Ekspert wyjaśnia

Mandat i nieprawidłowo ustawione znaki

30 sierpnia 2009

Pytanie: Rafał Ś. z Olsztyna wracał swoim fordem mondeo z podróży służbowej. Pojechał boczną drogą przez Jeziorany. Jechałem rozluźniony, interesy poszły dobrze. Byłem skupiony jedynie na drodze – relacjonuje. W okolicach wjazdu do Żardenik musiałem ominąć kilka dziur oraz idącego bokiem jezdni mężczyznę z rowerem. Zdziwiłem się, gdy po kilkuset metrach zatrzymała mnie policja. Policjanci zaproponowali kierowcy stuzłotowy mandat i 4 punkty karne. Okazało się, że według radaru jechał 67 km/h, podczas gdy znaki ograniczają tam prędkość do 40 km/h.Nie uwierzyłem i aż wróciłem sprawdzić, czy tam rzeczywiście stoją takie znaki. Faktycznie, jest tam ograniczenie do 40. Ale wisi na słupie tak nisko, że pewnie ten pieszy zasłonił mi znak - wnioskuje Rafał Ś., który ostatecznie nie przyjął mandatu. Sprawa trafiła do sądu grodzkiego, który zaocznie nałożył na kierowcę grzywnę w wysokości 300 zł. Odwołałem się, bo nie dano mi szansy na obronę. Dotarłem do przepisów, według których znaki muszą znajdować się na wysokości minimum 1,5 metra. Ten był na 80 cm i schowany za drzewem. Oprócz tego, poprzedzał go zupełnie wyblakły znak ograniczenia prędkości do 60 kilometrów - wylicza nieprawidłowości. I dodaje: To nie fair, że wymaga się stosowania przepisów na podstawie nieprzepisowo ustawionych znaków. Sąd po raz drugi nie podzielił zdania kierowcy, który po ostatniej rozprawie ma do zapłacenia już 620 zł. Rozumiem, że przekroczyłem prędkość, bo tam jest teren zabudowany. Ale tu chodzi o przyzwoitość i przyznanie się władzy do błędu. Sąd nie uwzględnił okoliczności łagodzących, wskazuje tylko na obciążające - mówi rozżalony czytelnik “Gazety Olsztyńskiej.

Odpowiedź:Zdaniem sądu, R.Ś. “nie obserwował drogi w sposób wystarczający lub też postanowił zignorować ograniczenia prędkości”. Za okoliczność obciążającą sąd uznał “umyślność działania i znaczne przekroczenie dozwolonej prędkości”. Zarząd Dróg Wojewódzkich w Olsztynie przyznaje, że znaki w Żardenikach stoją nieprawidłowo: To efekt ograniczeń finansowych. Jednak sukcesywnie korygujemy podobne mankamenty - zapewnia Tomasz Szczyglewski, dyrektor ZDW.

Słowa kluczowe mandaty znaki drogowe