Tzw. angliki po polskich drogach mają prawo poruszać się, niestety w naszym kraju nie mogą być rejestrowane. Istnieją precedensy, na które niezbędne są indywidualne zezwolenia - pisze Danuta Frey w "Rzeczpospolitej". Od wielu lat o zmianę sytuacji zabiegają Polacy pracujący w Anglii, którzy chcieliby przywozić do kraju swoje angielskie auta. Zgodnie z przepisami każde państwo UE może zachować odrębne uregulowania, w uzasadnionych sytuacjach, przede wszystkim mających na celu bezpieczeństwo ruchu drogowego. "Rzeczpospolita" opisuje przypadek specjalistycznej śmieciarki z kierownicą po prawej stronie, której rejestracji odmówił minister infrastruktury. Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał jednak skargę właściciela pojazdu i uchylił odmowną decyzję. Minister infrastruktury zarzucił z kolei WSA, że nie ten przeanalizował rzeczywistego zagrożenia bezpieczeństwa ruchu, jednak NSA w kolejnej instancji uznał, że to minister podszedł do sprawy szablonowo i nie wziął pod uwagę specyfiki pojazdu (Naczelny Sąd Administracyjny - sygnatura akt I OSK 1336/10) W skardze kasacyjnej minister infrastruktury zarzucił, że WSA nie przeanalizował rzeczywistego zagrożenia bezpieczeństwa ruchu. NSA uznał jednak, że to minister nie wziął pod uwagę specyfiki pojazdu i podszedł do sprawy szablonowo. - Ponieważ przepis ma charakter uznaniowy, wymaga ustalenia wszystkich okoliczności - powiedziała sędzia Izabella Kulig - Maciszewska.