Ekspert wyjaśnia

Cofanie na ulicy jednokierunkowej - sprostowanie

14 grudnia 2009

Sprostowanie Redakcja PRAWA DROGOWEGO @ NEWS:W poprzednim numerze tygodnika opublikowaliśmy odpowiedź na pytanie Czytelnika (pytanie i odpowiedź poniżej - red.). Do udzielonej odpowiedzi wdarł się błąd. Przepraszamy za zaistniałą sytuację zarówno pytającego jak i naszych Czytelników. Natomiast za impulsywność niektórych z Czytelników przepraszamy naszego niezawodnego, rzetelnego i bezinteresownego Eksperta. Przez ostatnie sześć lat zawsze spotykaliśmy się z życzliwością Pana Drexlera. Prosimy o dalsze lata takiej współpracy.

Z wyrazami szacunku Jolanta Michasiewicz (redaktor naczelna)

Sprostowanie Zbigniewa Drexlera:Bardzo przepraszam Czytelników za wprowadzenie ich w błąd stwierdzeniem, że na drodze jednokierunkowej nie wolno cofać pojazdu. Zasugerowałem się przepisem o zakazie zawracania. "Wpadki zdarzają się w najlepszych rodzinach". Jeszcze raz przepraszam. Nie oznacza to jednak, że moja opinia na temat bezdusznego potraktowania kierowcy wjeżdżającego nieco poza znak B-2 ulega zmianie. Podobnie nadal uważam, że Prawo o ruchu drogowym jest bublem prawnym zawierającym m.in. nieegzekwowalne przepisy, choćby dotyczące postoju rowerów na chodnikach (art. 47 ust. 2).

Z poważaniem Zbigniew Drexler

Pytanie: Wjeżdżam w ulicę oznaczoną na początku znakiem D-4a (ulica bez przejazdu). Ulica ta po ok. 100 m rozwidla się pod kątem ok. 75 stopni z jednoczesnym oznaczeniem znakami B-2 jako wylot ulic jednokierunkowych. Chcąc wyjechać z tej ulicy, na której były wąskie przejazdy, wykonuję manewr zawracania w miejscu wylotu dwóch ulic jednokierunkowych, przekraczając znak B-2 na jednej z nich o ok.1 m. Manewr ten nie utrudniał w niczym ruchu drogowego ani nie zagrażał innym użytkownikom drogi (nie było żadnych innych użytkowników drogi w tym czasie). Czy to przekroczenie znaku B-2 przy wykonywaniu manewru zawracania (a nie wjazd w wylot ulicy jednokierunkowej) może być interpretowane jako wykroczenie drogowe.

W chwili obecnej w/w sprawie toczy się postępowanie w sądzie i jedynie opinia pana Zbigniewa Drexlera, który jest niepodważalnym autorytetem w tej dziedzinie, byłaby dla sądu miarodajnym argumentem. Z poważaniem. Zbigniew Czerwiński.

Odpowiedź: Redakcja PRAWO DROGOWE @ NEWS poprosiła pana Zbigniewa Drexlera o odpowiedź w powyższej sprawie, jednak proszę pamiętać, iż nie jest to porada prawna. Taką musi Pan uzyskać w kancelarii prawnej, podobnie odpowiedź na pana pytanie, nie będzie ekspertyzą sądową – nasz Autor nie występuje na naszych łamach tygodnika jako biegły sądowy - redakcja.

Zbigniew Drexler: Na pytanie postawione w liście trudno odpowiedzieć, bo jak odpowiedzieć na głupotę ludzką? Opisanej tu sytuacji nie regulują i nie mogą regulować przepisy. Uznanie zaś, że kierowca, który podczas manewru zawracania wjechał w ulicę jednokierunkową nieco poza znak B-2 popełnił wykroczenie dowodzi nie tylko braku rozsądku strażnika straży gminnej (miejskiej) lub policjanta, ale również niezrozumienie przez niego istoty przepisu oraz celowości sprawowanego nadzoru nad ruchem drogowym. Najbardziej bulwersująca jest jednak informacja, że w tej sprawie toczy się postępowanie sądowe. Oznacza to, że bezduszne i wbrew zdrowemu rozsądkowi działanie funkcjonariusza na drodze podtrzymał szef jednostki i sprawę skierował do sądu(!).

Podczas zawracania, zwłaszcza na niezbyt szerokich ulicach oraz o małym ruchu bardzo często korzysta się z wylotu innej drogi, również dwukierunkowej wjeżdżając "pod prąd" na prawą jej połowę. Z punktu widzenia praktyki ruchu manewr taki nie różni się od tego opisanego przez Czytelnika. Jeżeli nie rozumie się istoty przepisu, to - w zasadzie - nie powinno się go egzekwować. Funkcjonariusz musi widzieć różnicę pomiędzy zakazem cofania pojazdu np. na autostradzie i na podrzędnej ulicy w mieście. A tak przy okazji, należałoby zapytać twórców tego wspaniałego bubla prawnego, jakim jest ustawa - Prawo o ruchu drogowym z 20 czerwca 1997 r., dlaczego wprowadzili zakaz cofania na drodze jednokierunkowej? Dlaczego w razie przeoczenia miejsca do zaparkowania auta na ulicy dwukierunkowej, a nawet na jezdni jednokierunkowej ulicy dwujezdniowej, można cofnąć pojazd, aby w nie wjechać, natomiast na ulicy jednokierunkowej uczynić tego nie wolno? Mowa tu oczywiście o względach formalnych. Odpowiedź jest prosta - brak logicznego rozumowania, zresztą nie tylko przy tworzeniu tego przepisu.

Na zakończenie pragnę dodać, że chociaż w mojej bardzo długiej działalności, kiedyś przy tworzeniu prawa, a obecnie już tylko przy jego objaśnianiu, spotkałem się z różnymi wyrokami sądów, a dawniej również orzeczeniami kolegiów do spraw wykroczeń, to jednak wierzę, że sprawa pana Zbigniewa Czerwińskiego zostanie umorzona już na pierwszym posiedzeniu sądu.

Odpowiedzi udzielił: Zbigniew Drexler, autor książek popularyzujących przepisy o ruchu drogowym oraz ich objaśnianie