Tomasz Pacek instruktor i trener techniki jazdy w trakcie ostatniej w tym roku DYSKUSJI NA RATUSZOWEJ udzielił kilka rad ustawowemu „pasażerowi siedzącemu na przednim siedzeniu” czyli tzw. osobie towarzyszącej 17-letniemu kierowcy samochodu osobowego. Co mówił?
Ustawa o tzw. osobie towarzyszącej. Ustawodawca nadal nie zdefiniował osoby towarzyszącej w okresie próbnym młodego kierowcy, w art. 8a ust. 1 pkt 2 taką osobę nazywa „pasażerem siedzącym na przednim siedzeniu”. W tym samym przepisie zostały też określone warunki które musi spełnić. Cytujemy: Art. 8a. 1. Prawo jazdy kategorii B uzyskane po ukończeniu 17 lat a przed ukończeniem 18 lat stwierdza posiadanie uprawnienia do kierowania pojazdami wyłącznie podczas jazdy:
1) na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej - do czasu ukończenia 18 lat;
2) w towarzystwie pasażera siedzącego na przednim siedzeniu, w przypadku pojazdu samochodowego innego niż czterokołowiec - przez okres 6 miesięcy, licząc od dnia uzyskania prawa jazdy, jednak nie dłużej niż do czasu ukończenia 18 lat.
2. Pasażerem, o którym mowa w ust. 1 pkt 2, może być osoba, która spełnia łącznie następujące warunki:
1) ukończyła 25 lat;
2) posiada nieprzerwanie uprawnienia do kierowania pojazdami stwierdzone prawem jazdy kategorii B od co najmniej 5 lat, licząc od dnia, w którym odbywa się jazda;
3) nie podlega zakazowi prowadzenia pojazdów mechanicznych i nie podlegała temu zakazowi w okresie ostatnich 5 lat, licząc od dnia, w którym odbywa się jazda;
4) nie znajduje się w stanie nietrzeźwości, w stanie po użyciu alkoholu lub środka działającego podobnie do alkoholu.
3. Wymogi określone w ust. 2 pkt 1 i 2 nie dotyczą instruktora, o którym mowa w art. 33 ust. 1, i egzaminatora, o którym mowa w art. 58 ust. 1.
Rady dla tzw. osoby towarzyszącej. Tomasz Pacek, instruktor i trener techniki jazdy radzi osobie towarzyszącej, Co powinien mieć i czego nie powinien mieć:
- W gronie instruktorów zastanawialiśmy się, kto powinien być taką osobą towarzyszącą.
Po pierwsze My z doświadczenia wiemy, że są ludzie, którzy pod kuratelą rodziców jeździli i to jak najbardziej miało pozytywny wpływ na to w jaki sposób oni obecnie jeżdżą, czy te bezpieczne zachowania udało się tatusiom (najczęściej tatusiom) przekazać. Natomiast czy ten tatuś zawsze będzie dobrą pomocą, to już poddaję pod wątpliwość. Dlatego, że nie każdy tatuś sam zdaje sobie sprawę z tego w jaki sposób jeździ. Czy przede wszystkim jeździ bezpiecznie. Pytanie - czy jeździ bezpiecznie? To, że sami jesteśmy przekonani o tym, że jeździmy bezpiecznie, jak również fakt, że nie mieliśmy żadnych przygód na drodze, to jeszcze nie upoważnia nas do tego żebyśmy mogli głosić swoje teorie na temat jeżdżenia samochodem. Jak wiemy kwestia tego czy ktoś rozumie, czy nie rozumie kwestii czy jeździ bezpiecznie, czy mniej bezpiecznie wcale nie zależy od tego ile kilometrów przejechał. To może być zwykle szczęście, albo po prostu mało jeździł, albo jeździł tam gdzie ten ruch jest taki jaki jest, czyli o dużo mniejszej intensywności. Więc fakt, że ktoś nie miał kolizji, kompletnie nie daje nam pewności czy to jest osoba właściwa.
Punkt drugi - ten pasażer powinien zdawać sobie sprawę ze swoich ograniczeń. My jako kierowcy bezpieczni najważniejsze, żebyśmy mieli poczucie tego co nas ogranicza i czego nie możemy. Żeby nie skupiać się nad tym co jeszcze się uda, tylko czego nie zrobimy. Obecnie właśnie w tym kierunku idą wszystkie szkolenia.
Najlepiej - pomimo, iż nie są to obowiązkowe rzeczy - najlepiej, żeby tatuś, mamusia, czy opiekun wzięli tego młodego adepta i żeby razem zrobili kurs bezpiecznej jazdy. Byłby to dobry przykład dla tego dziecka z dwóch względów: po pierwsze ten rodzic jest świadomy i pokazuje jaką drogą należy iść, czyli pójdźmy do źródła, pójdźmy tam, gdzie rzeczywiście możemy otrzymać prawidłowe wskazówki jak jeździć bezpiecznie. Od samego początku budujmy to bezpieczeństwo na drodze przez naszą świadomość, którą jesteśmy w stanie dostać w dobrym ośrodku i na dobrym kursie. To jest najlepsza droga (…). My w ośrodkach widzimy braki tych kierowców, widzimy ile możemy im pomóc. (…) Zachęcam rodziców, żeby sami zrobili własną weryfikację znajomości rzeczy. A przy okazji pokazali temu dziecku jaka powinna być droga. (…) To pomoże i jednemu i drugiemu. Zweryfikuje potencjalnego nauczyciela, pokaże jego autorytet i drogę którą powinniśmy iść. Z drugiej strony oczywiście to szansę, że dalsza wspólna jazda miałaby szansę, przede wszystkim z punktu widzenia doświadczenia człowieka, który jeździ. Zawsze osoba, która ma więcej doświadczenia, chociażby technicznie, jest sprawniejsza. (…)
Inaczej nie widzę tego, aby mogło być to zrobione w sposób merytoryczny. Nie każdy dla swojego dziecka jest autorytetem. (…) Możemy też wiele godzin jeszcze rozmawiać co jest problemem tzw. kierowców doświadczonych.
Podjęte kwestie traktujmy jako wstępne ich podniesienie, wrócimy do nich. (jm)

