
^ Robert Zawadka (fot.), absolwent Akademii Finansów w Warszawie na Wydziale Ekonomii, uzyskał dyplom w zakresie organizacji i ochrony w służbie zdrowia oraz ukończył studia podyplomowe w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Od 1996 roku pracował jako instruktor nauki jazdy. Wykładowca szkoleń dla kandydatów na instruktorów nauki jazdy oraz kandydatów na egzaminatorów i egzaminatorów. Obecnie egzaminator w zakresie wszystkich kategorii prawa jazdy w WORD w Warszawie.
(Fot.: PD@N 453-2)
W poprzednim numerze (452) Tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS opublikowaliśmy artykuł z nowej serii tekstów poradniczych autorstwa egzaminatorów nauki jazdy. Ostatnio wypowiedział się Robert Zawadka omawiając dynamikę jazdy pojazdu w trakcie egzaminu państwowego. Swoją interesującą wypowiedź konkluduje: Pamiętaj, że jazda pozbawiona dynamikistwarza potencjalne lub rzeczywiste zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
Całość wypowiedzi dostępna jest na naszych stronach internetowych w dziale SZTUCZNY EGZAMIN, A REALNA JAZDA - http://www.grupaimage.com.pl/?s=prd&i=informacja&id=22187
Nasi Czytelnicy docenili komentarze autora:
Zygmunt BIEL (Tygodnik PD@N nr 452): Brawo Panie Robercie! Takich egzaminatorów / byłych instruktorów/ jak Pan, z takimi jak ten komentarzami nam potrzeba. Dynamika egzaminu, którą Pan opisał zdecydowanie przybliża nas do warunków rzeczywistych, w jakich powinien być prowadzony egzamin w przyszłości. Pan Minister Nowak "obiecuje" egzaminy także poza terenem zabudowanym w najbliższym czasie. Oby jak najszybciej... A wtedy słowo DYNAMIKA np przy wyprzedzaniu TIR a nabierze zupełnie innego wymiaru przy ocenie egzaminowanego.
Obecne zadania egzaminacyjne i kryteria ich oceny np. z parkowania na placu i poza nim przy średnich prędkościach egzaminacyjnych 30,45 km/godz. absolutnie nie pozwalają na ocenę jego nabytych zachowań i podzielności uwagi /MUTLITASKING-u/ przy podniesieniu prędkości do 90 km/godz. Tym samym nie wymuszają na szkolących szkolenia w warunkach rzeczywistych. Serdecznie pozdrawiam
Tadeusz LEPSZY (Tygodnik PD@N nr 452): Szanowny kolego Robercie; ma kolega racje we wszystkich punktach. Nie uwzględnił tylko jednego faktu - osoby zdające nie znają pojazdu, na którym przychodzi im jeździć. Nawet jeśli zdają na takim samym pojeździe, to nie jest to ten sam pojazd. W na dziś jest jak jest. Naszą powinnością jest umożliwienie zapoznania się z pojazdem osobie zdającej. Wystarczy?. A czym to się różni wie każdy doświadczony kierowca. Mam wymieniać; sprzęgło, stopień zużycia hamulców, opony. Nie będę wymieniał dalej, ponieważ każdy doświadczony kierowca wie o czym mówię. Z należnym szacunkiem.
KAROL ABC (Tygodnik PD@N nr 452): Wszystko ładnie pięknie tylko jest jedno "ale"... prosta sytuacja z mojej pracy. Kursant to chłopak lat 18 od dziecka uczony jeździć przez ojca - jak mi się przyznał jeździ często po drogach publicznych, bo mieszka w okolicy małego miasteczka koło Lublina, chłopak w pełni opanowany umiejący dobrze ocenić sytuacje świetnie radzi sobie z samochodem od strony techniki jazdy - mamy zmienić pas prędkość 50km/h Kuba patrzy w lusterko lekko przyspiesza zaczyna spokojnie zjeżdżać ze stałą prędkością 55km/h lewy pas jest wolny nagle z rzędu samochodów dojeżdżających za nami z dużą prędkością (około 80-90km/h "wyskakuje" trzeci może czwarty samochód - ciągle przyspiesza - wiadomo jak to się skoczyło my mieliśmy 2/3 samochodu na lewym pasie a ten z tyłu już hamował z tych prawie 100km/h przy dźwiękach sygnału dźwiękowego ;) - rzecz miała miejsce w terenie zabudowanym.
KURSANTKA (Portal L-INSTRUKTOR): mam kolegę, który jeździ po mieście z prędkością 70-80 km/godz. bo mówi, że egzaminator i instruktor na kursie straszył brakiem dynamiki, no i bał się, aby starzy kierowcy nie trąbili z resztą sama zauważyłam, że w Polsce jeździ się bardzo dynamicznie I zastanawiam się kto tu ma rację.
GOŚĆ (Portal L-INSTRUKTOR) Co do pierwszej sytuacji to pierwszeństwo wymusza większość uczestników ruchu. Trudno wymagać od osoby zdającej egzamin nie mającej doświadczenia zdecydowania, pewności. Tych pewnych nie ma już między nami. Proszę sobie przypomnieć pana początki za kierownicą. Teoria i praktyka to dwie bajki. Czy w przepisach jest określone ile metrów można przejechać np. lewym pasem, a jeżeli nie ma możliwości zmiany pasa ruchu. Wolę takich niezdecydowanych jak zdecydowanych szaleńców. Proszę zauważyć większość panów egzaminatorów stosuje różne kryteria oceny tych samych sytuacji. Jeżeli nie wprowadzi się centralnego szkolenia egzaminatorów i kandydatów na egzaminatorów to będą zdarzały się różne oceny takich samych sytuacji. Nieraz zauważam że osoba egzaminowana musi trafić w gust egzaminatora, aby uzyskać ocenę pozytywną. Czy tak powinno być? To jest główna przyczyna w wielu przypadkach takiego a nie innego zachowania osób egzaminowanych. Czy Czesi są lepszymi kierowcami, tam zdawalność jest ponad 90 a w Polsce około 27 procent za pierwszym razem. Dlaczego nie ma zewnętrznej, niezależnej oceny Waszej pracy, bo czy kolega dokona obiektywnej oceny. Nam instruktorom także zależy na dobrym przygotowani osób szkolonych do samodzielnego uczestnictwa w ruch drogowym. Instruktor z trzydziestoletnim stażem i uprawnieniami egzaminatora w zakresie wszystkich kategorii. Ps. Dlaczego do 1992 roku zdawalność była ponad 90 procent?
Wojciech SZEMETYŁŁO (Portal L.INSTRUKTOR): Wszystko, co Pan napisał to prawda. Podane przez Pana przykłady to raczej tamowanie lub utrudnianie ruchu i świadczą o nie przygotowaniu kursanta do roli kierowcy. My mamy w szkoleniu większy problem w ocenie naszych kursantów np podczas egzaminów wewnętrznych, gdzie zwracamy uwagę na bezpieczeństwo jazdy bo mamy świadomość, że dojście do pełnej sprawności jaką mają przeciętni kierowcy musi potrwać, a młody kierowca musi mieć czas na zdobycie doświadczenia w prowadzeniu pojazdu. Spotykamy się równie często z ocena egzaminatorów, że jeżdżą zbyt dynamicznie, co niestety też jest powszechne. Myślę, że ważne by było zorganizowanie spotkania, w trakcie którego postarali byśmy się o omówienie zasad oceny - oczywiście nie wynikającej z arkusza egzaminacyjnego lecz z praktyki i doświadczeń szkoleniowców z różnych środowisk. Z poważaniem
Zbigniew Knapik (Tygodnik PD@N nr 452): Witam serdecznie, egzamin zawsze będzie miał cechy sztuczności, ponieważ egzaminuje się osoby, które są kandydatami na kierowców, a nie kierowcami. Egzamin rządzi się swoimi prawami, ponieważ sprawdza potencjalnego kierowcę w ciągu kilkudziesięciu minut w konkretnych warunkach i konkretnym czasie. Nigdy sytuacje na drodze się nie powtarzają, mogą być bardzo podobne do siebie, ale nigdy nie są identyczne. Musi egzaminator brać takie rzeczy pod uwagę. Taki kandydat ma za sobą tylko kilkadziesiąt godzin za kierownicą. To jest jego "pięć minut", aby pokazać w ruchu drogowym, że zna przepisy ruchu drogowego i umie jeździć.
Przypomnijmy sobie jako instruktorzy czy egzaminatorzy, kiedy tak naprawdę zaczęliśmy poprawnie poruszać się po drogach. Uderzmy się w piersi i policzmy godziny spędzone za kierownicą w naszym życiu. Ja ich mam ok. 20 tys. to jest przeciętnie 500 razy więcej niż mój kursant czy kursantka. Czy możemy powiedzieć innym kierowcom, że jesteśmy doskonali?
Mój przyjaciel, dwadzieścia cztery lata temu powiedział mi, żebym najbardziej uważał po przejechaniu swoich pierwszych 100 tys. kilometrów. Trzy lata później miałem pierwszy przypadek groźnej sytuacji na drodze. Natychmiast przypomniałem sobie słowa Marka. Teraz mam za sobą przejechane ok. 1 miliona kilometrów za kierownicą aut osobowych i dostawczych w Polsce i w Europie i nadal twierdzę, że wszystkich rozumów nie pozjadałem.
Od kilkunastu lat rośnie lawinowo ilość pojazdów na polskich drogach, i to coraz lepszych, szybszych, dynamiczniejszych, bezpieczniejszych itp. To co my doświadczyliśmy na kursach na prawo jazdy kilkanaście lat temu ma się nijak do tego co teraz się dzieje na drogach. Od 2,5 roku staram się przekazać całe swoje doświadczenie moim kursantom, ale nie mogę od nich wymagać tego wszystkiego co ja potrafię. Oni mają być ostrożni na drodze. Muszą myśleć za innych, a to się wiąże z dłuższym czasem reakcji.
Powinniśmy także większą uwagę zwrócić na zachowanie się innych kierowców wobec pojazdów szkoleniowych. To co opisał wcześniej kolega o wymuszeniach na "elkach" pierwszeństwa przejazdu, "opieraniu się o klakson", jeździe na zasadzie "byle nie za elką", to jest element codzienny w naszej pracy. Brak szacunku do nas i naszej pracy okazywany przez innych kierowców, powoduje, że kursanci czują się niepewnie w ruchu drogowym.
Pewność siebie powinna być pożądana ale nie wymagana na początku drogi młodego kierowcy. Nie ma takiej możliwości, aby kandydat na kierowcę miał na tyle doświadczenia, aby zawsze ocenić prawidłowo prędkości pojazdów jadących - innym pasem ruchu czy z innego kierunku. A to jest element, który nabywa się z doświadczeniem a nie przez naukę na sali wykładowej czy nawet za kierownicą przez 30 czy nawet 40 godz.
Tak więc lepiej być ostrożnym bo nawet negatywne skutki takiej ostrożnej jazdy mogą być dużo łagodniejsze niż wypadek spowodowany przez "dynamicznie" wyjeżdżającego z podporządkowanej młodego kierowcę. Jestem zdecydowanym zwolennikiem pasywnej jazdy, ponieważ na drogach i ulicach nie ma miejsca na popisywanie się swoimi umiejętnościami. Oczywiście wszystko w granicach zdrowego rozsądku. Pozdrawiam wszystkich