Ekspert wyjaśnia

Karol Kreft. Mitologia egzaminacyjno-szkoleniowa

3 października 2017

Karol Kreft. Mitologia egzaminacyjno-szkoleniowa
Karol Kreft, wykładowca, instruktor, właściciel OSK „JANKAR” w Redzie, Pomorskie Stowarzyszenie Instruktorów Nauki Jazdy (fot. Jolanta Michasiewicz)

Na temat egzaminowania i szkolenia kierowców krąży wiele mitów. Skąd się biorą te najpopularniejsze? Czy chodzi tylko o to, że nieznane rodzi legendę? A może przyczyną takiego stanu jest szybkie tempo zmian przepisów, za którymi zwykły Kowalski, a często także instruktor, nie nadąża?

„Egzamin teoretyczny jest trudny, a pytania bez sensu”. Oczywiście, wiemy, że tak nie jest. Do 19 stycznia 2013 roku powszechną praktyką było wkuwanie bazy pytań na pamięć, co obecnie jest niemożliwe. Każdemu, kto mówi, że egzamin teoretyczny jest trudny, a pytania bez sensu, daję do ręki broszurkę z poprzednią bazą pytań wielokrotnego wyboru, nafaszerowaną pułapkami słownymi i logicznymi, i każę na nie odpowiadać. Delikwent szybko zmienia zdanie. Na marginesie: w styczniu 2013 r. z pewnej oficyny wydawniczej odkupiłem za grosze i uratowałem przed zmieleniem kilkadziesiąt nowiutkich egzemplarzy „starej” bazy pytań w wersji drukowanej oraz na płytkach. Na powrót do przeszłości jestem więc gotowy…

„Egzamin praktyczny jest trudny i nie do zdania w pierwszym podejściu”. Jest on trudny dla niedouczonych kandydatów, czyli, niestety, dla większości. Niedouczonych przez przypadkowych, przemęczonych i niezmotywowanych finansowo instruktorów. Ameryki nie odkrywam twierdząc, że brakuje dobrych instruktorów. Jeżeli nawet są, to mają dość tego szkoleniowego bagienka, a innej pracy w kraju raczej pod dostatkiem. Czyli naprawdę jest tak, że kto umie jeździć, ten zdaje.

„13. egzamin państwowy jest gratisowy”. Oczywista bzdura. Kursant, który przeszedł rzetelnie wstępne badanie lekarskie i „-nasty” raz podchodzi do egzaminu, już dawno powinien uciekać nie tylko od swojego instruktora, ale w ogóle z tej szkoły jazdy. Bo czyja to wina, że Jasio nie umie rozwiązać zadania? Jasia czy pani od matematyki?

„Kurs ukończony kilka lat wcześniej, przepada i trzeba iść na kolejny”. Nic nie przepada. Wszystkie kursy zakończone po 1 lipca 1998 r. są ważne do końca życia obywatela. Oczywiste jest, iż po latach trzeba wiedzę i umiejętności odświeżać, bądź wręcz nabywać na nowo, np. w formie szkolenia uzupełniającego. Jednak w większości szkół jazdy taka osoba zapewne usłyszy, że wszystko przepadło i trzeba robić nowy kurs. I zapłacić za cały. Bo chodzi przecież o pieniądze.

„Jak obleję teorię na kategorię A, to zabiorą mi posiadaną już kategorię B”. Bzdura o nieznanej genezie. Prawdopodobnie jest to wynik tzw. niesprecyzowanych lęków.

„Gdy policja zatrzyma na drodze bez „prawka”, to będę miał zakaz robienia go”. To prawda, ale wtedy, gdy będziesz po alkoholu. Trzeźwy kierujący, który nie ma stosownych uprawnień, otrzyma, zgodnie z taryfikatorem, mandat w wysokości 500 zł. Ponieważ jednak w Polsce liczba osób, które nie mając prawa jazdy, siadają za kierownicą, jest duża, należy pamiętać, że w takiej sytuacji niezwykle dokuczliwe mogą być konsekwencje finansowe ewentualnego wypadku z ich udziałem.

„Auto egzaminacyjne o numerze X ma popsute sprzęgło i gaśnie. Obym go nie wylosował!”. Wiemy, że stan techniczny pojazdów egzaminacyjnych jest zazwyczaj bez zarzutu i znacznie przewyższa większość pojazdów szkoleniowych, niejednokrotnie „wiązanych drutem” z oszczędności. Jeśli jednak podczas egzaminu zdający, przy ruszaniu, po raz pierwszy w życiu samodzielnie, bez pomocy pseudoinstruktora, puszcza sprzęgło, to powstają takie mity. Kandydat na kierowcę zrzuca winę na pojazd WORD, bo skąd ma wiedzieć, że był źle szkolony?

„Jeśli pójdę na egzamin na kat. A w pełnym stroju motocyklowym, egzaminator pomyśli, że jeżdżę bez uprawnień i obleje mnie”. Na szczęście, już ten mit wymiera. Ludzie podchodzą do kat. A poważniej, a egzamin rzeczywiście coś weryfikuje. Strój ochronny nie wzbudza sensacji, a jest podstawą bezpieczeństwa zdającego.

„Muszę zdawać testy na kategorię A? Przecież od wielu lat mam prawo jazdy kat. B!”. W trakcie kursu na kat. A okazuje się, że to B było dawno... Dobrze, że panowie kierowcy 40+, którzy rozpoczynają przygodę z motocyklem, otrzymują taki zimny prysznic i muszą przypomnieć przepisy, a często wręcz nauczyć się ich od zera. To na pewno pozytywny aspekt kryzysu wieku średniego!

„Zimą nie idę na kurs, bo jest ślisko i niebezpiecznie”. Efektem takiej postawy kandydatów jest nierównomierne rozłożenie naszej pracy w skali roku. A przecież zimą łatwiej jest zdać egzamin, bo wszystko odbywa się wolniej. Prędkość jest dostosowana do warunków, jest więcej czasu do namysłu itp., itd. Walka z tym mitem jest także w naszym, OSK i szkoleniowców interesie.

To tylko część mitów, z którymi się stykamy. Część z nich na szczęście znika z obiegu, jak np. straszny egzaminator z linijką, któremu pijany kierowca zabił dziecko i teraz się mści na zdających. Czy powstaną następne mity? Nie wiem. Wszak kolejne zmiany już się czają gdzieś w kącie… Od każdego z nas, instruktorów i właścicieli OSK zależy, czy kandydat na kierowcę skupi się na rzetelnej nauce, czy na powtarzaniu bredni. I tego się trzymajmy. Szerokości!

Karol Kreft