W ubiegłym tygodniu opublikowaliśmy fragmenty wywiadu Juliusza Szałka (MOTO PL) z Marcinem Kukawką, kierowcą, instruktorem jazdy, właścicielem szkoły i ekspertem w dziedzinie szkoleń. Rozmowa poświęcona była projektowi ustawy o kierujących pojazdami, szkoleniu kandydatów na kierowców, osobom wykonującym zawód instruktora; instruktorom techniki jazdy itd. itd. Poniżej interesujące wypowiedzi naszych Czytelników. Czekamy na dalsze – e-mail: news@prawodrogowe.pl
Jan Zasel: Brawo panie Marcinie! Brawo Pomorze, które kojarzy się nam z solidnością i rzetelnością. Bardzo interesujący wywiad. Trafnie Pan ocenia stan, w jakim się znajduje proces kształcenia kierowców. Niewątpliwie poziom kształcenia zatrzymał się na latach 60-tych ubiegłego wieku. Również wskazana terapia zdaje się iść w dobrym kierunku. Pragnę jednak odnieść się do następujących stwierdzeń:
1) "...na kursie kat. B masz 30 godzin jazdy..." A więc nie 30, a co najmniej 30. Rozumieć należy, że 30 godzin kandydat musi "wyjeździć", a czy to wystarczy - decyduje o tym nauczyciel. Jest to więc minimum, a maksimum może być i 100 godzin, w zależności od osiąganych wyników w procesie nauki. Oczywiście każda szkoła dąży do tego, ażeby poświęcić jak najmniej i by jak najtańszy okazał się kurs, bo konkurencja czuwa. Na uszczuplanie liczby godzin nauki kierowania pozwala - nazwijmy to delikatnie - niewysoki poziom wymagań na egzaminie.
2) ....każda osoba, która zda na prawo jazdy powinna odbyć szkolenie w zakresie prowadzenia pojazdu w trudnych warunkach..."
A może inaczej. Zastosować w procesie nauczania podstawowego elementy kierowania w trudnych warunkach, jak na przykład w Szwecji. Z uporem maniaka twierdzę, że jest to realne. Oczywiście proces nauczania będzie kosztowniejszy. Jednak na pewno to się opłaca zważywszy fakt, że koszty likwidacji skutków wypadków wielokrotnie przewyższają wzrost kosztów szkolenia.
3) Egzamin państwowy jest niezwykle ważnym ogniwem w procesie dochodzenia do prawa jazdy. Wobec braku nadzoru nad tą niezwykle ważną działalnością spełnia on po części także ten nadzór. Jest ten egzamin na dziś, delikatnie mówiąc, słaby. Jest daleki od tego, by obiektywnie ocenić stan faktycznego przygotowania kandydata do sprawnego i bezpiecznego uczestniczenia w ruchu drogowym. Nieprawdziwe jest twierdzenie, że kandydatowi wystarczy na kursie dać elementarne podstawy do kierowania samochodem, a resztę, czyli dojście do należytych umiejętności zdobędzie on sam, w trakcie praktycznego kierowania samochodem w ruchu na drogach publicznych. Sprawdza się to tylko w niewielu procentach.
Na końcu powstaje pytanie: skoro już wiemy, że jest źle - co robić by nie pozostać, w kształceniu kierowców, w ogonie Europy. Jako pierwszy krok widzę wprowadzenie rzeczywistego egzaminu - surowego, ale obiektywnego. Należyty egzamin spowoduje, że niby-szkoły kierowców zostaną wyeliminowane. Co do poprawy procesu kształcenia, z wypowiedzi pana Marcina widać, że szkoły, a więc i nauczyciele, którzy wiedzą jak nowoczesny proces kształcenia powinien wyglądać. Panu Marcinowi życzę sukcesów w tym ważnym dziele - edukacji komunikacyjnej. Jan Zasel
MACIEJ: Szanowny Pani Janie, od kiedy to Poznań jest na Pomorzu? Szanowny kolego Marcinie do ciebie zwrócę się per ty gdyż mieliśmy już okazję się wcześniej spotkać. Jesteś perfekcjonistą w tym, co robisz i chwała ci za to. Chwilami zdajesz się jednak zapominać, w jakich realiach pracujemy. Z niektórymi twoimi stwierdzeniami nie do końca się zgadzam. Nie o tym jednak chcę tu pisać. Zaciekawiła mnie bardzo natomiast Twoja wypowiedź o spotkaniach z pracownikiem WORD-u, zresztą podajesz też na swojej stronie internetowej, że otrzymujesz informacje z WORD-u. Wszyscy wiemy, że WORD w Poznaniu nie jest skłonny do jakiejkolwiek współpracy z ośrodkami szkolenia kierowców. Mamy do czynienia wręcz z przeciwną sytuacją - dla pracowników ośrodków, którzy składają dokumenty w imieniu swoich kursantów wyznaczono dwie godziny w jednym dniu tygodnia - skandal! Jest to świetny przykład na traktowanie z góry ośrodków przez dyrekcję WORD-u. Byłem kiedyś w dwóch innych WORD-ach i co mnie uderzyło w nich to ogłoszenia o spotkaniach z kierownikami osk. W Poznaniu pewnie długo czegoś takiego nie zobaczymy. Spotkania, o których wspominasz powinny być prowadzone, tym bardziej, że WORD-y mają statutowy obowiązek działań na rzecz poprawy BRD. Nie powinno być jednak tak, że dostęp do nich zależy od posiadanych koneksji - a tak to niestety wygląda.
AI: A ja się przyczepię. Jak ktoś tak "błyszczy" profesjonalizmem, to powinien wiedzieć, co mówi.
Po pierwsze, projekt ustawy z 26.01.2010, a więc wydany miesiąc przed opublikowaniem wywiadu w moto.pl, mówi już o COROCZNYCH warsztatach doskonalenia zawodowego instruktorów.
Po drugie, na portalu moto.pl jest pełen tekst rozmowy, w której P. Marcin twierdzi, iż kandydaci na instruktorów muszą "przedstawić orzeczenie lekarskie i psychologiczne o braku przeciwwskazań do prowadzenia szkolenia oraz zaświadczenie stwierdzające niekaralność za przestępstwo lub wykroczenie przeciwko bezpieczeństwu w ruchu drogowym". Otóż, to pierwsze dotyczy braku przeciwwskazań zdrowotnych i psychologicznych do kierowania POJAZDEM, a to drugie - niekaralności jedynie za PRZESTĘPSTWO przeciwko bezpieczeństwu w ruchu drogowym.
Każdy rozumie dziadostwo po swojemu, dla mnie takie luki w wiedzy osoby mówiącej o sobie w samych superlatywach pachną troszkę leserką...