Ekspert wyjaśnia

Andrzej Świsulski. Czy filie WORD w małych miastach obniżają poziom szkolenia kierowców?

10 kwietnia 2026

Andrzej Świsulski. Czy filie WORD w małych miastach obniżają poziom szkolenia kierowców?
Andrzej Świsulski, instruktor nauki jazdy, współwłaściciel Szkoły Jazdy KURSANT we Wrocławiu (fot. ze zbiorów Autora)

W ostatnich latach w Polsce obserwujemy wyraźny trend tworzenia filii egzaminacyjnych przez Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego w małych miejscowościach. Na Dolnym Śląsku przykładem są takie miasta jak Milicz, Oleśnica czy Oława, gdzie egzaminy na prawo jazdy odbywają się poza dużą aglomeracją wrocławską. Zjawisko to budzi jednak poważne wątpliwości dotyczące jakości szkolenia przyszłych kierowców oraz sensu przeprowadzania egzaminów w miejscach, które nie posiadają infrastruktury typowej dla współczesnego ruchu drogowego.

Egzamin w małym mieście to zupełnie inne warunki drogowe. W małych miejscowościach infrastruktura drogowa jest nieporównywalna z tą, z którą kierowcy spotykają się w dużych aglomeracjach. W wielu takich miastach brakuje: dróg dwujezdniowych i wielopasmowych, skrzyżowań z sygnalizacją bezkolizyjną, rond turbinowych, wysp wiedeńskich, pasów autobusowych (tzw. pasbusów), torowisk tramwajowych, rozbudowanych skrzyżowań z systemami sygnalizacji świetlnej oraz dużego natężenia ruchu. Tymczasem właśnie w takich warunkach odbywa się codzienny ruch drogowy w dużych miastach takich jak Wrocław, Warszawa, Kraków czy Poznań. Oznacza to, że osoba zdobywająca prawo jazdy w niewielkim mieście często nie ma kontaktu z wieloma sytuacjami drogowymi, które są codziennością w dużych aglomeracjach.

Zjawisko „ucieczki z dużych miast” po utworzeniu filii egzaminacyjnych. Pojawiło się zjawisko, które można określić jako „ucieczkę egzaminacyjną”. Na początku funkcjonowania filii wielu kursantów szkolących się w dużych miastach zaczęło zdawać egzaminy w mniejszych ośrodkach. Motywacja jest prosta - egzamin w niewielkim mieście uchodzi za łatwiejszy. To właśnie wtedy zdawalność w niektórych filiach była bardzo wysoka - w przypadku ośrodka w Miliczu przekraczała nawet 50%. Z czasem jednak sytuacja zaczęła się zmieniać.

Spadająca zdawalność w małych ośrodkach. Obecnie statystyki zdawalności w niektórych małych ośrodkach zaczynają spadać. Powód jest prosty - dziś egzaminy zdają tam głównie osoby szkolące się lokalnie, czyli kursanci z małych miejscowości. Coraz częściej pojawia się opinia, że część tych kandydatów nigdy nie zdecydowałaby się na kurs prawa jazdy w dużej aglomeracji, gdzie ruch drogowy jest znacznie bardziej wymagający. Z informacji przekazywanych przez uczestników ruchu drogowego oraz kursantów wynika, że wielu z nich wybiera szkolenie właśnie dlatego, że odbywa się ono w prostszym środowisku drogowym.

Czy system zachęca osoby nieprzygotowane? Powstaje bardzo poważne pytanie systemowe: czy tworzenie filii egzaminacyjnych w małych miastach nie powoduje sytuacji, w której do egzaminu podchodzą osoby, które w realnych warunkach dużego miasta nie zdecydowałyby się nawet rozpocząć kursu?

Jeżeli ktoś obawia się jazdy w skomplikowanym ruchu miejskim, a jednocześnie może zdobyć prawo jazdy w niewielkim mieście z prostą infrastrukturą drogową, system może w praktyce zachęcać do zdobywania uprawnień osób słabiej przygotowanych oraz takich, które nigdy nie powinny mieć możliwości rozpoczęcia kursu (obecnie sposób weryfikacji kandydata na kierowcę nie eliminuje osób z zaburzeniami zdrowotnymi). Właściciel szkoły jazdy czy instruktor prowadzący szkolenie nie może skierować kandydata na kierującego pojazdem na powtórne specjalistyczne badanie !!

Problem bezpieczeństwa ruchu drogowego. Prawo jazdy jest dokumentem m.inn. ogólnopolskim. Oznacza to, że kierowca zdający egzamin w małym mieście, następnego dnia może poruszać się po najbardziej skomplikowanych drogach w Polsce. Jeżeli egzamin nie sprawdza umiejętności jazdy w takich warunkach, pojawia się pytanie o realny poziom przygotowania nowych kierowców do uczestnictwa w ruchu drogowym.

Czy potrzebna jest zmiana systemu? Coraz częściej pojawiają się głosy, że system egzaminowania powinien zostać ujednolicony pod względem poziomu trudności, dopasowany do infrastruktury drogowej spełniającej warunki dużego miasta. Jednym z rozwiązań mogłoby być: wprowadzenie minimalnych wymagań infrastrukturalnych dla ośrodków egzaminacyjnych (nie tylko minimalistyczne jedno małe skrzyżowanie o ruchu okrężnym), obowiązkowy egzamin w mieście wojewódzkim, większa kontrola jakości szkolenia w ośrodkach (szczególnie tych ze zdawalnością poniżej 30%) przez urzędników z uprawnieniami instruktora nauki jazdy, zwiększenie ilości godzin szkolenia oraz dłuższy czas trwania egzaminu.

Bez takich zmian może dojść do sytuacji, w której różnice między poziomem szkolenia w małych i dużych miastach będą się pogłębiać!!

Andrzej Świsulski, instruktor, współwłaściciel Szkoły Jazdy KURSANT we Wrocławiu