Pytanie: Mieliśmy wypadek samochodowy. Mój synek bardzo się przestraszył. Jechałem z nim sam i zaraz po wypadku musiałem rozmawiać z drugim kierowcą, nie mogłem go uspokajać, a on płakał. Teraz boi się wsiadać do samochodu. Histeryzuje jak trzeba gdzieś jechać. Co mogę w tej sytuacji zrobić? - pyta czytelnik “Gazety Lubuskiej”.
Odpowiedź: W takich przypadkach podejmuje się z reguły dwa równoległe zabiegi. Jeden polega na oswajaniu dziecka z lękotwórczym bodźcem – tu samochodem. Powinniście chłopcu np. kupić zabawki – samochody. Dziecko powinno móc bawić się obok pana auta i w nim, nauczyć się włączać światła, trąbić, wsiadać i wysiadać kiedy chce itp. Samochód powinien skojarzyć się z zabawą. Drugi zabieg, to uczenie chłopca, że samochód może być niebezpieczny, ale i może być bezpieczny: “Gdy samochód szybko jedzie, a pasażerowie nie mają zapiętych pasów, to może być niebezpieczne. Jeśli jedzie powoli, nic się nie stanie. Tu jest poduszka powietrzna, która chroni pasażerów...” Chodzi o to, aby chłopiec nauczył się odróżniać niebezpieczne i bezpieczne sytuacje. Być może w przyszłości (oby wypadek nigdy się nie powtórzył) warto pomyśleć, czy uspokojenie dziecka nie jest ważniejsze niż rozmowa z drugim kierowcą.
Odpowiedzi udzielił: dr Marcin Florkowski, psycholog