Pytanie:Dlaczego uważa pan, że te szczegółowe instrukcje podróżowania autobusami i tramwajami zawarte w uchwalanym przez radę miasta regulaminie są potrzebne?
Odpowiedź:Zgadzam się z panem, że wydają się one bez sensu i faktycznie można te zabiegi porównać do pisania na kubkach z kawą ostrzeżeń, że jest gorąca. Niestety, jako praktyk muszę powiedzieć, że potrzebujemy tych zapisów. Świat wariuje niestety.
Pytanie: Pasażerowie autobusu nie wiedzą, że w czasie jazdy, jeśli się stoi, to trzeba trzymać się barierek?
Odpowiedź: Pewnie wiedzą, ale musimy się zabezpieczyć przed osobami, dla których brak takiego zapisu w regulaminie byłby pretekstem do dochodzenia roszczeń w przypadku przewrócenia się. Mieliśmy już nawet taką sprawę w sądzie. Sąd skazał nas, bo uznał, że musimy informować pasażerów, że w czasie jazdy trzeba się trzymać barierek. Dociekał nawet, czy jest taki zapis w regulaminie przewozów.
Pytanie: To brzmi jak sposób na wyłudzenie odszkodowania.
Odpowiedź: Takie historie się zdarzają. Mieliśmy sytuację, w której do autobusu wszedł człowiek ze złamaną ręką. W gipsie. Po dwóch, czy trzech dniach zgłosił się do nas, próbując naciągnąć na odszkodowanie. Mówił, że przewrócił się w autobusie.
Pytanie: Jak się wybroniliście?
Odpowiedź: Dzięki monitoringowi wewnątrz autobusu, na którym widać było tego pana ze złamaną ręką przed rzekomym wypadkiem. To zabrzmi ironiczne, ale temu teraz służy monitoring. Ideą była walka za jego pomocą z wandalizmem. Uważałem, że to nic nie da. I miałem rację. Nie myślałem jednak, że przyda nam się w walce z nieuzasadnionymi roszczeniami. Ktoś się przewraca, przychodzi ze skargą, a my widzimy, że w czasie jazdy stał, a ręce miał zajęte dźwiganiem toreb, a nie trzymaniem barierki. Pomagają też kamery na przedzie pojazdu. Dzięki nim możemy udowodnić, że kierowca był zmuszony do gwałtownego hamowania.
Odpowiedzi udzielił: Włodzimierz Sołtysiak, prezes SPA Dąbie