzyka i ma charakter absolutny czyli nie zależy od winy sprzedawcy. Oznacza to, że sprzedawca nie może się zwolnić, wyłączyć czy ograniczyć takiej odpowiedzialności. W umowach z udziałem osób fizycznych - konsumentów - tego typu działania nie są dopuszczalne.
Wady fizyczne polegać mogą na zmniejszeniu wartości przedmiotu, jego użyteczności, braku określonych cech lub niekompletności (np. brak elementów wchodzących w skład budowy komputera, iPod nie odtwarza muzyki, buty przemakają). Sprzedawca może być odpowiedzialny za wadę fizyczną w sytuacji, gdy istniała ona zarówno przed wydaniem rzeczy lub gdy jej powstanie miało miejsce po wydaniu rzeczy, ale z przyczyny tkwiącej już uprzednio w rzeczy.
Instruktor, OSK, Egzaminator, WORD jako sprzedawcy usługi edukacyjnej
Może ktoś się obruszy… przecież my nic nie sprzedajemy. Ależ owszem TAK - usługę edukacyjną i to wcale za niemałe pieniądze. Sam kiedyś napisałem, że „największą ułomnością naszych czasów jest człowiek”. I o tych „ludziach” teraz będzie.
Nawet przy pobieżnym czytaniu ustawy o kierujących pojazdami (tekst jednolity Dz.U. z 2025, poz. 1226) wynika, że instruktorem (art. 33 ust. 1) lub egzaminatorem (art. 58 ust. 1) jest osoba, która m.in:
1. daje rękojmię należytego wykonywania swoich obowiązków;
2. nie była skazana prawomocnym wyrokiem sądu za:
a) przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji,
b) przestępstwo popełnione w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej,
c) przestępstwo przeciwko wiarygodności dokumentów,
d) prowadzenie pojazdu w stanie po użyciu alkoholu lub w stanie po użyciu innego podobnie działającego środka,
e) przestępstwo umyślne przeciwko życiu i zdrowiu lub
f) przestępstwo przeciwko wolności seksualnej i obyczajności;
Porównując warunki brzegowe wyodrębnić należy różnicę w „stawaniu się i byciu instruktorem”, a w „stawaniu się i byciu egzaminatorem”. Okazuje się, że instruktor nie musi spełniać warunku „dawania rękojmi należytego wykonywania swoich obowiązków”. A jest cały czas jakże istotnym (jeżeli nie najważniejszym) kreatorem i sprzedawcą edukacyjnej usługi. Może więc nie dawać rękojmi?
Zgodnie z art. 58 ust. 1 pkt 8 ustawy o kierujących pojazdami, egzaminatorem jest osoba, która daje rękojmię należytego wykonywania swoich obowiązków. Przesłanka ta musi być spełniona w dacie wpisu do ewidencji egzaminatorów, zaś późniejsze, nawet jednorazowe naganne zachowanie, może być oceniane jako utrata gwarancji należytego wykonywania obowiązków egzaminatora, skutkująca skreśleniem z tej ewidencji. Wyrok WSA w Gliwicach z 20 sierpnia 2014 r. sygn. II SA/Gl 421/14.
A gdzie w tym wszystkim jest instruktor?
Nie ma przy tym prawnego znaczenia fakt, czy zdarzenie, z którym organ prowadzący ewidencję, wiąże negatywny skutek, stanowi przestępstwo w rozumieniu kodeksu karnego. Wszak ustawodawca odrębnie wymienił katalog przestępstw, których popełnianie i skazanie prawomocnym wyrokiem dyskwalifikuje kandydata na instruktora/egzaminatora, a następnie skutkuje skreśleniem go z ewidencji. Zatem skazanie za przestępstwo, wymienione w ustawie dyskwalifikuje instruktora/egzaminatora, obligując starostę/marszałka województwa do wydania decyzji o skreśleniu z ewidencji. Nadto, ustawodawca przewidział też jako odrębną przesłankę skreślenia z ewidencji egzaminatora przypadek wielokrotnego przeprowadzania egzaminu państwowego w sposób niezgodny z przepisami ustawy (art. 71 ust. 1 pkt 4 lit. a ustawy). W tym miejscu powstaje pytanie: dlaczego w przypadku wielokrotnego, a nawet trwającego wiele lat nieefektywnego nauczania instruktor NIE ponosi żadnych konsekwencji, a egzaminator już TAK? A gdzie w tym wszystkim jest instruktor?
Rękojmia… dotyczy wszystkich, czy wybranych?
Wiele jest niedookreślonych definicji. Rękojmia, czy też dawanie rękojmi należytego wykonywania obowiązków nie zostało prawnie zdefiniowane. Stąd, jego znaczenie i zakres należy poszukiwać w utrwalonym dorobku sądów administracyjnych. Rękojmię może zatem zapewniać jedynie osoba bez istotnych wad, która gwarantuje należyte wykonywanie swoich obowiązków, poprzez gwarancję posiadania zarówno odpowiednich kwalifikacji zawodowych, jak też odpowiednich predyspozycji etyczno-moralnych. Należy przy tym zaznaczyć, że charakter zarówno instruktora nauki jazdy, jak i egzaminatora wiążą się z wymogami pryncypialnej postawy, której cechą jest m.in. bezwzględne przestrzeganie prawa…, ale czy do końca jest to możliwe.
W czym problem, a tak naprawdę o co chodzi…, czyli powrót do zawodu
Obserwując rzeczywistość wyrażam pogląd, że bliski mi jest ostracyzm społeczny. Zaczynam dostrzegać (pomimo wieku zamiast łagodnieć), że naiwność, głupotę trzeba tępić. Większość narcystycznych jednostek, albo zrozumie, że tacy są, albo w swojej głupocie będą brnęli dalej wierząc w swoją „wielkość”. Ostracyzm, co to takiego?
Ostracyzm społeczny to forma wykluczenia jednostki z grupy poprzez ignorowanie, unikanie lub jawną wrogość, wywołująca głębokie skutki psychiczne. Współczesna forma izolacji, często stosowana w pracy lub towarzystwie, powoduje spadek samooceny, lęk, depresję i poczucie osamotnienia. Pochodzi od starogreckiego "sądu skorupkowego".
Główne aspekty ostracyzmu społecznego:
- Formy: Obejmuje ignorowanie, pomijanie w rozmowach, brak zaproszeń na spotkania, unikanie kontaktu wzrokowego czy "ciche dni",
- Miejsca występowania: Bardzo często występuje w miejscu pracy (np. wykluczenie z zespołu, niedoinformowanie) oraz w relacjach towarzyskich, a także w formie "ghostingu" w internecie,
- Przyczyny: Strach przed innością (grupowa chęć dopasowania), rywalizacja o zasoby (awans), chęć umocnienia własnej pozycji w grupie lub konformizm.
Oczywista oczywistość
Nie jest tajemnicą, że „ryba psuje się od głowy”. Instruktor, Kierownik OSK, Egzaminator, Dyrektor WORD - zawsze znajdzie się osoba, która chce rządzić światem i czuje „swoją” wielkość zapominając, że „każda władza” kiedyś się kończy.
To nie może by tak, że:
1. Instruktorzy/egzaminatorzy znajdują się pod szczególnym nadzorem. Nie wolno im przejść przez ulicę na czerwonym świetle, przejść w miejscu niedozwolonym, nie zatrzymać się przedzieloną strzałką, rozmawiać przez telefon trzymając go w ręku kierując pojazdem, przekroczyć prędkość, dostać punkty karne, zagapić się, zamyślić, spowodować kolizję, itp. …. i mieć z tego tytułu reperkusje jakby naruszyło się nie tylko przepisy prawa o ruchu drogowym, ale również zapisy zawarte w nieistniejącym kodeksie etyki zawodowej, wydumanych obostrzeń świętobliwych zachowań, itp... Niech uderzy się w pierś, kto w życiu nie zrobił niczego niestosownego. Każdy ma prawo błądzić, lub popełnić błąd, o ile błąd ten jest niewielki i nie wyrządza komuś krzywdy.
2. Po skazaniu za popełnione przestępstwo (z przyczyn określonych ustawą), nawet po jego zatarciu można uzyskać/odzyskać możliwość uczenia/egzaminowania kandydatów na kierowców i kierowców. Ale nie wiem czy chciałbym posłać syna do OSK, w którym uczy skazany prawomocnym wyrokiem instruktor za np. prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości. Może jednak trzeba być za ostracyzmem społecznym w relacjach kursant/uczeń - instruktor, czy też OSK lub też egzaminowany - egzaminator, WORD.
3. Rękojmia należytego wykonywania obowiązków egzaminatora jest pojęciem szerszym niż pojęcie „bycia niekaranym” i dotyczy tylko egzaminatora, a instruktor koło rękojmi może przejść obojętnie. Najwyższy czas to zmienić.
4. Egzaminatora „rozlicza się” za zdawalność. Zdawalność, to złe słowo - to raczej potwierdzenie (lub nie) skuteczności nauczania. A może wprowadzić mechanizm rękojmi należytego szkolenia i nabywania umiejętności, które dają gwarancję, że „świeżo upieczony”kierowca będzie dobrym uczestnikiem ruchu drogowego. Dobrym, czyli bezpiecznym, takim bez wad fizycznych i prawnych. Zająć się więc należy najsłabszym ogniwem edukacji w motoryzacji, czyli szkołami i pracującymi w nich nauczycielami (wg raportu NIK).
Reasumując
Inspiracją dla napisania tego artykułu była ”chęć/potrzeba” odzyskania uprawnień do szkolenia/egzaminowania jednego z byłych instruktorów/egzaminatorów. Możliwe? TAK, ale czy opłaca się i czy warto kogoś takiego zatrudnić? Czy można im zaufać?
Zwykliśmy oceniać ludzi po ich zachowaniu nawet mając wiedzę o zatarciu wyroku (w tym przypadku za ww. przestępstwa) skazanych prawomocnym wyrokiem. Rękojmia należytego wykonywania obowiązków jest pojęciem szerszym niż pojęcie ”bycie niekaranym”. Instytucja zatarcia skazania (art. 106 k.k.) wprowadza fikcję prawną polegającą na tym, że skazanie uważa się za niebyłe, czego skutkiem jest usunięcie wpisu o skazaniu z Krajowego Rejestru Karnego. Instytucja ta ma celu eliminację trwałego charakteru negatywnych następstw skazania (a głównie efektu stygmatyzacji) i umożliwienie sprawcy powrotu do pełnoprawnego funkcjonowania w społeczeństwie. Skazanie zatarte nie może zatem rodzić żadnych konsekwencji prawnych ani ograniczać praw osoby, której skazanie uległo zatarciu. Osoba taka może legalnie twierdzić, że nie była karaną. Ale to trochę (a może nie tylko trochę) w tym przypadku słabe.
Roman Uździcki