Policjanci z drogówki znów mogą wszędzie kontrolować prędkość aut kierowców. Po kilku miesiącach "wychodzenia z krzaków" i pracy w ściśle określonych miejscach, nowy komendant główny policji daje funkcjonariuszom większą swobodę w tej kwestii. Podinspektor Janusz Staniszewski, naczelnik wydziału sekcji ruchu drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, uspokaja. ”Nie ma mowy o powrocie w krzaki policjantów kontrolujących prędkość aut kierowców. To medialne wymysły. Nowa decyzja komendanta głównego policji zakłada, że funkcjonariusze nadal mają być widoczni dla kierowców. Nie wolno im chować się ani w krzakach, ani za przystankami autobusowymi” – wyjaśnia. Jego zdaniem, zmiana obowiązujących do niedawna zasad ma związek z licznymi i czasami wręcz absurdalnymi skargami przekraczających prędkość kierowców. Nie chodzi także o to, aby policjanci mogli ukrywać się, lecz żeby przeprowadzali kontrole w wybranych przez siebie punktach. “Dochodziło czasami do sytuacji, że musiałem rozpatrywać skargi kierowców, którzy dostali mandat w innym niż upublicznionym przez policję miejscu. Tłumaczyli, że niesłusznie zostali skontrolowani, gdyż dane miejsce nie figurowało w spisie oficjalnych punktów kontrolnych” – mówi naczelnik pomorskiej drogówki. Nieco obaw w związku z nowym rozporządzeniem komendanta głównego policji mają pomorscy kierowcy. Wszyscy, z którymi rozmawialiśmy, uważają, że prędzej czy później niektórzy policjanci zaczną wykorzystywać sytuację i chować się z radarem w oczekiwaniu na kolejną ofiarę. “Takie sytuacje nie mogą mieć miejsca. W tej kwestii nic się nie zmieniło. Na Pomorzu nie ma miejsca dla "policji krzakowej". Jeśli ktoś zaobserwuje taką sytuację, proszę uwiecznić ją na zdjęciu i zgłosić to do nas. Z pewnością od razu ukrócimy takie praktyki. Powtarzam jeszcze raz. Najważniejsza jest prewencja. Im radiowóz jest lepiej widoczny, tym bezpieczniej jest na kontrolowanym odcinku drogi” – dodaje podinspektor Staniszewski.