Podróżujący łódzkimi odcinkami autostrad mogli w sobotę zobaczyć czerwony śmigłowiec znajdujący się w służbie tamtejszej policji. Bell 260B wyłapywał piatów drogowych. Sygnał z kamer zamontowanych na helikopterze przekazywano do policjantów w radiowozach. Na podstawie nagrań funkcjonariusze zatrzymywali kierowców, którzy popełnili wykroczenie. - Dostawaliśmy od kierowców sygnały, że kierowcy Tirów blokują oba pasy na autostradach. Trzeba było więc zadziałać. Nie ma łatwiejszego sposobu do namierzenia takiego wykroczenia niż zarejestrowanie go z powietrza. Tylko w weekend na podstawie nagrań wypisano ponad 80 mandatów, a trzem kierowcom zabrano prawo jazdy - tłumaczy na łamach dziennika „Rzeczpospolita” Joanna Kącka, rzeczniczka łódzkiej policji. Rozumiemy, że to pierwsze 80 mandatów.
Nie było to pierwsze takie działanie łódzkiej policji. Cieszy także ta forma dbałości o nasze bezpieczeństwo na drogach. Oby takie akcje stały się praktyką powszechną. Niestety sekcja lotnicza łódzkiej policji jako jedyna w kraju ma własne lądowisko i hangar. W Europie policja regularnie monitoruje ruch na autostradach właśnie przy użyciu helikopterów, ale też dronów. Amerykanie poszli jeszcze dalej - upubliczniają nagrania ilustrujące jak policja walczy z piratami drogowymi. (jm)