Rozmowy

BRANŻA ODRADZA SIĘ. Nie okłamuj swojego instruktora! – apeluje Szczepan Łagoda

24 kwietnia 2020

BRANŻA ODRADZA SIĘ. Nie okłamuj swojego instruktora! – apeluje Szczepan Łagoda
(fot. ze zbiorów OSK „SZAŁ” w Białymstoku)

Szczepan Adam Łagoda, instruktor nauki jazdy, właściciel Ośrodka Szkolenia Kierowców „SZAŁ” z siedzibą w Białymstoku (fot. Jolanta Michasiewicz)

Po udostępnieniu korespondencji wystosowanej przez Fundację Zapobieganie Wypadkom Drogowym oraz Polski Klaster Edukacyjny do dyrektorów Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego oraz wojewodów i marszałków województw, rozpoczęliśmy publikację odpowiedzi na zawarte tam apele. Każdą informację edytujemy odrębnie, jednak w ramach wspólnego cyklu, który zatytułowaliśmy: BRANŻA ODRADZA SIĘ.

Dyrektorzy WORD informują o rozpoczynanym egzaminowaniu. Podobne – równie trudne - decyzje podejmują właściciele ośrodków szkolenia i instruktorzy nauki jazdy. Poniżej pierwsza nasza rozmowa dotycząca szkolenia w czasie zarazy. Szczepan Łagoda z Białegostoku mówi: - To początek naszego własnego etapu „odmrażania” szkolenia praktycznego. Mówi o odpowiedzialności i zastosowanych środkach bezpieczeństwa. Mówi o kwestiach prawnych, ale też o reprezentacji branży, o samorządzie zawodowym instruktorów. Co więcej? Zachęcamy do lektury.

Redakcja

* * *

Pytanie: Ośrodek Szkolenia Kierowców „SZAŁ” działa od 1996 r. Szkoli na wszystkie kategorie, w tym także prowadzicie szkolenia kierowców zawodowych. Kilka dni temu poinformowaliście Państwo, iż uruchomiliście szkolenia praktyczne. Czy we wszystkich kategoriach?

Odpowiada Szczepan Adam Łagoda, instruktor nauki jazdy, właściciel Ośrodka Szkolenia Kierowców „SZAŁ” z siedzibą w Białymstoku: To początek naszego własnego etapu „odmrażania” szkolenia praktycznego. Tak, dla wszystkich kategorii. Impulsem była tu informacja z WORD w Białymstoku, iż od 27 kwietnia wznawiają egzaminowanie właśnie na wszystkie kategorie. Jazdy będą się odbywały z zachowaniem wymaganych i rekomendowanych środków bezpieczeństwa.

Pytanie: A dotychczas?

Odpowiedź: Oczywiście pauzowaliśmy, choć nie do końca. Prowadziliśmy i w dalszym ciągu prowadzimy zapisy na kursy on-line z zakresu teorii. Wyłącznie zdalnie. Sytuację zmienił przepis umożliwiający samodzielnie przemieszczanie się osób nieletnich. Nasi policjanci powiedzieli – SZKOLCIE, NIE MAMY ŻADNYCH WYTYCZNYCH, ABY WAS KARAĆ. To takie ciche przyzwolenie, ale przecież nie było i nie ma zakazu szkoleń. Więc już szkolimy w ruchu drogowym.

Pytanie: Rozumiem, że decyzja należy to tych niezwykle trudnych?

Odpowiedź: To decyzja moja i moich pracowników. Wspólna. Nie wszyscy instruktorzy postanowili wrócić do pracy. Trzy osoby zapowiadają, że przystąpią do szkoleń po 4. maja. Pozostali z grupy 20. szkolących na kat. B i ciężarówki oraz motocykle pracują. Kolejno uruchamiamy pojazdy szkoleniowe, sądzę, że po tym długim weekendzie wszyscy już będą pracowali.

Pytanie: To powiedzmy, jakie zabezpieczenia zastosowaliście?

Odpowiedź: Wszystkie rekomendowane, czyli obowiązkowe maseczki ochronne, rękawiczki (jednorazowe, nakładane przed każdą jazdą), środki dezynfekujące (samochód czyścimy po każdej jeździe), regularne ozonowanie. Problem z tym 2. metrowym dystansem, ale tu posłużyliśmy się analogicznie trudną sytuacją np. w fabrykach. Jeżeli tam jest to niemożliwe pracodawca ma obowiązek właśnie zabezpieczać pracowników. Dbam o to. Jeżeli instruktor chce, to oprócz maseczki proponuję mu także użycie przyłbicy.

Pytanie: A jak zabezpieczanie kursantów?

Odpowiedź: Podobnie – przychodzą w osobistych maseczkach ochronnych, korzystają z rękawic. W kategoriach motocyklowych we własnych kaskach, rękawicach i strojach. Zastosowaliśmy telefoniczną łączność z instruktorem, nie jak dotychczas radiową. W ciężarówkach i autobusach jest nieco lepiej z powodu większej przestrzeni – dystansu.

Pytanie: Jakieś specjalne rozwiązania?

Odpowiedź: Tak, kursanci składają oświadczenie, że są zdrowi. Natomiast instruktor, że pojazd jest zdezynfekowany. Niektórzy sprawdzają temperaturę, ale brakuje nam elektronicznych i bezdotykowych termometrów. Niektórzy instruktorzy używają własnych. Jednak i tak jest to nasze ryzyko. Nie bez powodu lekarze apelują: „Nie okłamuj lekarza!”. Możemy tylko apelować: „Nie okłamuj swojego instruktora!”.

Pytanie: Jakie zasady bezpieczeństwa w samochodzie - już wiemy. A sala szkoleniowa, gdzie szkolicie i przeprowadzanie egzamin wewnętrzny. Jakie tu zastosowaliście procedury?

Odpowiedź: Problemem jest brak wytycznych, konkretnych zapisów. Część teoretyczną mamy jak na razie wstrzymaną, natomiast, co do egzaminów wewnętrznych sugerujemy się przepisami adresowanymi do sklepów czy kościołów. Na sali szkoleniowej może przebywać nie większa niż 4-osobowa grupa. Oczywiście pomieszczenie jest wietrzone, komputery i inne elementy dezynfekowane. Problemem jest etap pracy ratownika medycznego. Tu może wystąpić duże zagrożenie, bo wiadomo, czym zajęci są ratownicy, przede wszystkim pracują w szpitalach, ale my też ich potrzebujemy, więc grupy muszą być większe. Myślę tutaj o wynajęciu dużej sali, może gimnastycznej w szkole i bezpieczne przygotowanie jej do tego szkolenia.

Generalnie tymczasem preferujemy i namawiamy kursantów do nauki w domach, przystąpienia do egzaminu z teorii w WORD i wówczas bezpiecznego szkolenie praktycznego w OSK.

Pytanie: Czy kandydaci przyjdą?

Odpowiedź: Sądzę, że prędzej czy później kandydaci będą. Codziennie dzwonią i zapisują się. Jednak może być tu problem z ilością kursantów w nowych naborach. Strach ludzki jest duży. Na pewno trzeba będzie popracować i coś zrobić w tym temacie.

Przede wszystkim chcę zwrócić uwagę na to, jak ta sytuacja niespodziewanie dowiodła, że środowisku zabrakło reprezentacji np. zalegalizowanego samorządu zawodowego. Potrzeba zainteresowania całością branży, jej dniem dzisiejszym i jeszcze bardziej przyszłością, zainteresowania też sytuacją poszczególnych instruktorów i ich rodzin. Ci ostatni pozostali sami, rząd nie dostrzega tego zawodu, przecież zaufania publicznego. Nikt z nimi nie rozmawia. Bo, z kim? Nie ma skutecznego reprezentanta. Nie wyjaśnia możliwości, nie ukierunkowuje w poszukiwaniu pomocy, bo nie ma kanałów przekazywania informacji. Nie ma reprezentantów w regionie i wyżej. Nam potrzeba było decyzji, że przerywamy szkolenia tak samo jak decyzji, że je podejmujemy, z dniem takim a takim, przy zachowaniu warunków takich, a takich. Potrzebne konkrety, potrzebni eksperci, prawnicy, którzy będą wskazywali na możliwości dofinansowań, przygotują analizy itd. itp.

Uważam, że już jesienią trzeba będzie podjąć zdecydowane działania dla powołania samorządu. I ten kierunek należy promować w środowisku. Optować na rzecz samorządu. Po tym trudnym doświadczeniu tym bardziej i szybciej trzeba tę sprawę doprowadzić do finału.

Dziękuję za rozmowę.

Pytała red. Jolanta Michasiewicz


(fot. ze zbiorów OSK „SZAŁ” w Białymstoku)