Ekspert wyjaśnia

Sytuacja typowa dla osiedli mieszkaniowych – wyjaśnia nasz ekspert, Adam Goss

27 grudnia 2017

Sytuacja typowa dla osiedli mieszkaniowych – wyjaśnia nasz ekspert, Adam Goss
Adam Goss, zastępca dyrektora ds. szkoleń w Automobilklubie Polski. Ekspert z zakresu szkoleń kierowców zawodowych, brał udział w pracach legislacyjnych nad aktami prawnymi regulującymi zasady prowadzenia szkoleń kierowców zawodowych, doradza wielu ośrodkom szkolenia przy prowadzeniu tej działalności (fot. Jolanta Michasiewicz)

Do redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS wpłynęła prośba Czytelnika. O wyjaśnienie opisanej sytuacji poprosiliśmy eksperta z zakresu ruchu drogowego Adama Gossa, zastępcę dyrektora ds. szkoleń w Automobilklubie Polski. Wyjaśniona została sytuacja, ale także podły bardzo ważne słowa podsumowujące, iż wszyscy muszą wykazać w tej konkretnej, ale też innych występujących na drogach, maksimum ostrożności, dobrej woli i zrozumienia dla drugiej strony. - To następny przykład do propagowania wzajemnej życzliwości na drodze – podsumowuje nasz ekspert i zgadzamy się z tą opinią w pełni. (jm)

CZYTELNIK. Proszę o wyjaśnienie jak należy postąpić we wskazanej poniżej sytuacji. Pojazd "niebieski" rozpoczyna manewr omijania pojazdów (niepoprawnie zaparkowanych) w punkcie "1" po upewnieniu się, że nie utrudni nikomu ruchu. Uliczka nie ma oznakowania poziomego (brak wyodrębnionych pasów ruchu) więc pojazd "niebieski" NIE wjeżdża na przeciwległy pas ruchu. Znak D-40 „Strefa zamieszkania" umieszczam tylko dla formalności - nie wydaje mi się aby miał on związek (na ulicy dalej jest znak D-41). W punkcie "2" pojazd czerwony pojawia się w oddali (wyjeżdża ze skrzyżowania) i pojazdy niebieski i czerwony są w stanie się dostrzec. Pojazd niebieski kontynuuje manewr omijania lecz pojazd czerwony zajeżdża mu drogę uniemożliwiając przejazd i zakończenie manewru omijania. Jak rozwiązałem tę sytuację: Jadąc pojazdem "niebieskim" wycofałem pojazd przez zakręt (skrzyżowanie z zakazem wjazdu) najeżdżając 2x na krawężnik. Pojazd czerwony nie ustąpił. Moja interpretacja (nie potwierdzona konkretnymi przepisami): Przy braku wydzielonych pasów ruchu pojazd czerwony nie powinien rozpoczynać manewru omijania pojazdów dopóki nie przepuści pojazdów nadjeżdżających z naprzeciwka (które już ten manewr rozpoczęły). Gdyby na ulicy były wydzielone pasy ruchu sytuacja stała by się dal mnie jeszcze bardziej niejasna. Pozdrawiam

EKSPERT ADAM GOSS: Jak słusznie Czytelnik zauważył, pojazd niebieski zaczął manewr omijania zaparkowanych (czy niepoprawnie, to już inna kwestia, nie mająca znaczenia dla opisywanego problemu) pojazdów.

Z przedstawionej grafiki wynika jednak, że pojazd niebieski jak najbardziej wjeżdża na pas ruchu przeznaczony do jazdy w kierunku przeciwnym (pkt 1 na mapce). Przypomnijmy, że "pas ruchu" to - wg brzmienia art. 2 pkt 7 ustawy - Prawo o ruchu drogowym: "każdy z podłużnych pasów jezdni wystarczający do ruchu jednego rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczony lub nieoznaczony (podkr. A.G.) znakami drogowymi". Na nim więc spoczywa obowiązek upewnienia się, że nie utrudni swoim manewrem nikomu ruchu.

Pojazd czerwony natomiast porusza się jak najbardziej zgodnie z przepisami ruchu drogowego (przy prawej krawędzi jezdni), nie można więc mówić w żadnym razie o "zajeżdżaniu" przez niego drogi ani o "rozpoczynaniu manewru omijania" - jego pas ruchu jest wolny.

Tyle suchych przepisów.

Sytuacja jest typowa dla osiedli mieszkaniowych czy rejonów biurowców. Z reguły wyznaczonych miejsc do parkowania brakuje, więc postój pojazdów odbywa się wielokrotnie kosztem blokowania swobody ruchu na stosunkowo wąskich uliczkach.

Oczywiście trudno wymagać od pojazdu niebieskiego pełnego upewnienia się o możliwości bezkolizyjnej jazdy, bo jego zablokowany pas ruchu jest dość długi, nie powinien więc w zasadzie w ogóle rozpoczynać manewru omijania. Ale przecież to absurd. 

Pojazd czerwony w żaden sposób nie powinien natomiast bezwzględnie egzekwować swoich praw, widzi przecież zaistniałą sytuację. Art. 3 ust. 1 ustawy - Prawo o ruchu drogowym precyzuje wyraźnie, że "Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność (...), unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić (...) oraz narazić kogokolwiek na szkodę". Zwracam uwagę, co jest notorycznie pomijane w tego typu analizach, że w przepisie tym nie ma ani słowa o tym, czy ktoś ma pierwszeństwo, czy nie, obowiązek dotyczy wszystkich uczestników ruchu i innych osób niezależnie od ich aktualnej pozycji na drodze. 

W związku z powyższym w przypadku kolizji w takiej sytuacji wcale nie byłbym pewny jednoznacznego przypisania winy.

Jak się zachować więc poprawnie w takim wypadku? Wszyscy muszą wykazać maksimum ostrożności, dobrej woli i zrozumienia dla drugiej strony. A ustąpić powinien pojazd, który może to zrobić po prostu łatwiej i bezpieczniej.

Osobiście na miejscu kierowcy pojazdu czerwonego zatrzymałbym się przed rzędem pojazdów parkujących przy lewej krawędzi jezdni i pozwoliłbym kierowcy pojazdu niebieskiego dokończyć manewr omijania. To znacznie bezpieczniejsze i mniej by mnie kosztowało niż jego kilkudziesięciometrowe cofanie.

To następny przykład do propagowania wzajemnej życzliwości na drodze. 

Pozdrawiam, Adam Goss