Artur Włodarski (“Gazeta Wyborcza”) pytanie: Czy zdarza się panu jechać i mówić: "Co za idiota postawił ten znak"?
Jacek Gacparski (ekspert brd) odpowiedź: Jasne! Choć sam należę do grona tych, którym zdarza się takie znaki stawiać.
Pytanie: Ups! Stawia pan znaki?
Odpowiedź:Rozpatruję projekty oznakowania autostrad i dróg ekspresowych.
Pytanie: Jak się pan z tym czuje?
Odpowiedź:Świadomość, że robi to człowiek zza biurka, nie zawsze mając możliwość sprawdzenia, jak to funkcjonuje w praktyce, powoduje pewien dyskomfort. Dochodzi do błędów, które wynikają m.in. z braku wyobraźni. Nie wszystko zresztą można przewidzieć. Projekty powinno się weryfikować możliwie jak najwcześniej, a na pewno przed zbudowaniem i oddaniem drogi do ruchu. Powinno się pokonać ją kilka razy autem osobowym, ciężarowym, przejść na piechotę w dzień i w nocy, w pogodę i w deszcz. Wszystko po to, by zobaczyć to, czego nie sposób przewidzieć.
Pytanie: Na szczęście ktoś to robi.
Odpowiedź:Niestety nie. Buduje się wieżowiec za - powiedzmy - 300 milionów. Śmieszna inwestycja w porównaniu z np. autostradą kosztującą miliardy. A mimo to dla budynku robi się makietę, ogląda się ją ze wszystkich stron za pomocą programów przestrzennej animacji komputerowej. Gdy dom jest źle zaprojektowany, to oznacza problem kilkunastu biur, sklepów czy kilkudziesięciu rodzin. Skutki źle zaprojektowanej drogi wojewódzkiej czy autostrady odczuwać będą latami miliony użytkowników. Do trójwymiarowej oceny projektów dróg też są specjalne programy, nawet niespecjalnie drogie. Mimo to nie wykorzystujemy ich w pełni. Albo korzystamy nie tak, jak powinniśmy.
Pytanie: Dlaczego?
Odpowiedź:Bo o drogach wciąż nie myśli się wystarczająco poważnie. Most może się zawalić, dom może się zawalić, a droga się przecież nie zawali. Przez takie podejście zaniedbuje się fazę projektowania dróg. I to jest błąd. Nie można też projektować wyłącznie przy zastosowaniu komputera. Na monitorze widać tylko wycinek sytuacji. Warto czasem spojrzeć na pięciometrową płachtę papieru, by mieć obraz całości. Niemcy mówią, że dobra droga powstaje w głowie projektanta, który musi ją zobaczyć oczami wyobraźni, nim skorzysta z pomocy komputera. Druga sprawa: wszystkie aspekty projektowania dróg traktuje się osobno - geometria, elektryka, akustyka, ekologia. I kiedy droga jest wybudowana, czasem okazuje się, że nie da się na niej ustawić znaków zgodnie z przepisami. Bo kiedy każdy myśli tylko o swoim wycinku, te przestają do siebie pasować i nie składają się w jedno.
Pytanie: Efekty?
Odpowiedź:Nieprawidłowa geometria, zła widoczność, zbyt małe odstępy między zjazdami, wjazdami, brak pasów włączeń czy wyłączeń przy stacjach paliwowych itp.
Pytanie: A wtedy
Odpowiedź:A wtedy stawiamy ograniczenia. To najprostszy najtańszy i najszybszy sposób rozwiązywania drogowych problemów. Nie poprawiamy widoczności na łuku, nie robimy lewoskrętów na skrzyżowaniach, nie robimy kładki dla pieszych... Za to z upodobaniem wbijamy w ziemię kolejne znaki.
Odpowiedzi udzielił: Jacek Gacparski, ekspert bezpieczeństwa ruchu drogowego