Przegląd prasy

Instruktorze weź udział w egzaminie (2)

5 kwietnia 2009

Redakcja tygodnika PRAWO DROGOWE @ NEWS opublikowała w poprzednim numerze interesującą wypowiedź odnoszącą się do egzaminów na prawo jazdy. Temat “gorący”, albowiem ministerstwo kończy prace nad nowelą rozporządzenia o szkoleniu i egzaminowaniu. Całe środowisko szkoleniowców i egzaminatorów dyskutuje, także na naszych łamach. Poniższa wypowiedź nie jest ona odosobniona w swoich ocenach, jest jednak zdecydowanie rzadko wypowiadaną opinią.

Autorem był Władysław Drzazga, wieloletni instruktor, właściciel ośrodka szkolenia kierowców oraz kilkunastoletni prezes Stowarzyszenia Wykładowców i Instruktorów Szkolenia Kierowców w Gorzowie Wlkp. Poniżej obszerna wypowiedź naszego Czytelników. Zapraszamy do lektury i czekamy na dalsze opinie: news@prawodrogowe.pl

Sporo racji w tym, co pisze Pan prezes z Gorzowa Wlkp. Częsty udział instruktora w egzaminie ze swoim wychowankiem, to gwarantowana choroba wrzodowa. Mogłaby być zaliczona do choroby zawodowej, gdyby instruktor uprawiał zawód, a nie czynność. Nie można jednak zgodzić się z opinią, że szkoleniowcy walczą z ludźmi, którzy wykonują absurdalne prawo. Myślę, że poprzez aktywność środowiskową próbują wyłącznie wskazać tych, którzy do zawartych w przepisach absurdów - jakby ich było mało - dorzucają własne absurdy. Uprzejmość, grzeczność, życzliwość, delikatność w postępowaniu, to rzadkie cechy wśród funkcjonariuszy państwowych oceniających kandydatów na kierowców będąc - Panie prezesie Drzazga - w sytuacji "sam na sam". Z samego wyrazu twarzy można z łatwością odczytać bezczelność, wyniosłość, pogardliwość i urzędowość egzaminatora. Takie zachowania wywołują stan przykrego napięcia emocjonalnego, co skutecznie dezorganizuje funkcjonowanie psychomotoryczne egzaminowanego. Nie pomoże żaden psycholog oferowany przez WORD-y, bo nawet sam sobie nie jest w stanie pomóc.

Pan prezes sugeruje, by dać większą swobodę egzaminatorom, jakby nie wiedział, że właśnie ją mają. Egzaminator z wysokim IQ nie trzyma się sztywno absurdów. Doświadczył Pan tego uczestnicząc w egzaminie. Szkoda tylko, ze nie zadał Pan pytania, czym sugerował się egzaminator oceniając pozytywnie kandydata, który w Pana przekonaniu nie zasłużył na taką ocenę. Doskonale Pan wie, że literalne przestrzeganie przepisów w każdej sytuacji nie jest możliwe. Prawo zwyczajowe bierze górę nad prawem stanowionym, czego -szczególnie na drogach- mamy liczne przykłady. Jak do tego dodamy fantazję budowniczych dróg, zarządców i organizatorów ruchu, ich fantazje malarskie, i brak konsekwencji w oznakowaniu pionowym, to mamy wszyscy nieograniczone pole do dowolnej interpretacji i niekończących się dyskusji.

Absurdy zaczynają się już na placu manewrowym. Pranie mózgu światłami i zbiorniczkami. Za nazwanie świateł drogowych - "długimi", a mijania - "krótkimi" usłyszymy, że takich świateł nie ma. Krótkie mogą być gacie, a długa spódnica i vice versa. Przygotuj się na sprawdzenie świateł z tyłu, których nie ma z przodu i vice versa. Koniecznie opanuj nazewnictwo i umiejscowienie świateł bez ich włączenia. Gdy sprawdzasz światła przy pracującym silniku i dojdziesz do światła cofania możesz nie uzyskać pomocy ze strony egzaminatora, by spojrzał, czy świeci. Musisz radzić sobie sam. Jeszcze jedno (a i sam nie bardzo wiem, ile jeszcze) trzeba wiedzieć. Jak będziesz klepał o światłach, a egzaminator nie będzie cię słuchał, bo akuratnie jest zajęty rozmową telefoniczną , to zachowaj zimna krew i bądź przygotowany do reeplay-u. Zdenerwuje cię, twierdząc, iż nie wymieniłeś jednego światła. Za nazwanie wskaźnika poziomu oleju - "bagnetem", tez cię wyprostują - jak w wojsku. Zbiorniczki wyrównawcze nie wszystkich satysfakcjonują. Powinieneś powiedzieć - wskaźniki. Możesz zostać zapytany, skąd masz pewność, ze to akuratnie zbiorniczek płynu hamulcowego lub chłodniczego.

Za dociśniecie pokrywy silnika usłyszysz burę, jak i za to, że spuścisz ją ze zbyt wysoka. trzaśniesz drzwiami, a "pas ruchu" nazwiesz "rękawem" lub "tunelem". Przed ruszeniem sprawdź, czy drzwi są pozamykane, a nie przymknięte, gdyż panowie lubią spłatać psikusa. Bądź przygotowany, ze cofając pasem ruchu możesz mieć złożone lusterka zewnętrzne. Pan egzaminator - wbrew kryteriom zawartym w tab.4- uważa, ze należy wyłącznie obserwować jazdę przez tylna szybę.

Szanowny Panie prezesie. To są fakty, o które tak usilnie się Pan dopomina. Absolutnie nie jest możliwe, by każdy zdał za pierwszym podejściem, ale spore grono osób stawia się z góry na pozycji straconej, czyniąc im wielka krzywdę. Z niezrozumialszczyzną trzeba będzie jeszcze długo powalczyć. Istniała - co prawda - we wszystkich epokach i dziedzinach, ale nie znaczy, że musi królować do końca świata i jeden dzień dłużej. To jedynie prawnikom, urzędnikom i stróżom wcale nie zależy, aby było lepiej. Czym gorzej dla adresatów prawa, tym lepiej dla nich. lemor