Pytanie: Sposób na parkingowych cwaniaków? Najlepsze są słupki? Grzegorz Lisicki: Komendant straży miejskiej twierdzi, że w Warszawie jest już za dużo miejsc z tabliczkami T-24 (ostrzegającymi o możliwości odholowywania pojazdu). Te tabliczki wiesza ZDM. Co pani na to?
Odpowiedź: To sposób na cwaniaków. Ale nie oszukujmy się, żeby to wyplenić, na każdej ulicy musiałby stać holownik.
Pytanie: Więc to zwykły straszak?
Odpowiedź: Często odholowanie auta to jedyny sposób, bo część kierowców nie zna umiaru. Jeden pan tuż przed otwarciem Emilii Plater zaparkował przy krawężniku jednego z łuków jezdni, wysiadł i poszedł. Nie było go trzy godziny, w końcu zadzwoniliśmy po straż, ona po holownik i ten kierowca zapłacił za parking 600 zł.
Pytanie: Czy niedługo całe miasto będzie otabliczkowane?
Odpowiedź: Nie. Uważam, że tabliczki T-24, wiszą tylko tam, gdzie faktycznie złe parkowanie zagraża innym, np. zasłania widoczność. Powieszenie tabliczki to nie taka prosta sprawa. T-24 może być tylko tam, gdzie już wcześniej ustawiono znak B-36, czyli zakaz zatrzymywania się. W takich miejscach trzeba przygotować nową organizację ruchu, zatwierdza ją inżynier ruchu. To nie jest tak, że wspólnota mówi "powieście", a my wieszamy. Poza tym tabliczka wszystkiego nie załatwi. Pilnowanie źle zaparkowanych aut i ich odholowywanie to sprawa straży miejskiej.
Pytanie: A ona dostaje od was cynk, że na danej ulicy powiesiliście tabliczki?
Odpowiedź: Nie. To mieszkańcy muszą zawiadomić straż, gdy widzą, że za tabliczką stoi samochód.
Pytanie: Jaki jest pani zdaniem najbardziej skuteczny sposób na źle parkujące samochody?
Odpowiedź: Wiem, że wielu się ze mną nie zgodzi, ale uważam, że słupki. Najlepiej takie "najgorsze", niskie, pękate i biało-czerwone. Ich samochód nie wywróci ani nie wygnie.
Pytanie: A jeśli nie słupki, to co?
Odpowiedź: To "baby". 50-kilogramowe kloce, które stoją np. na Świętokrzyskiej.
Odpowiedzi udzieliła: Grażyna Lendzion, szefowa Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie