Legislacja

CEPiK 2.0 coraz bliżej i realniej?

25 lipca 2016

1a5a010f97e8ae6f71fef5974b3c043fb358d819

(543-33)

W Dzienniku Ustaw opublikowano kolejny pakiet rozporządzeń ministra cyfryzacji dotyczący centralnej ewidencji pojazdów i kierowców, a tu:

-w sprawie rodzaju i zakresu danych udostępnianych z centralnej ewidencji kierowców;

-w sprawie przekazywania kopii wpisów z ewidencji kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego do centralnej ewidencji kierowców;

-w sprawie wyjaśniania niezgodności w danych zgromadzonych w centralnej ewidencji kart parkingowych;

-w sprawie wzoru wniosku o udostępnienie danych z centralnej ewidencji pojazdów;

-w sprawie wzoru wniosku o udostępnienie danych z centralnej ewidencji kierowców.

Wśród aktów oczekujących na publikację – rozporządzenie w sprawie przekazania kopii wpisów z ewidencji kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego do centralnej ewidencji kierowców.

Niestety - jak donoszą media – CEPiK, którego działanie ma zostać uruchomione 1 stycznia 2017 r. może jednak mieć po raz kolejny przesunięty termin. Jak podaje “Dziennik Gazeta Prawna” - na podstawie korespondencji między Centralnym Ośrodkiem Informatyki (COI) a nadzorującym je Ministerstwem Cyfryzacji - problemy z wdrażaniem systemu są na tyle poważne, że może on zostać kolejny raz opóźniony o co najmniej pół roku, a w gorszym wypadku nawet o rok. Przypomnijmy - inwestycja kosztuje ok. 140-150 mln zł. Z nowego systemu mają korzystać przede wszystkim starostwa wydające prawa jazdy, a także m.in. policja, sądy, wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego, stacje kontroli pojazdów czy szkoły jazdy. I ewentualne konsekwencje dla kierowców: “Z jednej strony nie skorzystają prędko z nowych e-usług, które obiecał im rząd (dodatkowo wejście CEPiK 2.0 dałoby w przyszłości możliwość częściowo odmiejscowionej rejestracji auta). Z drugiej – kolejny raz początkujących kierowców ominie szykowany dla nich okres próbny (bez CEPiK nie da się w jednym miejscu odnotowywać ich przewinień, w tym punktów karnych). A to zapowiedź jego wprowadzenia przez poprzedni rząd spowodowała pod koniec 2015 r. tłok w ośrodkach egzaminacyjnych. Każdy chciał zdążyć przed zmianami. Teraz wygląda na to, że nie trzeba się spieszyć.