Ekspert wyjaśnia

„Wara od kierowców-seniorów!”

24 stycznia 2010

Senator Mieczysław Augustyn chce wprowadzenia obowiązkowych badań lekarskich dla kierowców po "70". - Ten pomysł to bzdura! - nie kryje oburzenia prawie 71-letni Marcin Libicki. Były europoseł uważa, że każdy senior sam potrafi powiedzieć sobie "Stop!"  Poniżej rozmowa dziennikarza “Gazety Wyborczej:

Michał Kopiński (“GW”): Dlaczego propozycja senatora Mieczysława Augustyna tak pana oburzyła? Naszespołeczeństwo się starzeje, na drogach będzie można spotkać coraz więcej seniorów, a ci są sprawcami wielu wypadków. Co złego w tym, żeby co roku sprawdzać, czy zdrowie pozwala im bezpiecznie prowadzić samochód?

Marcin Libicki (b. europoseł): Senator Augustyn podpiera się statystykami, ale przedstawia je w sposób, z którym absolutnie się nie zgadzam. Twierdzi mianowicie, że w 2008 r. w wypadkach spowodowanych przez seniorów, czyli osoby po 60. roku życia, zginęły 364 osoby, a ponad 4 tys. zostały ranne. Augustyn nie dodaje jednak, że w Polsce ginie w wypadkach prawie 6 tys. osób rocznie! Nikt nie robi statystyk, jak duża jest w naszym kraju grupa kierowców po "60", ale przyjmijmy że to jedna siódma, może jedna piąta wszystkich kierowców. A to znaczy, że kierowcy po "60" powodują bardzo mało wypadków!

Michał Kopiński (“GW”): Skoro nie wiemy, ilu dokładnie seniorów zasiada w Polsce za kółkiem, to wszelkie wyliczenia nie mają większego sensu.

Marcin Libicki (b. europoseł): Nie zgadzam się. Seniorzy jeżdżą bardzo bezpiecznie, co potwierdzają towarzystwa ubezpieczeniowe. To nie kierowcy po "60" płacą więcej za ubezpieczenia, a ci, którzy nie skończyli 25. roku życia.

Michał Kopiński (“GW”): Za kilkanaście dni skończy pan 71 lat. To nie tak, że broni pan własnego interesu?

Marcin Libicki (b. europoseł): Tak, dokładnie. Bronię! Ale dlatego, że jeżdżę samochodem, świetnie się za kółkiem czuję i nie rozumiem, dlaczego miałbym chodzić co roku na jakieś badania lekarskie. Poza tym, za takie badania miałby płacić NFZ. Wyobraża pan sobie? Mówimy o kilku milionach badań rocznie. Ale przecież wszyscy wiedzą, że służba zdrowia nie ma w Polsce nic do roboty, a NFZ ma górę pieniędzy, której nie ma na co wydać. Przecież to szaleństwo.

Michał Kopiński (“GW”): Nie zaprzeczy pan jednak, że starsi kierowcy jeżdżą czasem tak, że włos się jeży na głowie. Może niektórzy faktycznie powinni przesiąść się na stałe na fotel pasażera?

Marcin Libicki (b. europoseł): Czasami jeżdżą gapowato, za wolno, zbyt późno zmieniają pas. To prawda. Ale nie jeżdżą brawurowo, pod wpływem alkoholu i nie przekraczają prędkości. Słowem: nie jeżdżą niebezpiecznie. Ja mam prawo jazdy od 1961 roku i do dzisiaj nie miałem żadnego wypadku, w którym ktokolwiek by ucierpiał. Jeszcze trzy lata temu regularnie jeździłem samochodem na sesje Parlamentu Europejskiego do Brukseli - ponad tysiąc kilometrów w jedną stronę. Bez drugiego kierowcy, zawsze sam. Nie przysypiałem, nie miałem żadnych problemów ze wzrokiem.

Michał Kopiński (“GW”): To, że prawie 70-letni Libicki jeździł spod Poznania do Brukseli, nie jest dowodem na to, że seniorzy są bezpiecznymi kierowcami.

Marcin Libicki (b. europoseł): Starsi ludzie nie potrzebują badań, bo doskonale wiedzą, kiedy przestać siadać za kółkiem. Brat mojej matki miał 85 lat, kiedy przyjechał samochodem z Paryża do Poznania. Wysiadł i powiedział: więcej nie jadę. Tymczasem drugi brat mamy przestał prowadzić znacznie wcześniej. Każdy sam potrafi sobie powiedzieć "stop".