Ekspert wyjaśnia

Z ubezpieczeniem OC za granicę

24 czerwca 2007

Pytanie: Skoro posiadanie polskich tablic rejestracyjnych wskazuje, że mam ubezpieczenie OC, może za granicę nie muszę zabierać polisy OC?

Odpowiedź: Domniemanie, że pojazd z polską rejestracją jest ubezpieczony w zakresie OC, jeszcze nie oznacza, że uprawnione służby nie mogą tego skontrolować. W zależności od kraju takie prawo mają różne organy, np. policja, służby graniczne. Polisę trzeba mieć ze sobą. Na szczęście skończyły się już problemy, o jakich dość głośno było kilka lat temu, że zagraniczny funkcjonariusz nie chce honorować polskiego OC i domaga się Zielonej Karty, choć teoretycznie nie jest ona potrzebna. Tego typu skarg od klientów już nie otrzymujemy.

Pytanie: Co zrobić, gdy podczas zagranicznego wyjazdu upłynie termin ważności naszego OC?

Odpowiedź: Najlepiej byłoby przed wyjazdem z odpowiednim wyprzedzeniem przedłużyć umowę na kolejny rok. Oczywiście może się zdarzyć, że klient zapomni o upływającym terminie, a agent przypomni mu o tym za późno, gdy kierowca i samochód będą już na drugim końcu Europy. W takiej sytuacji z reguły nadal jesteśmy ubezpieczeni. Umowa OC przedłuża się automatycznie na kolejny rok, jeśli spełnionych jest kilka warunków: poprzednie ubezpieczenie było wykupione na 12 miesięcy, klient opłacił (jednorazowo albo w ratach) składkę za cały rok i nie powiadomił towarzystwa, że rezygnuje ze wznowienia umowy. Jedyną niedogodnością jest to, że po powrocie do kraju składkę trzeba będzie opłacić z ustawowymi odsetkami za zwłokę.

Pytanie: Czy fizyczny brak odnowionej polisy może być przyczyną kłopotów?

Odpowiedź:Niestety tak. Jeżeli np. policjant odkryje brak dokumentu potwierdzającego zawarcie ubezpieczenia, może zatrzymać dowód rejestracyjny pojazdu do wyjaśnienia. Wtedy należy zwrócić się do ubezpieczyciela o przesłanie takiego dokumentu, na przykład faksem.

Pytanie: Na co powinni szczególnie uważać za granicą polscy kierowcy?

Odpowiedź: Mnóstwo kłopotów bierze się z nieznajomości lub niewystarczającej znajomości języków obcych. Przy szkodach komunikacyjnych niewiele sytuacji jest jednoznacznych, często odpowiedzialność za zdarzenie ponoszą wszyscy uczestnicy. Dlatego ważne są wszystkie subtelności, które znajdą się na dokumencie podpisanym przez obu kierowców. Pod żadnym pozorem nie należy podpisywać dokumentu przygotowanego w języku, którego nie rozumiemy, nawet gdyby nalegał na to inny uczestnik wypadku czy wezwany na miejsce zdarzenia policjant. Znacznie lepiej wypełnić standardowy formularz wspólnego zgłoszenia szkody. Ten dokument wypełnia się pismem nieomal obrazkowym; robi się rysunek, zaznacza potrzebne pola w formularzu. Wystarczy, by każdy z uczestników miał przy sobie taki druk z opisami w macierzystym języku. W razie kłopotów na miejscu zdarzenia może się też przydać mało popularne w Polsce ubezpieczenie ochrony prawnej. Klient dysponujący taką polisą może wezwać na miejsce wypadku prawnika i skorzystać z jego pomocy.

Pytanie: Załóżmy, że doszło za granicą do kolizji. Mamy możliwość likwidowania szkody z OC sprawcy lub z własnej polisy autocasco. Które rozwiązanie jest lepsze?

Odpowiedź: Jeżeli szkoda jest drobna i samochód nie wymaga poważnej naprawy, zdecydowanie wygodniej jest skorzystać z własnego AC, naprawić to, co trzeba i ruszać w dalszą podróż. To może (chociaż nie musi) spowodować podniesienie składki w kolejnym roku ubezpieczenia. Między ubezpieczycielami możliwy jest regres. Mówiąc w uproszczeniu, ubezpieczyciel poszkodowanego odbiera pieniądze od ubezpieczyciela sprawcy. Jeśli regres zostanie przeprowadzony skutecznie, polisa poszkodowanego będzie nadal miała status bezszkodowej. Trzeba mieć jednak świadomość, że skuteczność regresu zależy od sprawności ubezpieczyciela i jego kontaktów zagranicznych. Takie postępowanie bywa też czasochłonne. Gdy straty są duże, albo gdy uczestnicy wypadku doznali obrażeń, lepiej likwidować szkodę z polisy OC sprawcy; korzysta się wtedy z pośrednictwa reprezentanta ds. roszczeń we własnym kraju.