
(550-84)
Statystyka drogowa: “Coraz bardziej niebezpiecznie robi się na polskich drogach. Od początku roku do końca października doszło już do 28 tys. wypadków drogowych. To niemal 3 proc. więcej niż przed rokiem - wynika z danych Komendy Głównej Policji. W lawinowym tempie przybywa też stłuczek: do końca października było ich niemal 329 tys., ponad jedną dziesiątą więcej niż przed rokiem” – czytamy na łamach “Gazety pl”. Zgadzamy się, że najgorsze jest to, że przybywa śmiertelnych ofiar wypadków drogowych, i to w tempie szybszym niż samych wypadków. Do końca października na polskich drogach zginęło już 2 477 osób, niemal 5 proc. więcej niż przed rokiem. I właśnie tu trzeba bić na alarm. W 2013 roku pod względem liczby śmiertelnych ofiar wypadków na 1 mln mieszkańców w statystyce unijnej znajdowaliśmy się na przedostatniej pozycji (przed Rumunią). Już w 2015 - wyprzedziliśmy także Bułgarię i Łotwę. Osiągnęliśmy wynik 77 ofiar śmiertelnych na 1 mln mieszkańców. Dla porównania – średnia UE w ubiegłym roku wynosiła 51,5 ofiary na 1 mln.
Złe przepisy czy złe auta? – zdaje pytanie dziennik. Określenie przyczyn nie jest łatwe lub jednoznaczne. Zdecydowanie najczęściej wymienia się tutaj: ubiegłoroczną decyzję Sejmu odbierającą strażom miejskim i gminnym prawo do używania fotoradarów. Wicepremier Mateusz Morawiecki wskazywał też na słaby stan techniczny samochodów.
Niezbędna analiza przyczyn. Zdecydowanie słusznym jest postulat byłego szefa Krajowej Rady Bezpieczeństwa Drogowego, wiceprezesa Partnerstwa dla Bezpieczeństwa oraz Fundacji ZAPOBIEGANIE WYPADKOM DROGOWYM, Andrzeja Grzegorczyka, który w trakcie niedawnej debaty ekspertów nad pogorszającymi się statystykami tragedii na naszych drogach, postulował przeprowadzenie głębszych analiz powodów pogorszenia bezpieczeństwa.