Ekspert wyjaśnia

Który pojazd uprzywilejowany ma pierwszeństwo? - ćd. dyskusji (3)

1 czerwca 2008

Pytanie:Kto ma pierwszeństwo, gdy z dwóch stron nadjadą w tym samym czasie pojazdy uprzywilejowane?

Odpowiedź:Przepisy nie określają hierarchii przejazdu pojazdów uprzywilejowanych w przypadku potrzeby przecięcia się ich kierunków ruchu. Sytuacja taka w praktyce występuje raczej sporadycznie, chociaż ma prawo zaistnieć. Kierowcy tych pojazdów powinni zachować się zgodnie z przepisami o pierwszeństwie przejazdu. Nie wykluczone, że kierujący pojazdem uprzywilejowanym innym niż karetka pogotowia umożliwi przejazd karetce w pierwszej kolejności wbrew zasadom, jednak nie wynika to z przepisów, a raczej ze zdrowego rozsądku. Każdy kierowca wie do jakiego jedzie zdarzenia i jest w stanie ocenić potrzebę ,,zwłoki”. Ponadto należy podkreślić, że każdy z kierujących jest obowiązany zachować szczególną ostrożność, a w razie potrzeby również się zatrzymać. W przypadku, gdy na skrzyżowaniu znajduje się osoba kierująca ruchem, kierujący pojazdem uprzywilejowanym ma obowiązek zastosować się do poleceń i sygnałów przez nią dawanych.  

K o m e n t a r z e:

Autor: Wojciech Szemetyłło

Wydaje mi się, ze w tym wypadku można zastosować przepis, który mówi, że jeśli o pierwszeństwie przejazdu nie można zdecydować na podstawie znaków lub sygnałów lub poleceń kierującego ruchem należy stosować przepisy ogólne - więc w tym przypadku nadjeżdżający z prawej strony powinien przejechać pierwszy.
Było by to również zgodne z zapisem, że w celu uniknięcia kolizji należy stosować przepisy ogólne, jeżeli w konkretnej sytuacji inne okoliczności nie stanowią inaczej. z poważaniem W. Szemetyłło

Autor: DARIO

A CO W PRZYPADKU, KIEDY ZJADĄ SIĘ TAKIE POJAZDY Z KAŻDEJ STRONY, CZYLI KAŻDY MA KOGOŚ Z PRAWEJ TAKIE PYTANIE PADŁO NA KURSIE, KTÓRY ROBIŁEM W 1985 ROKU

Autor: Adam T

Po prostu należy zachować zdrowy rozsądek. W takim przypadku powinno być nawet łatwiej to zrealizować, bo przecież pojazdami uprzywilejowanymi kierują doświadczeni kierowcy. Każdy z nich musi, zgodnie z prawem, zachować szczególną ostrożność, jeżeli korzysta z ułatwień w ruchu. No i obowiązują go też ogólne zasady: kierujący ruchem, sygnalizacja świetlna, znaki regulujące pierwszeństwo i przepisy prd.
No i zdrowy rozsądek.

Zygmunt Eibl - Zasada zdrowo - rozsądkowa jest wielokrotnie niewystarczajaca, aby w sytuacji emocjonalnie krytycznej rozstrzygnąć "kto pierwszy?" Zatem warto zastosować zasadą amerykańsko-kanadyjską - jeżeli KAZDY Z CZTERECH DOJEŻDZAJĄCYCH do skrzyżowania np "na sygnale" ma pierwszeństwo z prawej w stosunku do pozostałych - to ten przejeżdża skrzyżowanie pierwszy, kto pierwszy do niego dojechał... Oczywiście w tamtej kulturze jeżdżenia prawie wszyscy uczestnicy ruchu drogowego znają zasady DEFENSIVE DRIVING-u poza młodymi emigrantami z Polski którzy nie zdążyli się jeszcze z nimi
zapoznać....

Adam T.- Panie Zygmuncie, pisze Pan o sytuacji na skrzyżowaniu dróg równorzędnych. Z całym szacunkiem, ale z moich obserwacji wynika, że większość kierowców, o takim skrzyżowaniu słyszała na kursie. Polskie realia są takie, że takiego skrzyżowania większość nie rozpozna!!!!!! Dziwne, ale prawdziwe. Jadący drogą, na której nie ma żadnego znaku regulującego pierwszeństwo uważa, że jedzie drogą z pierwszeństwem!!!! Polecam sprawdzić w praktyce. Na skrzyżowaniu równorzędnym jest problem - na żadnej drodze nie ma znaków regulujących pierwszeństwo. Co zrobi kierowca tego nie wiadomo, wystarczy dać kierowcom do rozwiązania taką "krzyżówkę" równorzędną z czterema wlotami i na każdym pojazd !? Życzę owocnych badań. Swoją drogą pytanie było ogólne, nie o skrzyżowanie równorzędne. Zasady DEFENSIVE DRIVING-u warto propagować, ale wystarczy wziąć do ręki dowolne czasopismo motoryzacyjne: kult szybkości, mocy, przyspieszenia. Samochód jest oceniany lepiej bo jego maksymalna to 250, a konkurent ma "tylko" 234 km/h. Niestety. I tylko żal tych 14 - 15 osób, które codziennie giną na naszych drogach. I pomyśleć, że jakbym kogoś zabił, a potem argumentował, że zrobiłem to tylko dlatego, że mi się spieszyło, to chyba zastałbym uznany za niespełna rozumu. A na drodze tak wolno, pod warunkiem, że siedzę za kierownicą. Dokąd pędzimy?????