Pytanie:Jak w szpitalu ratuje się rannego motocyklistę?
Odpowiedź: W urazach, do których dochodzi u motocyklistów, w zasadzie najważniejsze jest ratowanie narządów wewnętrznych, głowy, kręgosłupa, a dopiero później kończyn. Jeśli ranny ma kłopoty z oddychaniem i krążeniem, to trafia na oddział ratunkowy. Następnie sprawdzane są narządy jamy brzusznej, o co dba chirurg ogólny. Bywa, że na tym etapie trzeba wyciąć np. nerkę. Dalej neurochirurg zajmuje się twarzoczaszką. Oceniany jest też kręgosłup, który w takich wypadkach jest bardzo narażony na uszkodzenia. A jeśli mamy do czynienia z porażeniem rdzenia, to pojawia się groźba porażenia kończyn. One z kolei grożą nieodwracalnymi następstwami, niedowładem kończy górnych i dolnych.
Pytanie: Co oznacza komunikat, że pacjent po takim wypadku przeszedł udaną operację kręgosłupa?
Odpowiedź: To oznacza, że są szanse na powrót funkcji rdzenia, czyli że będzie mógł ruszać kończynami. Ale to nie oznacza, że nie będzie miał znacznych nawet niedowładów, że część jego nerwów nie będzie funkcjonowała. Ponadto zabieg może być wykonany poprawnie, ale gdy zniszczenia elementów neurologicznych są znaczne, to nawet największy cudotwórca nie odtworzy tkanek. To dlatego na świecie mamy miliony ludzi jeżdżących na wózkach inwalidzkich.
Pytanie: A gdy po kilku dniach lekarze przeprowadzają rekonstrukcję kości udowych i informują, że zabieg przebiegł pomyślnie?
Odpowiedź: To udało im się połączyć lub ustabilizować złamanie. Jeśli podczas wypadku kość udowa ulegnie zwichnięciu w stawie biodrowym, to mamy ciężki uraz, który grozi nawet martwicą kości. W takim wypadku trzeba najpierw to nastawić, a następnie zespolić kość takimi materiałami jak płytki, gwoździe, śruby. Metody zespalania i stabilizacji zależą oczywiście od rodzaju złamania.
Pytanie: Jaki jest stan pacjenta, gdy lekarze mówią - łatwiej policzyć całe kości niż te złamane?
Odpowiedź: Proszę uruchomić wyobraźnię: wypożycza pan sobie z muzeum kościec, pakuje w galaretę i skórę i spuszcza na ziemię powiedzmy z 30 piętra. Pacjent z takimi złamania musiał doznać bardzo rozległych urazów, stracić wiele krwi, a jego leczenie nie potrwa do środy, ale - razem z programem rehabilitacyjnym - powiedzmy dwa lata. No i mogą pozostać trwałe następstwa tego urazu w postaci trwałego ograniczenia rożnych funkcji. Bezkarnie z tak dużego wypadku zwykle się nie wychodzi.
Odpowiedzi udzielił: Prof. dr hab. Stanisław Mazurkiewicz ordynator Oddziału Klinicznego
Ortopedii i Traumatologii Narządu Ruchu w Pomorskim Centrum Traumatologii