Ekspert wyjaśnia

Znaki drogowe na różnych wysokościach?

4 lipca 2010

96d5df674c2cfa3424de625e395243ed9a6f7f33

(Fot.: PD@N 349-24)

Pytanie: Niektóre przejścia na ulicy Wilczyńskiego w Olsztynie są niebezpieczne, bo znaki drogowe zasłaniają widok pieszym i kierowcom - alarmuje czytelnik “Gazety pl”. Wilczyńskiego to ulica, na której jest kilka przejść dla pieszych z azylem, czyli wysepką na środku. Dzięki temu mogą bezpieczniej przejść na drugą stronę. Dwa tygodnie temu doszło do tragicznego wypadku. Na pasach starszy mężczyzna został śmiertelnie potrącony przez skodę fabię. Prowadzimy śledztwo, które ma wyjaśnić okoliczności i przyczynę tego wypadku - mówi Arkadiusz Szwedowski, szef Prokuratury Rejonowej Olsztyn-Południe. Wypadek komentowali mieszkańcy okolicznych bloków i kierowcy, którzy często mijają to przejście dla pieszych. Jeden z nich zadzwonił do redakcji "Gazety" i opowiedział, że jego zdaniem przejście, na którym doszło do śmiertelnego potrącenia, podobnie jak kilka innych na tej samej ulicy, jest niebezpieczne. - Stojący na wysepce znak ustawiony jest na tak niskiej wysokości, że tarcza przysłania kierowcy pieszego - mówił. - Już niejeden raz zdarzyło mi się, że zobaczyłem przechodnia dopiero, gdy byłem bardzo blisko przejścia. Ale ten sam problem mają też piesi, bo znak ogranicza im widoczność. W ogóle nie widzą nadjeżdżającego samochodu. Niczego nie przesądzam, ale kto wie, czy takie oznakowanie nie przyczyniło się w jakiś sposób do potrącenia pieszego. Dlaczego znaki na wysepkach są na różnych wysokościach?

Odpowiedź: Przepisy na to pozwalają - mówi Zbigniew Gustek, zastępca dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów w Olsztynie. - O ile minimalna wysokość znaku ustawionego na chodniku wynosi dwa metry, o tyle na azylach i wysepkach nie może być ona mniejsza niż 1,5 metra. Tak nisko zamontowane tarcze zasłaniałyby widok dzieciom. Ale nawet ustawienie znaków na wysokości dwóch metrów w niektórych miejscach może być niebezpieczne, bo jadący wieczorem kierowca mógłby takiego znaku nie zauważyć. Wicedyrektor zapewnił, że poprosi, by miejska komisja bezpieczeństwa oceniła, czy znaki na przejściach dla pieszych nie ograniczają widoczności. Sygnał od czytelnika to także ważna informacja dla prokuratorów prowadzących śledztwo w sprawie śmiertelnego potrącenia pieszego na ul. Wilczyńskiego. - Badając okoliczności tego wypadku, sprawdzimy też, czy oznakowanie tego przejścia mogło powodować utrudnienia w ruchu drogowym - zapowiada Arkadiusz Szwedowski.