Ekspert wyjaśnia

T. Połeć: Koniec z oszukiwaniem kierowców

28 listopada 2010

Pytanie:Nowelizacja kodeksu drogowego, która w styczniu wejdzie w życie, przewiduje m.in. nowy system karania kierowców i stworzenie mapy fotoradarów. Wiadomo, że spraw będą setki tysięcy, a może i miliony. Będziecie mieli dużo pracy. Ma pan już pomysł, jak się przygotować do tego zadania? – stawia pytanie redakcja “Rzeczpospolitej”.

Odpowiada Tomasz Połeć: Pomysł mamy od dawna. To zbyt duże przedsięwzięcie, by wprowadzać je w życie samodzielnie, więc stawiam to zadanie przed całym zespołem. Problematyka fotoradarów nie jest nam obca. Sam zajmowałem się tym zagadnieniem już pod koniec lat 90., kiedy wielu jeszcze nie wiedziało, że fotoradary istnieją i do czego służą. Wówczas też pojawiły się pierwsze koncepcje automatyzacji systemu kontroli przestrzegania limitów prędkości. Szkoda, że musiało upłynąć aż 12 lat, by to, co na świecie działa od dawna, zdołało przebić się u nas. Kierowców nie cieszy ani większa liczba fotoradarów, ani też szybkie karanie za przekroczenie prędkości czy przejazd na czerwonym świetle. Ciągle słychać głosy, że zanim zacznie się ścigać za nadmierną prędkość, wypadałoby wybudować i wyremontować drogi... I w tym tkwi błąd. Doświadczenia francuskie przeczą takim opiniom. Francja najpierw wybudowała wspaniałą sieć dróg i autostrad, na których później odnotowywano ok. 9 tys. śmiertelnych wypadków rocznie. Wówczas odpalono program fotoradarowy. Oni mieli pieniądze, więc zaczęli z wysokiego C. Postawiono 1200 urządzeń rejestrujących przekroczenia limitów prędkości. Efekt był imponujący: liczba wypadków po półtora roku działania systemu spadła o 40 proc. Podobnie było we Włoszech. Tam na autostradach uruchomiono podobny system i odnotowano 60-proc. spadek śmiertelności w ciągu pierwszego roku jego działania. Liczymy, że w Polsce będzie podobnie.

Pytanie:Wierzy pan naprawdę, że po roku spadnie liczba wypadków, a kierowcy nauczą się zdejmować nogę z gazu tam, gdzie prędkość będzie ograniczona?

Odpowiada Tomasz Połeć: Liczymy się z tym, że najpierw mandatów za przekroczenie prędkości będzie więcej, ale z czasem ich liczba powinna zacząć spadać. Kierowcy muszą zrozumieć i naocznie się przekonać, że system działa i nie ma mowy o bezkarności.

Pytanie:Nie bez trudności, ale w końcu powstała ustawa, która wprowadza rewolucję w karaniu drogowych piratów. Teraz czas na działanie. Od czego pan zacznie?

Odpowiada Tomasz Połeć: Czeka nas dużo pracy. Najważniejsze, że są na ten cel pieniądze, i to pochodzące ze środków europejskich. W ramach programu operacyjnego “Infrastruktura i środowisko” na projekt pod nazwą “Rozwój systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym” przeznaczono 54 mln euro. Zaczniemy od przygotowania infrastruktury. Potrzebne są budynki samochody,, oprogramowanie i połączenie wszystkiego w jedną sieć, tak by system obejmował cały kraj.

Pytanie:Kierowców bardzo interesuje nowa mapa fotoradarów. Jak będzie wyglądać, gdzie pojawią się urządzenia itd. Kiedy ją poznamy?

Odpowiada Tomasz Połeć: Remanent już trwa. Mapa powoli się tworzy. Teraz przejmujemy maszty od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Musimy sprawdzić urządzenia i miejsca, w których stoją. Wiele z nich wymaga naprawy. Urządzenia często są niszczone, czy to przez użytkowników dróg ze złości, że muszą w tych miejscach zwalniać, czy to przez wandali. Potem przyjdzie czas na decyzję, czy miejsca, w których zostały ustawione, wymagają tego ze względów bezpieczeństwa. Pamiętajmy, że sytuacja na drogach się zmienia, a maszty ustawione były trzy, cztery, a niektóre nawet więcej lat temu. To mozolna praca, ale do lipca przyszłego roku mapa lokalizacji urządzeń rejestrujących będzie gotowa.

Pytanie:Mówi pan, że nowa mapa będzie się różnić od obecnej. Gdzie staną fotoradary?

Odpowiada Tomasz Połeć: W miejscach, w których jest najwięcej wypadków drogowych, w okolicach szkół, przedszkoli, czyli tam, gdzie z analizy będzie wynikać, że redukcja prędkości jest niezbędnym elementem zapewniającym bezpieczeństwo wszystkim użytkownikom dróg. Wystarczy krótki bilans i wszyscy zobaczą, że w tych miejscach zrobiło się bezpieczniej. Mam jednak świadomość, że same fotoradary nie wystarczą.

Pytanie:To na co jeszcze mają się przygotować kierowcy?

Odpowiada Tomasz Połeć: Każde z urządzeń powinno być oznaczone. Myślę, że dobrze by było, gdyby same skrzynki pomalowano odblaskowymi kolorami. Fotoradar ma krzyczeć swoją obecnością. No i sprawa podstawowa: koniec z oszukiwaniem kierowców. Na każdym maszcie będzie fotoradar. Każdy z nich będzie oznaczony. Koniec z rosyjską ruletką. Dziś jest większe prawdopodobieństwo, że w skrzynce, którą mijamy, nic nie ma. Średnio na 11 zamontowanych na polskich drogach tylko w jednej jest urządzenie rejestrujące.

Pytanie:Czyli możemy uspokoić kierowców.... znikną wszystkie atrapy fotoradarów?

Odpowiada Tomasz Połeć: Puste maszty zostaną wyposażone w rejestratory. Tego wymaga ustawa. Atrapa to coś innego, coś, co naśladuje maszt do fotoradaru, ale nigdy w niej nie było – bo technicznie być nie mogło – urządzenia rejestrującego. Takie instalacje powinny zniknąć z naszych dróg, aby zasada: “każdy maszt to fotoradar” została rzeczywiście zastosowana. Znikną puste skrzynki, ale w zamian pojawi się więcej pewnych i najprawdziwszych fotoradarów. W pierwszym etapie przewidujemy zamontowanie na polskich drogach ok. 450 urządzeń, to jest o 200 więcej niż dziś. Pamiętajmy jednak, że lokalizacja, a tym samym liczba urządzeń będzie pochodną wnikliwych analiz stanu bezpieczeństwa.

Odpowiedzi udzielił: Tomasz Połeć, Główny Inspektor Transportu Drogowego