Legislacja

Ustawa bez weta, ale jest Wniosek do TK w trybie kontroli następczej

23 grudnia 2025

Ustawa bez weta, ale jest Wniosek do TK w trybie kontroli następczej
(fot. Kancelaria Prezydenta RP)

W dniu wczorajszym Kancelaria Prezydenta RP poinformowała, iż w związku z wejściem w życie ustawy z dnia 4 grudnia 2025 r. o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego Prezydent RP Karol Nawrocki skieruje do Trybunału Konstytucyjnego wniosek w trybie kontroli następczej.

Tryb kontroli następczej. Wyjaśnijmy, iż tryb kontroli następczej (inaczej a posteriori) to proces prawny, w którym organy państwowe, i tu np. właśnie Trybunał Konstytucyjny, oceniają zgodność z prawem aktów normatywnych (ustaw, rozporządzeń) już wydanych lub wchodzących w życie, a nie tych będących w fazie tworzenia. Czyli po ustanowieniu aktu prawnego lub w okresie vacatio legis (oczekiwania na wejście w życie).

Z zasady jest to możliwość weryfikacji przepisów, które już obowiązują, by zapewnić zgodność z Konstytucją, np. poprzez wnioski składane przez Prezydenta RP czy grupy posłów do TK. I z takiej możliwości skorzystał właśnie Prezydent RP po podpisaniu tego samego dnia czyli 22 grudnia br. Ustawy z dnia 4 grudnia 2025 r. o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego (nr druku sejmowego 1451 [kliknij] [kliknij]). Przypomnijmy, jak to określił ustawodawca w przypadku tej konkretnej ustawy zmiany wejdą w życie po 30 dniach od ogłoszenia aktu w Dzienniku Ustaw, jednak z wyłączeniem części z nich - te wejdą w życie po 3. miesiącach.

Jaki może być skutek tej procedury - otóż jeśli wskazany we wniosku przepis zostanie uznany za niezgodny z Konstytucją, może zostać usunięty z obrotu prawnego. Do czasu wydania wyroku przez Trybunał Konstytucyjny wskazane przez wnioskodawcę przepisy mogą wejść w życie i normalnie obowiązywać. Czyli samo złożenie wniosku do TK w trybie następczym nie wstrzymuje wykonania ani obowiązywania zaskarżonej ustawy. A więc do daty ogłoszenia wyroku stwierdzającego niezgodność z Konstytucją wskazane przepisy uznawane są za zgodne z prawem i muszą być stosowane przez obywateli i organy państwowe.

Wniosek Prezydenta RP. Ustawa została uznana przez Prezydenta RP jako realizująca cel społecznie bardzo ważny - wzmacniająca ochronę życia i zdrowia uczestników ruchu drogowego oraz dającą szansę skuteczniejszej reakcji na brawurową jazdę i nielegalne wyścigi. Pozostaje przysłowiowe „ale” i tu w przywołanej informacji Kancelarii Prezydenta RP czytamy: - Problem polega jednak na tym, że część przyjętych rozwiązań represyjnych została skonstruowana w sposób, który budzi poważne wątpliwości konstytucyjne i może prowadzić do skutków nieakceptowalnych w demokratycznym państwie prawa. I tu wymieniono - cytujemy:

* Niejasna definicja „nielegalnego wyścigu” - ryzyko nieprzewidywalnej penalizacji. W prawie karnym standard konstytucyjny jest jednoznaczny: odpowiedzialność karna musi wynikać z normy dostatecznie określonej (art. 42 ust. 1 Konstytucji - zasada nullum crimen sine lege certa). Obywatel ma prawo z góry wiedzieć, jakie zachowanie jest przestępstwem, a organ państwa nie może „dopowiadać” granic karalności w praktyce.

Tymczasem definicja „nielegalnego wyścigu” została ujęta w sposób, który łączy jakościowo różne zjawiska (klasyczną rywalizację pojazdów oraz drifting/poślizgi wykonywane w kontekście zgromadzenia). Skutek jest prosty: pojęcie „wyścigu” przestaje być jednoznaczne, a granica między zachowaniem wykroczeniowym a przestępczym może stać się płynna i zależna od oceny organu. To właśnie taki mechanizm - rozszerzanie odpowiedzialności poprzez nieostre definicje - narusza standard pewności prawa wynikający także z art. 2 Konstytucji (zasada demokratycznego państwa prawnego i poprawnej legislacji). Zastrzeżenia takie sygnalizował zresztą również Rzecznik Praw Obywatelskich.

W praktyce oznacza to, że „to samo” zachowanie kierowcy może zostać w jednym przypadku potraktowane jako wykroczenie, a w innym - jako element czynu o randze przestępstwa, mimo braku jasnych i weryfikowalnych kryteriów odróżnienia. Dla obywatela to nie jest „większe bezpieczeństwo” prawne, tylko większa niepewność: nie wiadomo, gdzie kończy się wykroczenie, a zaczyna przestępstwo.

* Penalizacja uczestników i widzów zlotów - nadmierna ingerencja w wolność zgromadzeń Konstytucja chroni wolność organizowania i uczestniczenia w pokojowych zgromadzeniach (art. 57). Ograniczenia tej wolności są dopuszczalne wyłącznie wtedy, gdy spełniają test proporcjonalności z art. 31 ust. 3 Konstytucji tj. muszą być konieczne, proporcjonalne i możliwie najmniej dolegliwe.

Na tym tle szczególnie kontrowersyjne jest, że reżim sankcyjny obejmuje nie tylko organizatorów, lecz także uczestników i widzów spotkań, które nie spełniły formalności. To rozwiązanie ma charakter dalece represyjny: w istocie przenosi ryzyko odpowiedzialności na osoby, które często nie mają realnego wpływu na stronę formalną wydarzenia. Państwo tworzy komunikat: „możesz odpowiadać za samą obecność”. Taka konstrukcja wchodzi w kolizję z proporcjonalnością (art. 31 ust. 3 Konstytucji), ale także z gwarancyjnym charakterem prawa represyjnego (art. 42 ust. 1 Konstytucji) oraz zasadą zaufania do państwa i prawa (art. 2 Konstytucji).

Dodatkowo, przepis rodzi wątpliwości praktyczne o ciężarze konstytucyjnym: skoro karalność wymaga wykazania umyślności, to w realiach masowych wydarzeń jej dowodzenie bywa skrajnie trudne. W efekcie prawo może stać się albo „martwe”, albo stosowane selektywnie i uproszczone - co zwiększa ryzyko arbitralności, a to jest sprzeczne z art. 2 Konstytucji (pewność i przewidywalność działania państwa).

Skierowanie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej jest uzasadnione nie dlatego, że państwo nie powinno walczyć z piractwem drogowym, lecz dlatego, że nawet słuszny cel nie legalizuje narzędzi niezgodnych ze standardami konstytucyjnymi. Prawo represyjne wymaga szczególnej precyzji i umiaru - bo operuje sankcją, stygmatyzacją i ingerencją w wolności jednostki. Jeżeli przepisy są zbyt szerokie albo nieostre, wówczas w praktyce nie tylko nie wzmacniają bezpieczeństwa, ale też osłabiają autorytet prawa: rodzą poczucie przypadkowości, nierównego traktowania i uznaniowości organów.

Kontrola konstytucyjna jest tu narzędziem porządkującym: ma odpowiedzieć, czy granice dopuszczalnej penalizacji zostały zachowane, oraz czy państwo - w imię deklaracji dbania o bezpieczeństwo - nie naruszyło podstawowych gwarancji obywatelskich.

W konkluzji przypomnijmy ponownie, iż do czasu wydania wyroku przez Trybunał Konstytucyjny wskazane przez wnioskodawcę przepisy mogą wejść w życie i normalnie obowiązywać. Dodajmy, iż omawiane przepisy nie zostały jeszcze ogłoszone w Dzienniku Ustaw. (jm)