Ekspert wyjaśnia

Zatrzymanie i postój w terenie zabudowanym

25 marca 2011

Pytanie: Kupiłem film szkoleniowy, w którym w rozdziale zatrzymanie i postój pokazane jest, że w terenie zabudowanym jeżeli tylko jest dostatecznie szerokie pobocze to należy z niego skorzystać w czasie zatrzymania i postoju. Kiedy dyskutowałem tą okoliczność z rzeczoznawcą drogowym to ten mi oświadczył: głupi jesteś! Bo na tą okoliczność brak jest zapisu w kodeksie drogowym, a w związku z tym można urządzać postój na jezdni mimo dostępnego szerokiego pobocza. Jestem instruktorem nauki jazdy i nie wiem jak interpretować ten zapis. Proszę o odpowiedzieć, gdyż nie chcę tumanić kursantów. Janusz W.

Odpowiedź: Pozornie drobne zagadnienie: zatrzymywanie i postój na poboczu w obszarze zabudowanym zawiera w sobie kilka wątków. Nie miałem okazji obejrzenia filmu szkoleniowego, w którym znalazło się stwierdzenie: “...jeżeli jest dostatecznie szerokie pobocze na terenie zabudowanym należy z niego korzystać w celu zatrzymania i postoju...”.

Niefortunnym faktem jest, że znalazło się tu słowo “teren” zamiast “obszar”. To są pozornie takie same słowa, jednak zawierają nieco inną treść znaczeniową. W potocznej rozmowie one nie rażą, natomiast w dydaktyce nie należy takiej zamiany czynić. Co do słowa “należy” ma ono wyraźnie dyrektywne brzmienie i nie może się ono w takim filmie znaleźć, jako że art. 46 i następne ustawy - Prawo o ruchu drogowym (można chyba tu opuścić pełne brzmienie tytułu ustawy) nie zawierają takiej dyrektywy. Przy czym jeżeli mówimy o poboczu, odnowi się ono raczej do obszaru niezabudowanego. Na obszarze zabudowanym pobocze najczęściej ma formę chodnika. W tym miejscu warto przypomnieć stanowisko w tej kwestii człowieka -autorytetu w sprawach inżynierii ruchu, prof. W. Suchorzewskiego, mianowicie: “miasto (a więc obszar zabudowany) stanowi środowisko pieszego. Jemu więc, w ogromnej mierze, inżynieria ruchu poświęca swoją uwagę. Tak więc samochód, ustawiany bezceremonialnie na poboczu, zwanym w obszarze zabudowanym chodnikiem, nie może wyprzeć pieszego z jego naturalnego środowiska. Uwzględniając to, co powiedzieliśmy wyżej trzeba stwierdzić, że zacytowane przez Czytelnika Tygodnika PPRAWO DROGOWE@NEWS zdanie z filmu pozostaje w sprzeczności i z prawem i poglądami inżynierów ruchu.

Na końcu swych wątpliwości Czytelnik, instruktor (rozumiem – nauczyciel kandydatów na kierowców) ma dylemat: jak interpretować przepisy? Chciałbym przy tej okazji zaakcentować moje stanowisko w tej kwestii. Otóż my, w naszej praktyce dydaktycznej, nie mamy prawa ani potrzeby interpretowania przepisów prawa. Prawo to przysługuje tylko prawodawcy i sądowi niezawisłemu. Przy czym interpretacji wymaga taki przepis prawa, który może być rozumiany wieloznacznie. W prawie o ruchu drogowym takiego przepisu nie ma. Tworząc to prawo dołożone wszelkich starań właśnie po to, by konieczność interpretacji wykluczyć. My, w praktyce dydaktycznej, mamy obowiązek wyjaśniać naszym uczniom, jak konkretną normę prawną realizować podczas kierowania pojazdem w ruchu na drogach publicznych.

Odpowiedzi udzielił: Jan Zasel, ekspert prawa drogowego