Pytanie (Ewa Sokólska “Gazeta Wyborcza Białystok”):Dlaczego zamykacie pasażerom drzwi przed nosem?
Odpowiedź (Marek Matys, kierowca KPK w Białymstoku): Podobno również celowo ściskamy ludzi drzwiami. A gdy widzimy, że ktoś biegnie do autobusu, to z otwartymi drzwiami uciekamy. To stereotypy. Żaden kierowca nie idzie do pracy po to, by wyżywać się na pasażerach. Spróbuję wytłumaczyć, w czym tkwi problem. Siedząc za kółkiem widzę w lusterkach drzwi autobusu oraz to, co się dzieje pięć metrów za autobusem. Jeśli ktoś wybiega z boku pojazdu, to po prostu go nie widzę. A co do ściskania drzwiami - pasażerowie po usłyszeniu sygnału dźwiękowego nie powinni wsiadać i wysiadać.
Pytanie: Ale zdarza się, i kierowca powinien jak najszybciej otworzyć ponownie drzwi.
Odpowiedź: Tak, ale nie natychmiast, czego oczekują od nas pasażerowie. W nowych autobusach jest cała procedura zamykania drzwi. Po sygnale komputer zamyka je. Ja dopiero, gdy się zamkną mogę ponownie je otworzyć. Mi też to się nie podoba i wolałbym, by nikt nie był ściskany drzwiami.
Pytanie: Jedno z haseł w kampanii KPK - “Zaczynam pracę o 4 rano. Żebyś zdążył na czas”. Czym dojeżdża pan do pracy, skoro autobusy jeszcze nie jeżdżą?
Odpowiedź: Z rana kierowców na zajezdnię dowożą specjalne autobusy. Na przykład, gdy dyżur rozpoczynam ok. godz. 4, to autobus przyjeżdża po mnie o 3.20. Na zajezdni jestem ok. 20 min przed pracą, by przygotować autobus do drogi.
Pytanie: Na plakacie informuje pan o tym, że spędza za kółkiem 180 godzin miesięcznie. Czuje się pan bezpiecznie w autobusie?
Odpowiedź: Moim marzeniem jest to, bym w ogóle nie musiał oddzielać się od pasażerów szybą.
Pytanie: Przed rokiem na końcowym przystanku linii 100 w Wasilkowie chuligani zaatakowali kierowcę. Apelowaliście do władz i służb porządkowych, by zapewnili wam bezpieczeństwo. Czy od tego czasu coś się zmieniło?
Odpowiedź: Sporo. Mamy szybszy kontakt z kierowcami i dyspozytorem, który ma możliwość natychmiastowego wezwania policji lub straży miejskiej. Jestem przekonany, że ta kampania wizerunkowa też wpłynie na poprawę bezpieczeństwa w "empekach". Choćby w taki sposób, że pasażerowie stojąc na przystanku i widząc nasze zdjęcia na autobusie pomyślą - o kurcze, faktycznie ten kierowca to normalny człowiek. I gdy będziemy potrzebowali pomocy, to przypomną sobie o tym i pomogą. Bo my naprawdę jesteśmy zwykłymi ludźmi. Ja mam dwoje dzieci, mieszkanie i samochód. A moją pracą jest służenie ludziom. I jestem z tego dumny.
Odpowiedzi udzielił: Marek Matys, kierowca zawodowy, uczestnik kampanii pod hasłem “Kierowcy KPK – codziennie do twojej dyspozycji”, mającej na celu poprawę wizerunku kierowcy komunikacji miejskiej